A czy Tobie pandemia zabrała dotyk?

2021-02-28 12:00:00 (ost. akt: 2021-02-28 12:00:28)
Każdy z nas potrzebuje bliskości...

Każdy z nas potrzebuje bliskości...

Autor zdjęcia: źródło: Pixabay

Kiedy ostatnio pocałowałeś przyjaciela w policzek na przywitanie? Kiedy uścisnąłeś rękę znajomego? Kiedy przytuliłeś się to przyjaciółki?
Żyjemy w pandemicznej rzeczywistości, kiedy druga osoba zamiast z bliskością, kojarzy nam się z potencjalnym zakażeniem. W maskach na twarzy, z płynem do dezynfekcji na rękach, pilnujemy dystansu. A nasza skóra bez dotyku umiera.

Pandemia zabrała nam dotyk. Trzymamy dystans, odpowiednią odległość a po kontakcie, nawet z kimś dla nas ważnym, dezynfekujemy ręce.

A nasza skóra pragnie bliskości, pragnie dotyku.


Antek z Olsztyna ma 6 lat i od dawna nie przytulał się do dziadków. Chodzi do zerówki, a tam o choroby nie trudno. Jego dziadkowie mają liczne choroby współistniejące, w zderzeniu z koronawirusem byliby bez szans. Dlatego mama chłopca pilnuje, żeby Antek nie zbliżał się do dziadków. Najczęściej podchodzi pod ich balkon i im macha. — Wiem, że to jest jedyne rozwiązanie, ale bardzo żal mi syna — ubolewa pani Marzena, mama chłopca. — Z jednej strony jest to już duży i rozumny chłopiec, ale z drugiej: widzę, jak cierpi. Dziadkowie są bardzo ważni w jego życiu.

Sytuację na naszą prośbę skomentowała Majka Mazur z Olsztyna, doradca noszenia dzieci w chustach i nosidłach miękkich oraz coach w duchu porozumienia bez przemocy. — Ważne, żeby zrozumieć i zaakceptować poczucie straty tego dziecka — tłumaczy. — Dobrym pomysłem jest porozmawianie z dzieckiem o braku tego dotyku. Można powspominać te czasy, kiedy chłopiec mógł przytulić się do dziadków. Niech opowie, co mu się w tym najbardziej podobało. Można opowiedzieć o miękkim swetrze babci, a nawet pofantazjować o tym, jak to będzie, kiedy pandemia się skończy i znów będzie mógł przytulić się do niej. Taka opowieść może być kojąca, wspierająca i dająca nadzieję. Już samo porozmawianie o tym problemie, może sprawić, że dziecko poczuje się zaopiekowane, a jego potrzeby zauważone.

Majka Mazur zauważa, że na świat przychodzimy otoczeni dotykiem i bliskością. — Dziecko bardzo potrzebuje dotyku, dzięki niemu lepiej się rozwija. Kangurowanie wcześniaków sprawia, że szybciej pokonują choroby, dolegliwości. Są badania mówiące o tym, że dotyk to szybsza droga do rekonwalescencji.
Specjaliści alarmują, że jednym z negatywnych konsekwencji pandemii będzie dla nas głód skóry. Amerykański psycholog Harry Harlow już 60 lat temu wykazał, że potrzeba dotyku u ssaków bywa silniejsza nawet niż głód.

Doświadczyła tego Kaja, która opisała swoją sytuację na jednym z forów internetowych. — Rok temu rozstałam się z partnerem. Nasz związek od dawna wisiał na związku, więc zamiast rozpaczy, poczułam ulgę. A potem wybuchła pandemia. W normalnej rzeczywistości chodziłabym na randki, spotykała się z nowymi znajomymi albo odnawiała stare znajomości. Jestem bardzo towarzyska. A ponieważ trzeba się izolować, siedzę sama w mieszkaniu na pracy zdalnej. Ostatnio musiałam na chwilę wpaść do firmy. Wtedy kolega z pracy musnął mnie w ramię. Nie pamiętam, żeby coś mnie tak w życiu zelektryzowało jak właśnie ten dotyk!

Co daje nam dotyk? — Przede wszystkim jest pomocny w budowaniu relacji, w tworzeniu bezpieczeństwa i więzi — odpowiada Magdalena Stefańczyk, psycholog z Warszawy. — U dzieci na poziomie czysto cielesnym dotyk powoduje tworzenie nowych połączeń nerwowych w mózgu, więc jest niezbędny do rozwoju człowieka. U dorosłych główną funkcją jaką pełni, jest funkcja społeczna. Dotyk jest ważny, bo wzmacnia relacje, poprawia je. Mamy dotyk zarezerwowany dla bliskich, na przykład przytulenie się do kogoś, ale także dotyk dostępny dla szerszego grona osób, czyli na przykład uścisk dłoni, poklepanie kogoś po ramieniu.

Czym grozi nam długotrwały brak dotyku? — Te osoby, które żyją głównie samotnie: osoby starsze albo takie, które nie założyły jeszcze rodziny, są najbardziej narażone na brak dotyku, na negatywne konsekwencje związane z tym, szczególnie teraz w sytuacji pandemii.Skoro wiemy, ze dotyk służy budowaniu więzi i poczucia bezpieczeństwa, a jesteśmy jego pozbawieni przez dłuższy czas, to czujemy się bardziej wyizolowani, osamotnieni. Trudniej jest nam funkcjonować z dnia na dzień, jeśli sytuacja się przedłuża — tłumaczy psycholog.

Czy kiedy pandemia zostanie odwołana, odnajdziemy się w rzeczywistości? Tam gdzie jest ścisk, tłum, gdzie ktoś jest blisko nas. Czy może dystans zostanie już z nami na zawsze?
— Myślę, że reakcje będą dwojakie — odpowiada Magdalena Stefańczyk. — Zmiana nastąpi w dwóch kierunkach. Osoby, u których pandemia wywołała silne poczucie lęku, zagrożenie własnego życia i zdrowia, rzeczywiście mogą mieć problem z powrotem do funkcjonowania w ograniczonej przestrzeni osobistej. I mogą mieć duży problem z dotykiem innej osoby. Natomiast osoby, które w czasie pandemii nie dostawały silnego lęku, ale za to silnej frustracji, złości, poczucia ograniczenia, mogą pójść zdecydowanie w drugą stronę: szukać dotyku jeszcze bardziej. I być w tych poszukiwaniach bardziej nachalne. Jak będą wreszcie mogły wyjść do ludzi to specjalnie będą udawać się do miejsc, gdzie wiedzą, że będzie ścisk i dotyk, nawet ten niekontrolowany.

Czy da się czymś zastąpić dotyk? Zrekompensować go np. pupilem? — Pupil nie jest w stanie go zastąpić 1: 1, ale rzeczywiście jest w stanie trochę zneutralizować negatywne konsekwencje braku dotyku — odpowiada Magdalena Stefańczyk.— Zawsze doradzało się osobom starszym i samotnym posiadanie pupila. Osobom niewychodzącym proponuje się, żeby to był kot, osobom aktywnym: pies. Pupil może być rozwiązaniem. Z moich obserwacji wynika, że sporo osób zdecydowało się w czasie pandemii na posiadanie zwierzaka, głównie z potrzeby interakcji, ale możliwe, że podświadomie także z potrzeby dotyku.

A czy dotyk możemy dać samemu sobie? — Tak, ale tak samo jak z pupilem, nie jest to rozwiązanie 1;1. Nie jest tak, że umycie ciała i wklepanie balsamu zastąpi nam bliskość z drugim człowiekiem. Warto wprowadzić taki autodotyk polegający na masażu, na delikatnej pielęgnacji kosmetycznej. Nawet wklepanie kremu z uwagą jest w stanie zapewnić twarzy dotyk, masaż i mieć już pozytywne konsekwencje na poziomie potrzeb fizjologicznych i potrzeb mózgu. To będzie sygnał, to będzie bodziec dla mózgu. Nie ma tutaj aspektu budowania relacji z innymi, ale budowanie relacji samemu ze sobą i pozytywne doświadczenia też są wartościowe. Więc jest to coś, co warto wprowadzić— kwituje psycholog.

Aleksandra Tchórzewska
a.tchorzewska@gazetaolsztynska.pl


Źródło: Gazeta Olsztyńska