Pandemia... podbija emerytury

2021-03-24 07:01:00 (ost. akt: 2021-03-23 18:33:06)

Autor zdjęcia: pixabay.com

Okazuje się, że pandemia ma wpływ też na nasze emerytury. I nie chodzi już tylko o inflację, pożerającą w niepewnych czasach zasoby finansowe seniorów. Ale życie, jako wartość samo w sobie, a które odbiera koronawirus i inne choroby.
Aż wierzyć się nie chce, ale z powodu epidemii i dużo wyższej liczby zgonów, którą mamy, choć niekonieczne już z powodu samego Covid-u, mogą pójść w górę świadczenia przyszłych emerytów. Kilka procent, kilkadziesiąt złotych, ale zawsze. Bo, o dziwo pandemia to dobry czas, żeby przejść — jeżeli już jesteśmy w wieku emerytalnym — na zasłużony odpoczynek. Chodzi o statystyki, a dokładnie średnie trwanie naszego życia. A jak bardzo pandemia zamieszała w tych statystykach, dowiemy się prawdopodobnie już jutro, bo zwykle 25 marca GUS publikuje tablice w sprawie średniego dalszego trwania życia kobiet i mężczyzn.

Pandemia, z którą zmagamy się już od ponad roku, przyniosła dramatyczny wzrost liczby zgonów, największy od zakończenia II wojny światowej. Jak wynika z danych Rejestru Stanu Cywilnego (nie ma tu danych o przyczynach śmierci) w ubiegłym roku w Polsce zmarło ponad 478,6 tys. osób. Według tego rejestru w 2019 roku liczba zgonów w Polsce wyniosła prawie 412 tys. To oznacza, że miniony rok przyniósł o 66,6 tys. zgonów więcej. I to musi zatrząść statystykami, znaleźć odbicie we wskaźnikach, które bierze ZUS, wyliczając przyszłym emerytom ich świadczenia. A jednym z nich jest właśnie nasze średnie trwanie życia.

Otóż od 2009 roku wysokość emerytury obliczona jest poprzez podzielenie podstawy, na którą składają się zwaloryzowane składki, zwaloryzowany kapitał początkowy oraz kwoty środków zewidencjonowanych na subkoncie, przez średnie dalsze trwanie życia obowiązujące w dniu zgłoszenia wniosku o emerytury. A z powodu koronawirusa oraz zdecydowanie bardziej utrudnionego dostępu do służby zdrowia odeszło dużo więcej Polek i Polaków niż zwykle.
— W związku z tym, że mieliśmy dużo więcej zgonów, to zapewne skróci się też średni czas dalszego trwania życia, co z kolei wpłynie na wysokość emerytur przyznawanych w tym roku i pewnie jeszcze w przyszłym — zauważa Oskar Sobolewski, ekspert Instytutu Emerytalnego. — Im mniej miesięcy życia przed nami na emeryturze, tym wyższe świadczenie. W tym przypadku to kwestia kilku procent wyższego świadczenia.

Co na pewno nie jest bez znaczenia, zważywszy, że emerytury w Polsce nie są wysokie. Jednak pandemia tylko dodatkowo obnażyła to, z czym, niestety, mamy już do czynienia od trzech lat. Otóż nasze średnie trwanie życia maleje. W roku 2019 żyliśmy na emeryturze średnio o ok. dwa miesiące krócej niż w roku 2018. 

Trudno o podanie jednoznacznej przyczyny, jednak faktem jest, że Polacy coraz częściej cierpią i umierają na choroby krążenia i nowotwory, teraz doszedł jeszcze Covid. To o tyle spore zaskoczenie, bo od początku reformy emerytalnej aż do 2016 roku tablice GUS-u (które są takie same dla kobiet i mężczyzn), a które mówią, ile pozostało nam jeszcze miesięcy życia, podawały, że ta średnia trwania życia wydłuża się. Dziś widać, że jest odwrotnie.

Jak to się zmienia. W 2019 roku kobieta w wieku emerytalnym, tj. po ukończeniu 60 lat, przechodząc na emeryturę od 1 kwietnia miała przed sobą statystycznie 260,7 miesiąca życia, a 65-letni mężczyzna przechodząc na emeryturę miał przed sobą jeszcze 217,1 miesiąca życia.

A już w ubiegłym roku 60-latka miała przed sobą 258,5 miesiąca życia, a 65-latek już tylko 214,8 miesiąca życia.

Z danych GUS wynikało, że w ubiegłym roku osoba w wieku 65 lat średnio dożyłaby wieku 83,1 lat, podczas gdy osoba w wieku 70 lat – 84,9 lat. Dla wielu może być niezrozumiałe, dlaczego dla osoby młodszej przeciętne trwanie życia jest krótsze, niż dla osoby starszej. Otóż jest to konsekwencja metodologii stosowanej do obliczania średniego dalszego trwania życia, wynikająca z faktu, że przeżycie każdego kolejnego roku zwiększa szansę dożycia do coraz starszego wieku.

Jednak to są tylko statystyki, a życie nieraz już napisało inny scenariusz. A tym bardziej nie ma się co smucić, bo zbliża się kwiecień i ZUS zacznie wypłatę trzynastek. W kwietniu emeryci i renciści otrzymają trzynastą emeryturę w kwocie 1250,88 zł brutto. Świadczenie przysługuje każdemu w pełnej wysokości, bez względu na wysokość pobieranego świadczenia podstawowego.

Andrzej Mielnicki