Czy straż miejska odbierze telefon? [FELIETON]

2021-03-07 12:02:00 (ost. akt: 2021-03-08 08:51:57)
Ada: to nie wypada!

Ada: to nie wypada!

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

Z kominem żyję za pan brat. Po sąsiedzku i przez długi czas w zgodzie. Ale czara goryczy się przelewa, gdy komin truje coraz bardziej. A może nie komin, tylko sąsiad... Tylko jak wezwać pomoc?
Nie cierpię smrodu. Dlatego nienawidzę też smogu. Ale muszę z nim żyć po sąsiedzku. Nie pomaga nawet świadomość, że Warmia to nie Śląsk, a Olsztyn to nie Katowice. Że nie ma tu aż tylu kopcących kominów. Ale wystarczy jeden, żeby zatruć życie. I właśnie taki jeden, jak refren w piosence, kopci mi prawie pod oknem każdego dnia. Jeden jedyny komin umiejscowiony na dachu domu wielorodzinnego. Trudno więc złapać winowajcę, bo mieszkań pod tym kominem jest kilka. A w tłumie przecież łatwiej powiedzieć: „to nie ja, to on”.

Przez długi czas zaciskam zęby, tłumacząc sobie śmierdzący dym: że „ludzie biedni”, że „czasem trudno o porządny opał”. Że po sąsiedzku przemilczam temat, bo nie będę donosić. Kupuję nawet oczyszczacz powietrza, żeby w domu nie myśleć o smrodzie. Dlatego nawet, gdy widzę czarny śmierdzący dym lecący z komina, przymykam na niego oko. Choć wiem, że to nie w porządku, zakazane, a w dłuższym czasie nawet śmiertelne. O smogu powstało wiele prac naukowych. A dym z komina to przecież smog — tyle że skondensowany.


Ale pewnego dnia wieczorem, wracając do domu, smród uderza mnie w nos. Dosłownie! Myślę, że gdzieś się pali, bo tak „dawało czadu”. Zaczynam szukać ognia, żeby w razie czego wezwać pomoc. Ale wszędzie cicho… Tylko z komina sąsiada bucha dym. Czarny, smolisty, gryzący w gardło i w oczy. Mam dość! Wyciągam telefon, żeby zadzwonić po straż miejską. A że nie znam na pamięć numeru, korzystam z wyszukiwarki. Pamiętam, że to trzy cyfry… Tylko jakie? Ale nawet Google nie może sobie tego przypomnieć. Kieruje mnie do sekretariatu. Cóż, dzwonię. Wita mnie automatyczna sekretarka, mówiąc, że o tej godzinie straż już nie pracuje. Że sekretariat czynny jest do piętnastej. Jasna sprawa, też czasem chcę być sekretarką… Nadal jednak, stojąc tak na ulicy w oparach dymu, nie mogę namierzyć numeru do straży. Takiego całodobowego, czynnego i w ogóle. Aż wstyd się przyznać, ale Google cały czas prowadzi mnie do sekretariatu... Specjalnie? Bo miarka się przebrała — chcę, żeby strażnicy przyjechali i zajrzeli do pieców, które podłączone są do kopcącego komina. Dzwonię więc do dyżurnego miasta z pytaniem, co robić. Ten rozkłada ręce, ale przynajmniej podaje mi numer do straży: 986. Radzi, że gdyby ktoś nie odbierał, mam dzwonić na 112. Z dymem z komina? Życiu przecież aż tak nie zagraża! Mówi, że tak. Że 112 połączy mnie z odpowiednią służbą.

Mam nadzieję, że jednak dodzwonię się do straży. Tylko że nadzieja, jak mówią, matką głupich. Pod 986 też nikt się nie zgłasza. Przez kilka minut mówi do mnie automatyczny sekretarz: proszę czekać. Po kilku minutach takiego monologu, decyduję się jednak na to 112. Z duszą na ramieniu, ale jednak. Bo niby gdzie mam dzwonić? Na policję? Komin to nie bandyta, choć uprzykrza życie. Dyspozytor wzywa jednak policję. Mundurowi przyjeżdżają po pewnym czasie, gdy delikwent już „nagrzał sobie w chałupie”. Ale przynajmniej mogę z gliniarzami chwilę sobie pogadać. Wyżalić się. Mówią mi jednak, że w kwestii kominów nie mają takich kompetencji jak straż miejska. I że, gdyby dym znowu buchał, mam dzwonić właśnie do kolegów po fachu. Teraz pytam: tylko jak wezwać tę straż miejską, skoro nie odbiera telefonu?

EDIT: Po kilku dniach znowu sąsiad daje czadu. Znów wieczorem. Dodzwaniam się do strażników za pierwszym razem, przyjmują zgłoszenie. Ale nie mam pojęcia, czy przyjechali. Pewnie sąsiad znów zdążył napalić sobie w mieszkaniu...


ADA ROMANOWSKA
a.romanowska@gazetaolsztynska.pl

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. dis #3062091 8 mar 2021 08:12

    Autorka chyba ma duże problemy z ogarnięciem obecnych od wielu lat technologii. Aż sam sprawdziłem. Na komórce wpisują w Google "straż miejska olsztyn", otwieram dosłownie pierwszą stronę z brzegu i tam pięknie pojawia się numer 986, ładny pogrubioną czcionką w ramce.

    Ocena komentarza: warty uwagi (6) odpowiedz na ten komentarz

  2. tex #3062067 7 mar 2021 13:26

    Jest program czyste powietrze, można mieć gaz czy ekogroszek. Nie ogarniam ludzi którzy mają jeszcze kopciuchy, mieszkam na Dajtkach to wiem o czym piszę. Nie mam dużo pieniędzy a jakoś udało mi się wymienić kocioł. Opłaty wychodzą faktycznie 100-200zł więcej, ale jest w końcu komfort i stała temp. Palenie w kopciuchu to raz mieszkanie przegrzane, a raz niedogrzane.

    Ocena komentarza: warty uwagi (9) odpowiedz na ten komentarz

  3. Kol Lega #3062060 7 mar 2021 12:13

    Pani Ada i jej "wybujała" fantazja....to jak ktoś rozpala w piecu węglem to ma lecieć biała para i pachnieć lawendą...to zaraz taki ktoś pali gumakami i plastikiem? najpierw może troche trzeba bardziej rzetelniej przygotować się do reportarzu bo pisać poto by pisać to troche słabe....coraz słabsze...

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)