Kolejny słodko-gorzki rok?

2021-01-28 12:00:00 (ost. akt: 2021-01-28 10:58:21)
Trener Tomasz Małek i jego podopieczni w przerwie olsztyńskiego spotkania z Basketem Kwidzyn

Trener Tomasz Małek i jego podopieczni w przerwie olsztyńskiego spotkania z Basketem Kwidzyn

Autor zdjęcia: Lech Janka

SPORT AKADEMICKI\\\ Przerwany sezon w III lidze, zwieńczony awansem, którego nie dane było im „skonsumować” (finanse!), a na koniec świetny start w „ampach” – za koszykarzami AZS UWM burzliwy rok.
O dwóch drużynach, jednym celu, spadku motywacji, medalu z Łodzi i „zamglonych” widokach na przyszłość opowiada trener koszykarzy z Kortowa, Tomasz Małek.

– Jaki był ten 2020 rok dla koszykarzy AZS UWM?
– Z co najmniej dwóch względów, był bardzo udany. Po pierwsze, start dwóch drużyn AZS UWM w trzeciej lidze, co było wydarzeniem na skalę nie tylko Olsztyna, ale i województwa: żeby dwa zespoły z jednego klubu zgłosiły się do rozgrywek. Udało nam się zebrać dużo zawodników, których podzieliłem w prosty sposób. I tak, pierwsza drużyna została złożona przede wszystkim ze studentów, chłopaków, którzy na co dzień reprezentują kortowską uczelnię. A drugi zespół to jest ukłon w stronę starszych graczy oraz oddanie im szacunku za dotychczasowe osiągnięcia i wieloletnie reprezentowanie Olsztyna. Mówimy tu o takich nazwiskach, jak: Andrusiewicz, Chudzik, Muszyński, Dymek, Jaskulski czy Panewski. To są ludzie, którzy od dobrych dwóch dekad zajmują się koszykówką i reprezentują Olsztyn, także w rozgrywkach centralnych.

– No i poszło wam w III lidze świetnie.
– Naprawdę fajnie się złożyło, bo pierwsza drużyna – którą na co dzień bezpośrednio się zajmuję – zajęła pierwsze, a drugi AZS – drugie miejsce (uśmiech). Wywalczyliśmy więc prawo gry w barażach o II ligę, do których jednak nie doszło ze względu na pandemię COVID-19. Decyzją Polskiego Związku Koszykówki, zespoły, które wygrały swoje trzecie ligi, bezpośrednio awansowały więc do wyższej klasy. Dla nas ten awans do II ligi to był olbrzymi sukces.

– Z którego, jak się okazało, trzeba było jednak zrezygnować...
– Niestety: COVID dużo dał, ale i dużo zabrał, bo większość firm została dotknięta finansowo przez pandemię i lockdown. Mimo wielu rozmów, spotkań, rozsyłania maili i wizyt u potencjalnych sponsorów, nie udało mi się zebrać odpowiednich funduszy. Choć sporo firm było wstępnie zainteresowanych: że jak już po wakacjach lockdown zostanie zniesiony, to może od września czy października będą mogły pomagać naszej drużynie. Również wielu zawodników zgłaszało wstępnie chęć przejścia do nas, do Olsztyna. No, ale – niestety – terminy były nieubłagane: do końca lipca trzeba było dać informację, że na 100 procent startuje się w II lidze, a przede wszystkim – zadeklarować zgromadzenie odpowiedniego budżetu. A że ja takich gwarancji w lipcu dać nie mogłem, bo nie miałem podpisanych umów ze sponsorami, więc z bólem serca trzeba było zrezygnować z gry w II lidze. Zostaliśmy z dużymi obietnicami od różnych firm, ale brakowało nam konkretów, a tylko konkrety się liczą. Trudno...

– Jesienią trochę osłodziliście sobie to na boisku.
– Tak, we wrześniu awansowaliśmy do finałów akademickich mistrzostw Polski (popularne "ampy" – red.), co udało się koszykarzom AZS UWM pierwszy raz od 10 lat. Nie koniec na tym, bo pojechaliśmy na finały do Łodzi i tam zajęliśmy piąte miejsce, zdobywając też brązowy medal wśród uniwersytetów! Ogromny sukces, na który nie liczyłem. A byliśmy o krok od jeszcze większego, bo w walce o awans do czwórki, po bardzo zaciętym meczu, przegraliśmy tylko dwoma punktami z późniejszymi złotymi medalistami (51:53 z AZS Uniwersytet Łódzki – red.). Tu muszę pochwalić zespół – za ogrom pracy przez cały rok, no i wielkie zaangażowanie wszystkich zawodników. Ja nie mam 20-30 zawodników, jak to jest w innych uczelniach. U nas jest 10-12 graczy, których cisnę na co dzień, i oni nie grają zawodowo; nie dostają za to pieniędzy. Tak że tym większy szacunek, szczególnie tym starszym zawodnikom, którzy mają swoje rodziny i obowiązki zawodowe, a jednak jeszcze im się chce przychodzić na treningi i zostawiać serce na boisku... Podsumowując: 2020 rok był dla nas bardzo udany, bo to i awans do II ligi, i medal na „ampach”, a łyżką dziegciu jest to, że nie udało się przystąpić do tej II ligi. I niewiele wskazuje, że w tym roku to się uda...

– Choć na razie AZS UWM jest na dobrej drodze.
– Będzie ciężko, bo Kwidzyn jest naprawdę mocny, ale na razie rzeczywiście wygląda to nieźle. Wygraliśmy wszystkie trzy mecze w III lidze, a ja cieszę się, że tyle zespołów się zgłosiło (dziewięć, w tym sześć z Warmii i Mazur – red.), bo to nieźle rokuje na przyszłość. W każdym razie celujemy w wygranie rozgrywek, a później czekałyby nas baraże o II ligę, do których na 90 procent byśmy przystąpili, bo na razie wygląda, że finanse na to nam pozwolą. Chociaż już widać, że przez pandemię w tym roku jest dużo gorzej z pozyskiwaniem sponsorów... Nawet jak byśmy nie przystąpili do II ligi, bo o to będzie ciężko, to liczę, że „zrobimy” ten awans.

– Ciężko ze względów finansowych?
– To też, ale i kadrowych, bo mam mało zawodników. W tym roku liczę też na awans do finałów AMP i być może zrobienie tam jakiegoś ciekawego wyniku. Tym bardziej, że to już ostatni rok, w którym będę miał tak mocną ekipę, ponieważ zawodnicy już kończą studia i część z nich nie zostanie w Olsztynie. Za rok realia będą już całkiem inne, bo brakuje młodzieży, która mogłaby zastąpić tych, którzy odejdą. Nie ma dobrej bazy młodzieżowej, jeśli chodzi o koszykówkę, a z roku na rok jest coraz mniej studentów. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie uda nam się, łącząc tych starszych z młodszymi, uda nam się zebrać 15 zawodników i przystąpić do rozgrywek III ligi.

– To nie jest demotywujące: zespół walczy, wygrywa, a na koniec musi zrezygnować z tego, co wywalczył?
– Niestety, jest. Myślę, że nie tylko ja, ale i cała drużyna przeżyliśmy lekki spadek motywacji. Popsuła się trochę atmosfera po tym, jak się okazało, że nie zagramy w II lidze. Poza tym mamy trzecie miejsce w Polsce, a w tym roku nikt do nas nie przyszedł z nowych studentów. Co roku ktoś pojawiał, jakaś młodzież, która mniej lub bardziej rokuje, a tym razem nikt nie przyszedł. A ci, którzy przyszli rok i dwa lata temu, zaliczają zajęcia online, więc jak są spoza Olsztyna, to nie mam ich w drużynie. Jeśli ktoś chciałby do nas dołączyć, to zapraszamy, bo wciąż szukamy nowych talentów. Przyszłość rysuje się w nieco ciemniejszych barwach, bo młodzież generalnie nie garnie się do sportu. Po prostu.

– Żeby nie zakończyć tylko narzekaniem...
– Cieszę, że władze miasta mocno nam pomagają, finansując w różny sposób część naszych wydatków. A resztę zbieramy własnym sumptem od sponsorów, którym też bardzo dziękuję. No i ogromnie cenimy sobie współpracę z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim, a szczególnie z klubem AZS UWM oraz ze Studium Wychowania Fizycznego i Sportu UWM. Bardzo nam pomagają: uczelnia zapewnia nam bazę treningową, a jak trzeba, to i wspiera nas finansowo. Ja i tak zdaję sobie sprawę, że nie mamy najgorzej, bo możemy liczyć na paru prężnych sponsorów, dzięki którym dwa lata temu i przed rokiem udało nam się zebrać budżet. Choć w tym roku może być z tym gorzej. Jak pewnie w całym sporcie... pes

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. 123 #3059013 | 5.173.*.* 4 lut 2021 09:44

    jak to nie ma bazy młodzieżowej w Olsztynie a UKS Trójeczka to co !!!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz