Łączy nas magia świąt

2020-12-24 07:12:00 (ost. akt: 2020-12-23 17:29:17)
Świąteczne ciastka

Świąteczne ciastka

Autor zdjęcia: Arch. prywatne

Są z różnych krajów, mówią różnymi językami, ale wszyscy nie wyobrażają sobie życia bez świąt Bożego Narodzenia. Bez spotkania z rodziną, bez świątecznych smakołyków, bez tej magii, jaka towarzyszy nam w tym szczególnym czasie.
EGGER to rodzinna firma założona przez Fritza Eggera w 1961 roku. I choć dziś EGGER to międzynarodowa grupa, która ma swoje fabryki na całym świecie i zatrudnia prawie dziesięć tysięcy pracowników, to wciąż pozostaje firmą rodzinną. A ta rodzinność ma tu wiele twarzy, także tę świąteczną, bo magia świat roztacza się niezależnie od szerokości geograficznej — mówią obcokrajowcy, którzy pracują w biskupieckiej fabryce EGGER.

Nie ma ich tu wielu, bo zaledwie kilkunastu, podczas gdy cała załoga liczy ponad pół tysiąca osób. Pracujący w Biskupcu cudzoziemcy to głównie specjaliści, inżynierowie, mechanicy. Pochodzą z wielu krajów, bo z Austrii, Niemiec, z Bałkanów, z Rumunii. Co jest wynikiem oczywiście międzynarodowego charakteru firmy, nawet bardzo międzynarodowego, zważywszy, że w całej grupie pracują ludzie aż 72 narodowości. To prawdziwa wieża Babel.

Może dlatego w kalendarzach firmowych pozaznaczane są wszystkie lokalne święta czy dni wolne. To zdecydowanie pomaga w organizacji pracy, szczególnie teraz, kiedy wiele osób pracuje zdalnie. Na przykład w Austrii wolnym dniem jest 8 grudnia (zwiastowanie NMP), 6 stycznia w wielu krajach świętuje się Trzech Króli, a w Rosji czy Serbii to okres świąt Bożego Narodzenia.

— Boże Narodzenie jest zdecydowanie najszczęśliwszym chrześcijańskim świętem obchodzonym w rodzinnym gronie — uważa Djordje Brankovic, Serb, którego spotkaliśmy w fabryce w Biskupcu.

— Zgodnie z tradycją, w przededniu Bożego Narodzenia, a więc w wigilię, która przypada 6 stycznia, mężczyźni idą o świcie do lasu, aby przynieść choinkę, czyli badnjak — opowiada Serb.— Następnie, po powrocie do domu, piecze się świnię, znaną na świecie jako pecenica, która jest podawana w Boże Narodzenie.

Okazuje się, że świąteczne zwyczaje są bardzo podobne.

— W naszej części kraju, w północnej części Bukowiny, też mamy "kolędników", chodzą od domu do domu, śpiewając piosenki — mówi Ovidiu Bodnar z Rumunii, brygadzista mechanik. —Nazywają się podobnie jak w Polsce — „colindatori”. Colindatori odwiedzają osoby starsze i samotne, śpiewając im radosne pieśni. Oczywiście to pieśni religijne, o narodzeniu Jezusa. To bardzo powszechny zwyczaj, stały element świątecznej wieczerzy.

Święta w Chorwacji nie różnią się specjalnie od Bożego Narodzenia nad Wisłą.

— Chorwacja, podobnie jak Polska, jest krajem katolickim i mamy dość podobne zwyczaje — zauważa Miljan Milijatović z Chorwacji, inżynier elektryk. —  Ubieramy na wigilię choinkę, idziemy na mszę o północy. Śpiewamy kolędy i oczywiście obdarowujemy się prezentami.

Ale nie wszyscy w wigilię jedzą grzyby z kapustą czy barszcz z pierogami.

— Nasze wigilijne potrawy są lżejsze i bardziej chude — podkreśla Miljan Milijatović. — Mamy risotto z krewetek, gulasz rybny, dorsz w sosie, smażone kalmary po dalmatyńsku itd. Na święta poddajemy pieczeń z indyka z knedlami, jagnięcinę z piekarnika, kaczkę, cielęcinę w sosie. No i mnóstwo ciast!
Djordje Brankovic mówi, że nie jest dobry w gotowaniu. Ale poleca sarmę, pitę, pecenicę, a więc tradycyjne potrawy, które są serwowane na Boże Narodzenie w prawie wszystkich krajach bałkańskich, które obchodzą Boże Narodzenie według kalendarza juliańskiego.

— Nasza wieczerza wigilijna jest bardzo podobna do polskiej, cała rodziną zasiadamy do kolacji. W wigilię, tak jak w Polsce, również nie jemy mięsa — dodaje Ovidiu Bodnar z Rumunii. — Jednak czasem brakuje mi niektórych potraw. Na przykład wieprzowiny przyrządzonej w tradycyjny, rumuński sposób.

Nie smakuje mu polska kuchnia?

— Nie, nie — zarzeka się Bodnar. — Bardzo lubię polską kuchnię, ale czasami po prostu brakuje mi tej naszej tradycyjnej, rumuńskiej kuchni. Choć niektóre dania są bardzo podobne, np. gołąbki. W Rumunii też mamy taką potrawę.
Mówią, że Polska jakoś ich specjalnie nie zaskoczyła. Również tradycje związane z choinką i Santa Claus są bardzo powszechne.

— Jedyną małą różnicą, jaką zauważyłem, było to, że na stole nie ma pszenicy na Boże Narodzenie do dekoracji — mówi Miljan Milijatović. — W Chorwacji mamy świąteczną pszenicę, która służy do upiększania świątecznego stołu i ma symboliczne znaczenie. W małych słoikach wypełnionych ziemią lub w inny sposób, na przykład za pomocą waty, pszenica jest wysiewana na pamiątkę św. Barbary (4 grudnia) lub św. Łucji (13 grudnia). Zwyczaj siewu pszenicy pochodzi z dawnych czasów i przywołuje dobre zbiory.

Jednak tegoroczne święta są szczególne. Pandemia, obostrzenia. Nie wszyscy więc będą mogli spotkać w święta z rodziną w swoim kraju.

— To będą już moje drugie święta w Polsce — mówi Ovidiu Bodnar. — Spędzę te dni z moją dziewczyną i jej rodziną. Ale jest internet, więc zobaczymy się z moją rodziną w Rumunii i innych krajach. To będą spotkania przy stole i na łączach internetowych— śmieje się.

Miljan z Chorwacji i Djordje z Serbii chcą pojechać do domu, spotkać się z rodzinami i przyjaciółmi.

Takie są plany — zastrzegają. — W ubiegłym roku spędziłem Boże Narodzenie w towarzystwie przyjaciół z Austrii, którzy zaprosili mnie i przygotowali kolację. Było naprawdę bardzo fajnie — wspomina Serb.

Firma EGGER wywodzi się z Tyrolu w Austrii. Z folklorem austriacko-bawarskim wiąże się też Krampus, nieodłączony duch świat Bożego Narodzenia. Krampus swym wyglądem przypomina znanych z greckiej mitologii faunów i satyrów. Uważany był za pół kozę, pół demona. I nie jest dobry, więc lepiej go omijać.
Bo tak jak do grzecznych dzieci przychodzi w zależności od kraju czy regionu Święty Mikołaj, Gwiazdor, Santa Claus czy Dziadek Mróz, tak w folklorze alpejskim do niegrzecznych Krampus. I nie ma worka z prezentami, a wręcz przeciwnie, karze dzieci, które źle się zachowywały. Dorosłych też nie omija kara, bo zły duch świąt Bożego Narodzenia srogo karze za każdą niegodziwość. No, ale przecież Święty Mikołaj też ma w zanadrzu rózgi dla niegrzecznych.
Andrzej Mielnicki