Nowe życie dawnych książek

2021-03-31 13:22:33 (ost. akt: 2021-03-31 13:39:10)
Brąswałd, ok. 1925/26 roku. W środku ksiądz Walenty Barczewski. Dalej stoją Wanda Pieniężna, siostra księdza Barbara i Seweryn Pieniężny

Brąswałd, ok. 1925/26 roku. W środku ksiądz Walenty Barczewski. Dalej stoją Wanda Pieniężna, siostra księdza Barbara i Seweryn Pieniężny

Autor zdjęcia: Fot. archiwum prywatne/Jan Chłosta

Zjeździłem Warmię i Mazury wzdłuż i wszerz jako fotoreporter olsztyńskich gazet. Dziś mogę powiedzieć: czuję się Warmiakiem — mówi Witold Mierzejewski, fotografik i wydawca książek księdza Walentego Barczewskiego. Sto lat temu te książki wydała "Gazeta Olsztyńska".
„Jeziora na polskiej Warmii, wprawdzie nie tak wielkich rozmiarów i nie takiej ilości, jak na pogranicznych Mazurach, ale jednak mnóstwo ich ukrywa w sobie coraz to nowe skarby ryb i raków” — pisał na początku XX wieku ksiądz Walenty Barczewski. Był nie tylko księdzem, ale etnografem, pisarzem, działaczem na rzecz polskości Warmii, nauczycielem i miłośnikiem historii Warmii.

Rozmawiamy z Witoldem Mierzejewskim, olsztyńskim fotografikiem i wydawcą, który wydał trzy książki ks. Barczewskiego we współczesnych opracowaniach.

Witold Mierzejewski
Fot. archiwum prywatne
Witold Mierzejewski
— Skąd pan pochodzi?
— Z Mazur, krajobrazowo podobnej części naszego regionu, jednak mazurskie tereny są bardziej równinne niż Warmia. Przyjechałem do Olsztyna zaraz po szkole podstawowej, do technikum, potem skończyłem studia. Tu założyłem rodzinę i pracuję. Za każdym razem, gdy wyjadę chociaż kilka kilometrów poza Olsztyn, zachwycam się krajobrazem i dawną architekturą. Gdy przyjechałem 45 lat temu, mieszkało tu trochę Warmiaków, urzekła mnie wtedy przeszłość i historia tych ziem. Zjeździłem Warmię i Mazury wzdłuż i wszerz jako fotoreporter olsztyńskich gazet, w tym popularnej popołudniówki „Dziennik Pojezierza”. Dziś mogę powiedzieć: czuję się Warmiakiem.

— Dał pan nowe życie starym książkom. Skąd ten pomysł?
— Zobaczyłem przedwojenne wydanie „Geografii polskiej Warmii” u Andrzeja Małyszko, pasjonata historii. Urzekła mnie! Postanowiłem, że te znakomite teksty Walentego Barczewskiego zilustruję swoimi zdjęciami. Do wydania książki zainspirował mnie dr Jan Chłosta, który jest badaczem historii Warmii i znawcą historii "Gazety Olsztyńskiej". Napisał m.in. książkę o ks. Walentym Barczewskim. Pokazał mi, jak wartościowe są teksty Barczewskiego, który był księdzem, ale przede wszystkim miłośnikiem rodzinnych, warmińskich stron.

— Gdzie pan robił zdjęcia?
— Na przykład w skansenie w Olsztynku. Tam odpoczywam, czuję wiejską sielankę, którą pamiętam z lat dziecinnych, gdy jeździłem do dziadków do wsi Krukówka koło Łomży. Starych przedmiotów szukałem m.in. w Muzeum Warmii i Mazur, starych dokumentów w ówczesnym OBN-ie, dziś Instytut Północny. Na pewno kopalnią informacji była „Gazeta Olsztyńska”. Jeździłem do Brąswałdu, by sfotografować kościół zbudowany przez księdza Barczewskiego, urzekły mnie freski, ich kolory, malowidła dają fotografowi możliwość bajkowych ujęć. Freski powstały w pewnym zakamuflowaniu, mają swoją symbolikę, bo polskość w czasach germanizacji Warmii nie mogła być jawne. Barczewski przemycił na sklepieniach kościoła polskie symbole. Malowidła prezentują historię Warmii i Polski. Zdjęcie jednego z fresków znalazło się na okładce książki „Piśmiennictwo polskie w XIX i XX stuleciu…”.

— Mnie zachwyciło zdjęcie z cmentarza w Brąswałdzie, gdzie widać pomnik nagrobny księdza i jego matki.
— Muszę przyznać, że to było celowe: pokazanie jednocześnie matki i syna, patrzących na siebie, w świetle zachodzącego słońca. Jest w tym głęboka symbolika. Dr Chłosta pisze o matce księdza, powołując się na wspomnienia Marii Zientary-Malewskiej, że we wsi nazywano ją Matulką. „Do kościoła ubierała się bardzo skromnie, w ciemną sukienkę, a gładko zaczesane włosy zawsze przykrywała czarną chustką. Mówiła zawsze cicho, ale jej polecenia wszyscy skrupulatnie wypełniali. Przy ludziach do syna mówiła zawsze „księże” i nie znała ani słowa po niemiecku”.

— A czy jakieś zdarzenie zapadło panu szczególnie w pamięć?
— Potrzebowałem też zdjęć starych ksiąg metrykalnych. Udostępnił mi je ksiądz profesor Andrzej Kopiczko, dyrektor Archiwum Archidiecezji Warmińskiej. Akurat były to księgi z parafii w Butrynach. Zamieściłem to zdjęcie w „Geografii polskiej Warmii”. I tę książkę ofiarowałem rolnikowi ze wsi Przykop, gdzie czasami jeździłem, by kupić mleko. I ten pan znalazł w metryce, którą sfotografowałem, swoich przodków, a konkretnie swojego prapraprapradziadka. Wieś Przykop należała do parafii w Butrynach.

— Czy jest zdjęcie, które szczególnie pan lubi w „Geografii polskiej Warmii”?
— Raczej skupiłbym się na podpisach, bo moje zdjęcia są tylko ilustracją do świetnych tekstów Barczewskiego. „Baniaste hełmy na romańskich wieżach kościoła w Sząbruku” — jak opisał to Barczewski. Te podpisy są arcyciekawe, zachwycają mnie! Albo podpis, którego użyłem do zdjęcia z lotu ptaka Jeziora Ukiel „Parowiec, łódki i różne szproty mieszczanom sprawiają pożądaną rekreację…”. Te teksty są cały czas aktualne, mimo że upłynął wiek od ich napisania!

— Są też zdjęcia związane z „Gazetą Olsztyńską”.
— Na przykład w „Kiermasach na Warmii” pokazuję reprodukcję strony z „Gazety Olsztyńskiej” z 1 kwietnia 1936 roku, z gadką Kuby spod Wartemborka, pisaną przez Seweryna Pieniężnego. Pieniężny pisał te warmińskie gadki od 1924 do 1939 roku. Akurat ta pochodzi z jubileuszowego wydania Gazety na 50-lecie pisma. Można tam przeczytać zdanie: ”Panie Psianiajnzy! Życza Panu, żeby Pon w dobrym zdroziu doczekol sia stuletniego jubileuszu swoi Gazety”. Niestety, Pieniężny nie doczekał nawet 55-lecia Gazety, zginął w 1940 roku, rozstrzelany przez Niemców.

— Są też zdjęcia rodzinne?
— Tak, udostępnił mi je dr Chłosta. Są zdjęcia z ogrodu, pamiątka ze spotkania towarzyskiego u księdza Barczewskiego. Jest tam ksiądz i jego siostra Barbara. Są tam Pieniężni: Seweryn z żoną Wandą, jego stryj Władysław z żoną Pelagią, także konsul RP Filip Zawada oraz Jan Schreiber. Spokojne wiosenne popołudnie, wszyscy w dobrych nastrojach, eleganccy, widać, że Polacy mieszkający przed wojną na południowej Warmii trzymali się razem i spędzali razem czas.

— Barczewski nie był zwykłym wiejskim księdzem.
— Pisarz, literat, polityk, nauczyciel, budowniczy kościoła, dopiero na samym końcu ksiądz. Dr Jan Chłosta pisze o nim, że był jedną z największych postaci naszego regionu — najbardziej wykształconym w tamtych czasach polskim Warmiakiem. Posiadał świadomość żywego związku z miejscem swojego urodzenia. Rozumiał powinności Polaków na południowej Warmii. I on zachował historię tej ziemi w swoich książkach. Gdyby nie Barczewski, nie mielibyśmy źródła do poznania gwary warmińskiej.

— Czy jest szansa, żeby młodzi ludzie zainteresowali się tymi książkami?
— Mam 4 wnuków, chciałbym, by poznali tradycje i kulturę Warmii i sięgnęli po te wydawnictwa. Czasami siadam w kuchni przy kawie i czytam „Kiermasy na Warmii”. Nie da się tych książek czytać od deski do deski, ale można smakować poszczególne rozdziały.

Beata Brokowska

freski kościoła w Brąswałdzie
Fot. Witold Mierzejewski
freski kościoła w Brąswałdzie

W tym roku obchodzimy 135-lecie pierwszego wydania "Gazety Olsztyńskiej". Z przedwojenną Gazetą współpracował ksiądz Walenty Barczewski. Związki księdza Walentego Barczewskiego z „Gazetą Olsztyńską” wylicza dr Jan Chłosta.

* Gdy ksiądz Walenty Barczewski był wikarym w Biskupcu — przez kilka tygodni mieszkał u niego Jan Liszewski, późniejszy redaktor Gazety Olsztyńskiej. Liszewski stracił dach na głową i pracę, bo został zwolniony przez Niemców z pracy w szkole Raszągu za to, że w czasie urlopu pojechał do Poznania uczyć się drukarstwa.

* Był nauczycielem Seweryna Pieniężnego juniora. Niemcy pozwolili Barczewskiemu na założenie małej szkoły przy kościele w Brąswałdzie, w której przygotowywał uczniów do nauki w gimnazjum. Seweryn jeździł do Brąswałdu w wieku 12-13 lat, uczył się języka polskiego, polskiej historii.

* W 1911 i 1912 roku „Gazeta Olsztyńska” organizowała księdzu kampanię wyborczą, w tym wiece, do Sejmu Pruskiego. Mimo ponad 7,5 tys. głosów nie został posłem.

* Mimo różnych zdarzeń losowych przyjaźnił się z rodziną Pieniężnych. Drukował swoje teksty „Geografia polskiej Warmii”, „Kiermasy na Warmii”, „Piśmiennictwo polskie…” najpierw w odcinkach w „Gazecie Olsztyńskiej”, potem Gazeta te wydała je jako książki (na przestrzeni 1918-1926).
* W trudnych czasach (I wojny światowej) wspierał finansowo, dobrą radą i pomocą Joannę Pieniężną, gdy zmuszona była sama wydawać Gazetę.

* Od nazwiska Barczewskiego pochodzi nazwa Barczewa (od 1946 r.)
bb