WOŚP: Serca znów połączą się w jedno

2021-01-30 14:01:00 (ost. akt: 2021-01-29 17:09:50)

Autor zdjęcia: Karol Kiłyk

Przed nami 29 Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, czyli wydarzenie, które od trzech dekad rozgrzewa nasze serca. Skąd ten fenomen? Zapytaliśmy o to Ewę Bagińską, która dwa lata temu dowodziła olsztyńskim sztabem.
Pierwszy Finał WOŚP odbył się 3 stycznia 1993 roku i nie był jeszcze wielką akcją, nad którą pracuje ogromny sztab ludzi, ale raczej happeningiem. Pieniądze zbierano dla Oddziału Kardiochirurgii Dziecięcej Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Wtedy wszystko było „na słowo honoru”. Dowód? Zamiast oficjalnych identyfikatorów z hologramami i innymi cudami były… kartki ksero.

W pierwszych latach działania Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Olsztynie dominowały raczej małe imprezy lokalne. Ale impreza się rozrastała i w końcu grano dosłownie w całym mieście. Nie inaczej było w innych miastach naszego województwa. Wstydem było nie uruchomić sztabu.

Ewa Bagińska:
Wiem, że jest pandemia, że jest nam trudniej, że mamy mniej pieniędzy, ale myślę, że Orkiestra to Orkiestra, więc nie zawiedziemy
Niewiele brakowało, a taki „wstyd” spotkałby Olsztyn. Pod koniec 2018 roku stolica województwa wciąż nie miała zarejestrowanego sztabu. Wtedy sytuację uratowała Ewa Bagińska. Zresztą olsztyńska orkiestra ma szczęście do kobiet-dyrygentek. Na czele sztabów w ostatnich latach stawały właśnie one: poza Ewą Bagińską, w ostatnich latach były to np. Dorota Limontas, Dorota d’Aystetten czy, tak jak i w tym roku, Monika Falej. A to zaledwie początek listy dyrygentek.

Co decyduje o tym, że ludzie chcą grać z WOŚP? – Myślę, że każdy wie, że te pieniądze faktycznie pomagają ludziom. To jest taka moc serc, które łączą się w tym czasie w jedno wielkie, połączone wspólną ideą — mówi Ewa Bagińska. — Ludzie są świadomi tego, że jest wiele dzieci potrzebujących pomocy. I nie tylko dzieci, bo przecież od jakiegoś czas WOŚP pomaga też seniorom. Ja sama jeszcze bardziej doświadczyłam, jak Orkiestra jest potrzebna, kiedy urodziłam syna z niepełnosprawnością. Kiedy byłam z nim w szpitalu, widziałam, jak wiele sprzętów ma na sobie serduszka…

Jak Ewa Bagińska wspomina finał, podczas którego dowodziła olsztyńskim sztabem? — To było ogromne przeżycie. Spałam po trzy godziny, byłam wykończona, ale też niezwykle zmotywowana tym, że właściwie wszyscy byli gotowi mi pomóc. Jak dzwoniłam do kogoś o drugiej w nocy, to odbierał od razu, tak jakby po prostu czekał na ten telefon — żartuje pani Ewa.

Brak snu się jednak opłacił, bo, jak podkreśla pani Ewa, nigdy wcześniej ani później nie doświadczyła takiej miłości, jak podczas przygotowań do finału.

Żeby jednak nie było aż tak słodko, Ewa Bagińska przyznaje, że chwile zwątpienia też się pojawiły. — W dzień finału obudziłam się przerażona. Pogoda była paskudna. Byłam pewna, że nikt nie przyjdzie, że nikt nie będzie chciał się ruszyć z ciepłego mieszkania. Ale wystarczyło, że wyszłam z domu i zobaczyłam dzieciaki. To byli wolontariusze, którzy szli w tym deszczu uśmiechnięci i zmotywowani. Zachciało mi się płakać i… teraz, kiedy to mówię, też czuję napływające do oczu łzy — mówi wzruszona pani Ewa i przyznaje, że ma całą kolekcję takich miłych wspomnień.

Kolejny moment dodający skrzydeł pojawił się na przykład wtedy, kiedy po finale wracała do domu. — Spotkałam podchmielonego mężczyznę. Spojrzał na mnie i zapytał: „Ewa? Ewa Bagińska?!”, a kiedy upewnił się, że to ja, zaczął krzyczeć, że jestem najlepsza. Pomyślałam wtedy: „kocham go!” — mówi, śmiejąc się była szefowa olsztyńskiego sztabu.

— Lubimy robić coś dobrego dla innych — ]mówi z pewnością w głosie pani Ewa. I przywołuje wspomnienie ze swoimi sąsiadami w roli głównej. — Mieszkam na Zatorzu w bloku, w którym mieszka sporo starszych osób. Pamiętam, że co roku w dnu finału było poruszenie. Dwoje sąsiadów pukało do drzwi pozostałych, zbierało od nich pieniądze, notowało, ile serduszek jest potrzebnych i z pieniędzmi w torbie szło na spotkanie z wolontariuszami na starówce, żeby wrzucić do skarbonki zebraną od sąsiadów kasę. Po powrocie roznosili serduszka tym, którzy się dorzucili do orkiestrowej puszki.

Czy w tym roku znów pokażemy, że mamy gorące serca? — Mam nadzieję! — mówi Ewa Bagińska. — Wiem, że jest pandemia, że jest nam trudniej, że mamy mniej pieniędzy, ale myślę, że Orkiestra to Orkiestra, więc nie zawiedziemy.

Daria Bruszewska-Przytuła



Czytaj e-wydanie
Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Codzienne e-wydanie Gazety Olsztyńskiej, a w piątek z tygodnikiem lokalnym tylko 2,46 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl



Komentarze (16) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Mazur #3054216 | 79.124.*.* 31 sty 2021 13:31

    zamiast karmić czarne wieprze - każdy niech lepiej WOŚP wesprze

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) odpowiedz na ten komentarz

  2. Agnieszka #3054202 | 5.173.*.* 31 sty 2021 13:14

    Piękna kobieta! Do tego mądra i dobra

    odpowiedz na ten komentarz

  3. net #3053704 | 178.42.*.* 30 sty 2021 20:41

    P. Ewo, jak zawsze dam, ale tez mi się nie podoba wciąganie w to polityki , to podobno ma być oddolny ruch a nie jakieś łączenie tego z Lempart i tym chamstwem tych młodych ludzi

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) odpowiedz na ten komentarz

  4. Olo #3053873 | 5.184.*.* 30 sty 2021 18:19

    Ewka.... Serio ??

    odpowiedz na ten komentarz

  5. Nick #3053828 | 37.201.*.* 30 sty 2021 17:03

    W Zachodniej Europie policja by z wami raz dwa porzadek zrobila. Trzeba rozmawiac ,a nie w lobuzerke sie bawic. Kto wam za to placi ?

    odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (16)