Te fotografie skłaniają do refleksji

2021-02-21 12:01:00 (ost. akt: 2021-02-21 01:41:15)
Jarosław Poliwko fotografik

Jarosław Poliwko fotografik

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

W przestrzeni miejskiej, na przystankach i słupach ulicznych, a także w MOK-u można oglądać wyróżnione prace w olsztyńskich Otwartych Mistrzostw Fotograficznych. O fotografiach OMF 2020 rozmawiamy z Jarkiem Poliwko, przewodniczącym jury.
— W tegorocznych Otwartych Mistrzostwach Fotograficznych byłeś jurorem i przewodniczącym komisji po raz pierwszy. I od razu zmiany.

— Przez wiele lat w konkursie utrzymywała się ta sama konwencja kategorii, ten sam rdzeń. W tym roku zaproponowaliśmy pewne modyfikacje. Wprowadziliśmy kategorie: oblicza człowieczeństwa, fotografia mobilna i minimalizm. Te szufladki w jakimś stopniu się zazębiają i korelują z tym co było wcześniej — naturą, człowiekiem i architekturą. W minimalizmie – nowej kategorii — architektura jest przecież kluczowa. Interpretacja kategorii w fotografii zawsze jest dość szeroka i plastyczna. W obliczach człowieczeństwa mieści się i reportaż i portret, problem tolerancji i wykluczeń oraz tego, co się dzieje w tych czasach. Tam też wchodzą kwestie ochrony środowiska. Chcieliśmy w interpretacji człowieka odejść od typowego portretu. Ale oczywiście ludzie robili niesamowite portrety, które w szerszym kontekście opisywała również to, co tu i teraz. W tamtym roku przyszło ok. 800 prac, w tym roku było podobnie. 177 uczestników przeszło pierwsze formalne eliminacyjne sito. Byłoby więcej, ale niektórzy źle wypełnili formularz zgłoszeniowy, inni nie podali dobrego godła. Kiedyś większość prac napływała fizycznie pocztą, teraz konkurs przeprowadzany jest tylko drogą on-line.

— Która kategoria cieszyła się szczególną popularnością?

— Najwięcej prac — również na najwyższym poziomie technicznym i często interpretacyjnym – było w minimalizmie.

— O, to dla mnie zaskakujące, myślałam że najwięcej będzie w fotografii mobilnej. Wszak każdy z nas lubi teraz chodzić i cykać.

— Widać, że minimalizm jest ciągle dość popularną dziedziną fotografii. Nie wiem, na ile kwestia czasów to generuje, ale być może część osób szuka prostej, czystej, spokojnej formy graficznej, skoro dookoła taki chaos. Zdjęć z kategorii mobilnej też było dużo – oczywiście jak to przy tej kategorii bywa — na bardzo zróżnicowanym poziomie. Komórki również są wspaniałymi narzędziami do opisywania rzeczywistości. Tu daliśmy podpowiedź, że chętnie byśmy się skupili na fotografii ulicznej, żeby nie być zalanymi milionami zdjęć np. pszczółek, z których ludzie prywatnie są dumni, ale dla ogółu nie mają większego znaczenia. Ta formuła mobilna się jeszcze nie nasyciła, być może dlatego że ogłoszona została pierwszy raz i to późno — bo dopiero we wrześniu. Zobaczymy, co będzie dalej.

— A co było dla ciebie największym zaskoczeniem tegorocznych mistrzostw? Pojawiło się coś, czego się zupełnie nie spodziewałeś?

— Miłym zaskoczeniem było to, że przyszło kilka prac robionych jeszcze starymi szlachetnymi i tradycyjnymi metodami takimi, jak mokry kolodion na szkle. To ciekawe, że ktoś jeszcze na tak wysokim poziomie eksploruje tak stary styl. Nie robiliśmy też ograniczeń jeśli chodzi o czas, w którym powstawały zdjęcia, dlatego pojawił się cykl z lat 80. To było dość zaskakujące.

]— Dokładnie! Fotografie dziewczynki bardzo utkwiły i w mojej pamięci. Mała siedzi i się nudzi na tych wszystkich pochodach i manifestacjach, a z drugiej strony tak symbolicznie wywala język na tę na polską flagę. 40 lat minęło i znów mamy podobnie. Biorąc pod uwagę co dzieje się w polityce — sporo rzesza młodych dziewczyn po dziewczyńsku też znów chce wywalić ten język.

— Te zdjęcia zamknęły idealnie klamrę. Gdy patrzysz na tak dużą ilość zdjęć i musisz je ocenić — to oceniasz ją na różnych poziomach i w różnych aspektach tzn. powinny być technicznie dobre i nieść jakiś głębszy przekaz. A czasami widzisz, że ktoś nie jest jeszcze profesjonalistą, ale i tak ma świetnego czuja i świetne oko. I umie tym zdjęciem — mimo braków technicznych — przekazać ciekawą opowieść. Były takie momenty, że siedzieliśmy we trójkę (Jarek Poliwko, Arek Stankiewicz, Michał Pepol – jury OMF 2020 – red.) i myśleliśmy „Wow, chciałbym w tym momencie tam być” . Takie krótkie momenty olśnień i chwil nie do powtórzenia. Na wystawie jest takie zdjęcie z zakonnicą, księdzem i papieżem. Idziesz i dostajesz tylko ten ułamek sekundy, żeby zrobić takie ujęcie. Nie ma czasu na długie przymierzanie, jesteś tam – podnosisz aparat i robisz. Krótki, niesamowity strzał.

— Czyli, gdyby ktoś zrobił niesamowicie ciekawe zdjęcie, ale byłoby takie typowo komórkowe, czasem trochę ruszone i niezbyt ostre, to w dalszym ciągu mógłby je zgłosić na konkurs?

— Tak. Oczywiście są pewne granice, bo te docenione potem trzeba było wydrukować i musiało to jakoś wyglądać na wystawie — pewne parametry techniczne powinny być spełnione, ale nie były mocno wyśrubowane. W mobilnej fotografii robionej na gorąco, często w konwencji „street foto” zawsze sporo będzie kadrów zerwanych, taka ich specyfika, ale tam gdzie gra sytuacja – tam temat zawsze będzie priorytetem. W takich momentach nawet dobry fotograf może zrobić słabej jakości fotę, która i tak będzie spektakularna.

— Opowiedz jeszcze o tych wygranych. Z tych najlepszych bardzo spodobało mi się to z rodziną manekinów, które wyglądają z okien swojego balkonu autorstwa Mateusza Pietrana. Lepszego podsumowania 2020 roku chyba nie ma.

— To druga nagroda, kategoria „Oblicza człowieczeństwa”. Gdy je zobaczyliśmy, to całą trójkę ono mocno zastanowiło, a Łukasz Pepol powiedział „Kurcze, całe pół roku się czułem, jak te manekiny na tym balkonie”. To zdjęcie jest po części inscenizowane, ale świetnie trafione. Minimalistyczna ciężarówka Marcina Urbanowicza, która zajęła pierwsze miejsce, to taki rodzaj minimalizmu niewymuskanego, ale czuć w niej historię. Ten transport może nieść ze sobą wszystko, także barwy narodowe. To minimalizm z historią, którą można sobie dopowiedzieć. Trzecie miejsce — fotografia Piotra Benklewskiego, fotografia mobilna — ktoś idzie po schodach i widzi zbiegające się linie, na szczycie człowieka —i pach! Ciekawa wielopłaszczyznowa fota jest!

— A zawieszona w bezczasie i przestrzeni otwarta brama na śniegu – Artura Jastrzębskiego, która otrzymała Grand Prix prezydenta miasta Piotra Grzymowicza?

— Magiczne, metafizyczne przejście zawieszone w próżni. Mroczne, szare, tajemnicze. Piękna historia z pięknym układem graficznym.

Agnieszka Porowska

Fot. Artur Jastrzębski
"WIELKA WODA W PAPROCANACH", która otrzymała Grand Prix prezydenta miasta Piotra Grzymowicza


2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5