Miliony góralom, a nam nic. Dlaczego?

2021-03-29 08:00:49 (ost. akt: 2021-03-29 21:15:52)
Koronawirus - nowe obostrzenia

Koronawirus - nowe obostrzenia

Autor zdjęcia: GO / dz

Rząd wyciągnął rękę do gmin górskich, dając im setki milionów złotych pomocy. Tymczasem gminy z Warmii i Mazur, gdzie biznes turystyczny też załamał się w wyniku kolejnych restrykcji, nie dostały żadnych ekstrapieniędzy.
Czy rząd dzieli Polskę na Polskę A i Polskę B. Pytanie wcale nie jest retoryczne. Bo dlaczego do jednych płynie pomoc, a drudzy muszą się obejść przysłowiowa figą z makiem.

Miało być, ale nie ma


672,7 mln zł, tyle dokładnie trafi do 202 gmin górskich. Pieniądze mają złagodzić im skutki obostrzeń wprowadzonych zimą w związku z epidemią. Najwięcej, bo 294 mln zł, trafią do gmin w Małopolsce.
Środki te przeznaczone będą na dofinansowanie nowych inwestycji związanych z turystyką oraz na rekompensaty z tytułu utraconych w pierwszym kwartale 2021 r. dochodów z podatku od nieruchomości. To dofinansowanie dla jednej gminy wyniesie 80 proc. utraconych przez nią dochodów.

— Cieszy mnie, że tak duża kwota wesprze inwestycje, dzięki którym będzie się rozwijać turystyka i polska gospodarka — podkreślił wiceminister rozwoju, pracy i technologii Andrzej Gut-Mostowy, informując o pomocy górskim samorządom.

Pytanie dlaczego z równą szczodrością rząd nie pospieszy na pomoc turystycznym gminom z innych regonów? Pomorze czy Warmia i Mazury to regiony, gdzie turystyka stanowi mocną gałąź gospodarki. Tu też są zamknięte hotele, restauracje, a przecież w okresie zimowym branża turystyczna na Warmii i Mazurach osiąga ok. 30 proc. swoich dochodów. Kto pomoże samorządom, kto zrekompensuje straty przedsiębiorcom, bo przecież mija już ponad miesiąc jak trwa lockdown Warmii i Mazur.

I nie ma żadnych dodatkowych pieniędzy, dodatkowego wsparcia dla regionu. Są tylko zapowiedzi takiej pomocy, jak choćby publiczna deklaracja Michała Wypija, posła Porozumienia. Poseł poinformował na Twitterze, że Warmia i Mazury dostaną dodatkowe wparcie rządowe: „Dzięki szybkim działaniom @Jaroslaw_Gowin ponad 300 milionów złotych dodatkowo trafi do gmin w naszym województwie! Wsparcie to zostanie przyznane w niemal identyczny sposób jak w przypadku gmin górskich!” — napisał poseł.
Jak na razie tej pomocy nie ma, ale politycy Porozumienia z naszego regionu twierdzą, ze będą nieugięci w tej kwestii.

Jak powiedział nam prof. Wojciech Maksymowicz, poseł Porozumienia cały czekają na decyzję w tej sprawie, licząc, że ta pomoc jednak do nas trafi, bo — jak zauważył poseł Maksymowicz — każdy milion przydałby się każdej gminie w regionie. Być może teraz sprawa przyspieszy, bo wicepremier Jarosław Gowin, lider Porozumienia, opuścił już szpital, gdzie przebywał z powodu koronawirusa.

Zostaliśmy jako region bez wsparcia


Fot. UM Giżycko
Dlaczego pomoc trafia tylko do wybrańców, a nie wszystkich? Tego nie mogą zrozumieć politycy, samorządowcy z Warmii i Mazur, bo — jak mówią — ta pomoc powinna być dzielona po równo. — Czekamy na taką pomoc, może będzie jakaś odrębna tarcza dla Warmii i Mazur — liczy Wojciech Iwaszkiewicz, burmistrz Giżycka. — Rozumiem, że rząd wspiera gminy górskie, bo sezon zimowy im uciekł, ale my również, oczekujemy pomocy proporcjonalnie do tego, co utraciliśmy w wyniku obostrzeń. Czekamy więc, że gminy północne dostaną też taką pomoc, bo to jedyne sprawiedliwe rozwiązanie.

Głosy samorządowców wołające o tę pomoc są jednak ignorowane. W związku z lockdownem regionu marszałek Gustaw Marek Brzezin od razu wystąpił do premiera o takie wsparcie, ale nie dostał nawet odpowiedzi na swój apel.

— Dziś cała Polska jest objęta lockdownem i w tej sytuacji trudno się spodziewać, aby specjalną tarczą, jakimś dodatkowym wsparciem zostały objęte Warmia i Mazury — mówi marszałek Gustaw Marek Brzezin. — Była jakaś nadzieja, padły zapowiedzi 300 milionów złotych, ale miały bardziej charakter medialno-polityczny. I w zasadzie zostaliśmy jako region bez wsparcia.

Fot. Andrzej Sprzączak
— Naprawdę trudno nad tym przejeść do porządku dziennego. Dużo mówi się, że trzeba rozwijać regiony słabsze gospodarczo, wspierać je — dodaje marszałek Brzezin. — W takich sytuacjach jak obecnie, trzeba dać świadectwo temu, co się mówi, co się obiecuje i wesprzeć chociaż niewielkim pieniędzmi.

Co się stało z resztą pieniędzy?


Dlatego wcale nie dziwią takie głosy samorządowców z regionu i polityków opozycji, że pieniądze trafiają tam, gdzie są wyborcy PiS. A Podkarpacie, Małopolska to tradycyjnie już bastiony prawicy. W ostatnich wyborach prezydenckich na Andrzeja Dudę głosowało tam 6-7 mieszkańców na dziesięciu.

Zdaniem polityków opozycji takim przykładem niesprawiedliwego dla naszego regionu podziału pieniędzy był choćby niedawny podział środków z Rządowego Funduszy Inwestycji Lokalnych. Do województwa warmińsko-mazurskiego trafiło 138 mln zł, a np. do województwa małopolskiego 400 mln zł, do podkarpackiego — 452 mln zł.

Jednak nie jest też tak, że tej pomocy w ogóle nie ma. — W ubiegłym roku z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych dostaliśmy 4,7 mln zł , co z nawiązką pokryło nam mniejsze przychody z PIT i CIT oraz z tytułu umorzenia przedsiębiorcom podatku od nieruchomości, środków transportu — podkreśla burmistrz Giżycka.
W styczniu, kiedy rząd ogłaszał program pomocy gminom górskim, była mowa o miliardzie złotych. Co zatem stało się z resztą pieniędzy? Otóż niewykorzystane 327,2 mln zł ma zwiększyć pulę środków Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych.

Andrzej Mielnicki