Ola Horoszko: Dorośli boją się nas, młodych [ROZMOWA]

2021-02-13 12:05:15 (ost. akt: 2021-02-12 15:22:14)

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Chcemy powalczyć o nas samych i o naszych przyjaciół — mówi Ola Horoszko, uczennica II Liceum Ogólnokształcącego w Olsztynie, reprezentantka Warmii i Mazur w Radzie Dzieci i Młodzieży Rzeczypospolitej Polskiej przy Ministrze Edukacji i Nauki.
— Jest pani wiceprzewodniczącą Rady Dzieci i Młodzieży Rzeczypospolitej Polskiej przy Ministrze Edukacji i Nauki. Jak pani dotarła do tego miejsca?
— Zawsze miałam w sobie chęć działania, angażowałam się w wolontariat, pracę samorządu szkolnego i inne akcje, ale moja aktywność ograniczała się głównie do przestrzeni szkoły. Momentem przełomowym było możliwość wzięcia udziału w Sejmie Dzieci i Młodzieży. To wtedy poznałam naprawdę wiele młodych i ambitnych osób, które działały w rozmaitych organizacjach młodzieżowych. Wtedy też dowiedziałam się, że istnieje taka rada, która jest organem doradczym ministra. Bardzo mnie zaciekawiła ta idea, więc spróbowałam do niej dołączyć. Udało się.

W radzie już drugi rok reprezentuję nasze województwo i staram się robić wszystko, aby głos młodzieży był słyszalny. Wiele się dzięki temu nauczyłam. Rozpoczęłam działanie w innych organizacjach np. Parlamencie Młodych RP czy Ogólnopolskiej Federacji Młodych. Nie miałam pojęcia, że istnieje tak wiele ciekawych inicjatyw, że jest tyle aktywnej młodzieży.

— W Olsztynie na pewno także, ale młodzieżowej rady miasta nie ma u nas od kilku lat.
— Od 2016 roku. Jesteśmy jedynym miastem wojewódzkim bez takiej rady, dlatego wnioskowaliśmy o jej przywrócenie. Udało się. Decyzja zapadła rok temu na sesji Rady Miasta, a na marzec ubiegłego roku planowane było wybory. Niestety, pandemia pokrzyżowała te plany. W naszym województwie, jako jedynym w Polsce, nie ma też sejmiku młodzieżowego. Podjęliśmy w tej sprawie współpracę z różnymi działaczami i radami z naszego regionu i czekamy na rozwój wydarzeń. Mamy nadzieję, że pan marszałek przychylnie spojrzy na tę inicjatywę.


— To ważne, ponieważ…
— Rzadko mamy szansę być wysłuchanymi. Dorośli czasami boją się naszych opinii, kreatywności, niekonwencjonalnych pomysłów. Uważam, że powinniśmy zachęcać młodych do tego, żeby włączali się w prace takich organów, żeby wiedzieli, że mają taką możliwość, bo nadal za mało decydentów się z naszym głosem liczy. Musimy tymczasem pamiętać, że to na nasze barki spadnie odpowiedzialność np. za naprawę sytuacji związanej z klimatem, dlatego powinniśmy być wysłuchani.

— Wiem już, że młodzieży brakuje poczucia sprawczości i bycia traktowanymi poważnie. Czego jeszcze?
— Możliwości swobodnego rozwoju pasji i zainteresowań.

— Na to próbujecie znaleźć receptę. Ruszyliście z nowym ogólnopolskim młodzieżowym projektem „Swoją drogą”.
— Ten projekt to moja najnowsza inicjatywa. Stoją za nim wspaniali, młodzi ludzie z całej Polski, także z Olsztyna.
Na razie mamy ekipę złożoną z 17 osób, a każdy z nas jest zupełnie inny, ma zupełnie inne zainteresowania i plany. Są wśród nas młodzieżowi aktywiści, są artyści, przyszli dziennikarze, redaktorzy oraz naukowcy i nawet sportowcy. Nasza różnorodność przekłada się na działania.

— Wśród których jest m.in. powołanie czasopisma.
— Tak, pół roku temu powstał nasz młodzieżowy magazyn „Między wierszami”. Od zawsze moim marzeniem było stworzenie miejsca, gdzie moglibyśmy promować m.in. sztukę i kulturę, ale również bez przeszkód wyrażać siebie.

Teraz w związku z pandemią ważną sprawą są problemy zdrowia psychicznego i fizycznego. Mamy też do czynienia z problemem znikających dzieci, czyli takich osób, które się logują na lekcję zdalną, a potem nie ma z nimi kontaktu. Sama obserwuję, z jak wieloma znajomymi nie mam szansy porozmawiać. I wiem, że część osób zmaga się z różnymi problemami, nie potrafiąc się odnaleźć w tej sytuacji. Bierzemy więc sprawy w swoje ręce i tworzymy nowatorski poradnik dotyczący zdrowia psychicznego, a poświęcony temu, jak przetrwać pandemię. Napiszemy go my, młodzież, w oparciu o badania naukowe oraz porady ekspertów. Zajmiemy się nie tylko sprawami depresji czy skutków izolacji, ale także uzależnienie od komputera czy smartfona.

Poradnik chcemy wydać i skierować do jak największej liczby osób i szkół. Naszym zdaniem to ostatni moment, bo psychologowie biją na alarm: jeśli sytuacja będzie się utrzymywać, to być może przez kilka kolejnych lat będziemy musieli odbudowywać to, co zniszczyła pandemia. Chcemy się zmierzyć z tym problemem i powalczyć o nas samych i o naszych przyjaciół.



— A kiedy nie podejmuje się pani tak poważnych zadań, to czym się pani zajmuje?
— Wiodę życie normalnej licealistki (śmiech). Jestem na profilu biologiczno-chemicznym, ale nie przeszkadza mi to w uczestnictwie w konkursach i olimpiadach. Nie wyobrażam sobie też życia bez pasji. Zawsze interesowała mnie sztuka i kultura. Zajmuję się projektowaniem grafik i mody, rysuję oraz komponuję.
W przeszłości grałam w teatrach szkolnych oraz występowałam w musicalach, ale przez pandemię nie mam tej możliwości. Najważniejsze w moim codziennym życiu są jednak kontakty — z rodziną, z przyjaciółmi. Bardzo lubię spędzać z nimi czas, oglądać netflixowe seriale, rozmawiać. Sporo też piszę. Ostatnio znalazłam w sobie odwagę, żeby skończyć pierwszą książkę, dzięki której wygrałam konkurs „O tempora, o mores — Archiwum Pandemii 2020”.

— Co opisała pani w książce „Droga Milu”?
— To historia pewnego dziwnego świata, do którego trafiła główna bohaterka — Milu. To tak naprawdę opis przeżyć moich i moich znajomych oraz relacja z wydarzeń, które miały miejsce wokół mnie. Przelewanie tego na papier pomogło mi znaleźć wewnętrzną równowagę.

— Straciła ją pani przez pandemię?
— Tak. Na marzec i kwiecień ubiegłego roku miałam dużo planów. Planowałam w mojej szkole organizację I Olsztyńskiego Kongresu Samorządów Uczniowskich czy realizację mojego pierwszego krótkometrażowego filmu. To zamknięcie wywołane przez pandemię było dla mnie, osoby, która spędza w domu mało czasu, trudne. Nauka zdalna na początku nie szła tak dobrze, jak powinna, i brakowało mi kontaktu ze światem. W końcu postanowiłam to potraktować jak wyzwanie. Napisałam książkę, zaangażowałam się jeszcze mocniej w działalność społeczną i spełniłam marzenie o stworzeniu „Między wierszami”. To, co działo się potem, miłe słowa, świadomość tego, że wszystko, co robię, ma jakiś swój cel, dobrze na mnie wpłynęło. Jest coraz lepiej, chociaż brakuje mi znajomych oraz ciepłych obiadków u mojej babci.

— Rodzice nie martwią się o to, że tych zajęć ma pani za dużo?
— Myślę, że pod koniec mojej szkoły podstawowej rodzice trochę się obawiali, że mnie ta cała działalność przytłoczy i przeszkodzi w nauce. Uspokajałam ich, że sobie poradzę. Zawsze znajdowałam też czas dla samej siebie, dla swoich pasji. W podstawówce skupiałam się na poszukiwaniu siebie. Wtedy odkryłam, że lubię historię, muzykę, naukę o kulturze anglojęzycznej. Już wtedy pisałam do szuflady i zaczynałam działać.
Moi rodzice, znajomi czy dziadkowie próbują nadążać za mną i moimi projektami, ale nie zawsze są w stanie. Zawsze mogę za to liczyć na ich wsparcie. Myślę, że rodzice wiedzą, że jeśli nie posprzątam czasem pokoju, to pewnie dlatego, że jestem już myślami gdzie indziej, planuję coś lub po prostu jestem zmęczona.

— A co pani robi, żeby uniknąć tego zmęczenia?
— Skupiam się na priorytetach. Staram się też zachować balans pomiędzy szkołą, zainteresowaniami, a czasem tylko dla mnie, gdy mogę pospać do trzynastej lub zaczytać się w filozofii.

— A skoro o priorytetach mowa. Zdrowie psychiczne młodzieży, klimat. O co jeszcze chcecie walczyć?
— O edukację na wyższym poziomie. Wiemy, że dzisiaj nie uczymy się życia, że nasza edukacja jest nastawiona na teorię. Ważne jest też zadbanie o zdrowie naszego pokolenia: o to, żebyśmy byli aktywni fizycznie i wolni od nałogów. Musimy również pamiętać o prawach ucznia, tym bardziej że w czasie edukacji zdalnej zniknęły nam one z oczu. Jestem zaangażowana w działania Fundacji na Rzecz Praw Ucznia, razem z którą walczymy o to, żeby w każdej szkole był rzecznik praw ucznia. Obecnie jest to funkcja fakultatywna. Poza tym ważne jest też zapewnienie wsparcia psychologów. W każdej szkole powinien pracować przynajmniej jeden.

Daria Bruszewska-Przytuła
d.bruszewska@gazetaolsztynska.pl