Quantcast

środa, 27 stycznia 2021. Imieniny Anieli, Juliana, Przemysława

Ewa Czułowska: W sztuce współczesnej czuję się jak u siebie

2020-12-05 14:25:40 (ost. akt: 2020-12-05 14:37:04)

Autor zdjęcia: Magdalena Maria Bukowiecka

Odważna, otwarta, radosna. Wrażliwa, krucha, chwilami pogubiona. Kobieta w każdym calu. Bez sztuki nie potrafi żyć. Sztukę przeżywa całą sobą. Ewa Czułowska właśnie otwiera galerię obrazów. I liczy, że będzie to miejsce spotkań nie tylko artystów.

— Mam wrażenie, że sztuka idzie z tobą przez całe twoje życie, a ty idziesz przez życie ze sztuką…

— Hm… Jeśli nawet jako mała dziewczynka nie bardzo potrzebowałam sztuki i nie uważałam jej za coś bardzo ważnego — to rzeczywiście w moim życiu zawsze miałam tak, że uwielbiałam rzeczy piękne i uwielbiałam przebywać w ich pobliżu, mieć je na wyciągniecie ręki. Wydaje mi się, że rodzaj ludzki od zarania swego istnienia traktuje szeroko pojęte piękno jak coś bardzo ważnego. Wręcz przynależnego ludzkości. Każdy z nas tak ma — wiek, płeć, zawód, religia, przekonania polityczne nie mają tu żadnego znaczenia lub wpływu. Popatrz… Nawet nasi dalecy przodkowie, Warmowie, osiedlając się na tych akurat terenach owszem — kierowali się jakimiś walorami strategicznymi poszczególnych miejsc, ale chyba każdy przyzna, że na swoje osady wybierali też miejsca wyjątkowo piękne: łagodne wzniesienia z widokiem na jezioro, gdzieś w otoczeniu sosnowych lasów… Bo chcieli mieszkać, bezpiecznie, pod bokiem mieć łowną zwierzynę, ale i chcieli mieszkać pięknie…! A tak naprawdę sztuka już tak świadomie pojawiła się w moim życiu, kiedy byłam nastolatką. To wtedy zaczęłam myśleć o niej analitycznie: skąd wzięło się to dzieło, jak powstało, co lub kto był dla niego inspiracją… Skąd pochodzi autor, co skłoniło go do wyboru takiego tematu lub jakiejś określonej techniki…? A potem była praca w Joko — nieistniejącym już dziś, a niegdyś kultowym sklepie artystycznym. To tam na co dzień miałam styczność z wieloma pracami, materiałami, tworzywem, a przede wszystkim — z artystami. I chłonęłam to wszystko jak gąbka!

— Piękno… Z jednej strony strasznie ciężko je zdefiniować, a z drugiej — bardzo umowne, czasem trywialne… Czego w sztuce szukasz dla siebie, a co sztuka daje tobie?

— Przede wszystkim sztuka to nie tylko obserwacja. To też analiza: odnajdywanie siebie gdzieś w tej przestrzeni sztuki. Czyli właściwie możemy z góry założyć, że sztuka spełnia nasze potrzeby intelektualne, emocjonalne, zabezpiecza nasze doznania estetyczne… I niezależnie od tego, w jakim nurcie czy stylu się odnajdujemy, przede wszystkim szukamy podniety intelektualnej. Ja wiem, że to coś bardzo ulotnego. Osoby, do których sztuka mówi, obserwując jakiś obraz, instalację, rzeźbę mają poczucie, że patrząc — analizują. A ta analiza to właśnie poczucie spełnienia intelektualnego, zaspokojenia potrzeb człowieka w tym zakresie. Wydaje mi się zatem, że to działa w dwie strony: z jednej strony szukamy w sztuce tego spełnienia, a z drugiej — sztuka daje nam to sama z siebie. I dlatego jest dla mnie taka ważna…

— Ulubiony artysta, styl…

— A tylko jednego artystę mogę podać?

— Niekoniecznie. Podaj wszystkich, którzy z jakiegoś określonego powodu są dla ciebie ważni. Lub bliscy…

— No to na pierwszym miejscu jest u mnie na pewno Jackson Pollock. Nie mniej ważny jest dla mnie Julian Schnabel. I bardzo mocno Francis Bacon — w sensie malarz irlandzki XX wieku, którego uwielbiam. Mam wielu ulubionych artystów… Uwielbiam Jean-Michela Basquiata, podobnie Pieta Mondriana… Ale ta pierwsza trójka jest dla mnie najważniejsza. Ile razy nie oglądałabym prac Bacona — zawsze robią na mnie nieprawdopodobne wrażenie, czasem zupełnie inne niż ostatnim razem…! Choć przyznaję: są nieco mroczne. Tak jak mroczny był Beksiński i akurat jego prace może niekoniecznie chciałabym mieć na którejś ze ścian mojego domu, ale Bacona — bardzo tak…! A styl…? Generalnie chyba szeroko rozumiana abstrakcja i po prostu sztuka współczesna. Zwłaszcza, że ta moja pierwsza trójka reprezentuje bardzo różne style, ale też techniki tworzenia. Zatem jednego nurtu nie wymienię, ale mogę powiedzieć, że w sztuce współczesnej czuję się jak u siebie… Przy czym potrafię wrzucić do niej też różne wydarzenia artystyczne, choćby te autorstwa Mariny Abramović, które wielbię. Albo rzeźby Aliny Szapocznikowej i Magdaleny Abakanowicz, słynne Abakany… Mam to szczęście, że kilku wspaniałych artystów, których pracę podziwiam, udało mi się poznać osobiście i jesteśmy do dziś w bardzo dobrym kontakcie. To przede wszystkim Eda Yukov, Alfons Kułakowski i Tomasz Poznysz. Eda jest zresztą autorką logo mojej Galerii. Tak, sztuka współczesna jest mi najbliższa.

— Czy dziś ludziom potrzebna jest sztuka? Do czego konkretnie?

— Ludzie bezapelacyjnie potrzebują dziś sztuki…! Nawet nie ma o czym mówić… I dlatego uważam, że potrzebna jest głęboka reforma edukacji, która zapewniałabym uczniom każdej klasy wiedzę o sztuce różnych epok i naukę doceniania piękna i estetyki. W ostatnich latach program nauczania w tym zakresie został dość okrojony i uważam, że to strata nie tylko dla uczniów, ale i dla całego społeczeństwa. Duża szkoda. Młodzi ludzie pozbawieni łatwego dostępu do sztuki — nie potrafią się potem na nią nawet otworzyć. Ja wiem, że Matejko, Chełmoński, Gierymski, Kossak — byli dla polskiej historii i historii sztuki ważni, ale pamiętajmy, że nie tylko oni… I potem młodzi ludzie uważają, że obraz musi przedstawiać rzeczywistość, najlepiej w skali jeden do jednego. A przecież to nieprawda…! Nic dziwnego, że tak niewiele osób rozumie dziś sztukę współczesną, abstrakcje… Jakże często słychać: — Ja bym sam tak umiał namalować. Bo nikt nie zdążył nauczyć się szukania drugiego dna: jak ten obraz powstał i jak artysta wypracował swój własny, niepowtarzalny styl. Wspomniany już Piet Mondrian, zanim doszedł do tych swoich prostych, białych, żółtych, czerwonych, niebieskich kwadracików poprzecinanych czarnymi liniami — zaczął od naturalistycznego malarstwa, które mało kto zna. Tak jak mało kto wie, że te kwadraciki swoje źródło wzięły w studiowaniu map wielkich miast. Pewnie, że każdy może powiedzieć, że też tak namaluje. Ale warto się czasem zastanowić, ile czasu i prób zajęło Mondrianowi dojście do tych prostych zdawałoby się form… Warto też wiedzieć, co te kwadraciki znaczą i co nam mówią.

— A czy pandemia zmieniła cokolwiek w tych relacjach ludzi ze sztuką? W twoich relacjach…?

— W moich nie zmieniła absolutnie nic. Ja jeszcze przed nią wiele czasu poświęcałam na wyszukiwanie, choćby w sieci, informacji o różnorodnych stylach, artystach i ich dziełach. I tak mam nadal. Jedno, czego dziś mi brak, to możliwości obcowania ze sztuką bezpośrednio, twarzą w twarz, bo jednak podróże przestały być takie łatwe. A mojego pierwszego spojrzenia na dzieło Jacksona Pollocka — Number 26A, Black&White — w Centre Georges Pompidou nie zapomnę nigdy…! To było coś niesamowitego, wbiło mnie w ziemię, a łzy same mi przed tym płótnem leciały…! Album, ekran nigdy tego nie oddadzą. Tak samo L’Homme qui marche, czyli Idący człowiek — rzeźba z brązu autorstwa Alberta Giacomettiego. Dopiero stojąc przed takim dziełem twarzą w twarz, odczuwasz prawdziwe emocje i jesteś w stanie się w nim naprawdę zakochać. Bywa, że dopiero w zetknięciu na żywo z jakimś gatunkiem, zaczynasz go czuć, a do tej pory, znając go jedynie z kart książek, kompletnie do ciebie nie przemawiał. I zaczynasz się całym stylem, nurtem lub epoką interesować bardziej niż innymi. Coś takiego przytrafiło mi się na przykład w Musée d'Orsay w Paryżu, gdzie przed płótnem „Cykliniarze” Gustava Caillebotte zamurowało mnie i długo nie mogłam się od niego odkleić. Tego bezpośredniego kontaktu mi brak, ale paradoksalnie nie uważam tego czasu za stracony dla sztuki. Bo z drugiej strony w sieci naprawdę wiele można się dowiedzieć, doszukać, zobaczyć — a nie tracimy czasu na podróże…! I może okazać się, że do swojego dotychczasowego panteonu wielkich jesteś w stanie dodać kolejne, mniej lub bardziej znane nazwiska.

— No i teraz mamy czas pandemii — a ty otwierasz galerię…!?

— Tak. I uważam, że to było bardzo dobre posunięcie. A też moja decyzja dała innym ludziom wiarę, że jednak można. I nadzieję, że to nie tylko czas zamykania firm i upadania przedsiębiorstw. Bo ja uważam, że ten czas tak samo można wykorzystać na stworzenie czegoś nowego, swojego… I na dawanie innym radości, chwili oddechu od tej ponurej chwilami rzeczywistości. Artyści zyskali ode mnie kolejne w Olsztynie miejsce i możliwość prezentowania swoich prac, olsztynianie — możliwość poznawania i obcowania ze sztuką, choćby i tylko przez szybę…! Stąd ta wielka witryna tak, by każdy, nawet w drodze do sklepu lub urzędu, mógł przystanąć, zajrzeć i choć chwilę się pozastanawiać, nawet skrytykować — ale pomyśleć. Taki oddech świeżego powietrza i margines od tej covidowej szarości…

— Czy dziś ze sztuki da się żyć — artyście, marszandowi?

— Właśnie ten czas, z pandemią w tle, jest znów paradoksalnie dla artystów najlepszym, najbardziej im sprzyjającym. To jest ich czas. Ja wprawdzie jeszcze nie mogłam oficjalnie i uroczyście swojej galerii otworzyć, ale na podstawie współpracy z różnymi artystami wiem, że nie ma miesiąca, by czegoś nie sprzedali. To samo spoziera z różnych for internetowych i innych źródeł. Wydaje mi się, że rynek sztuki ma się dziś całkiem dobrze, bo ludzie nawet w czasie pandemii chcieliby zainwestować w sztukę. Ale to też czas na zastanowienie się i… remonty domowe. A jak remont i chwila refleksji — to znów: sięgamy po piękno, chcemy mieć je na wyciągniecie ręki i zyskać choć nieco radości, zapomnienia… A dziś już mało kogo zachwyci reprodukcja — większość ludzi szuka prawdziwej sztuki. Sztuki przez duże S. odważnie jej szukamy i to mnie bardzo cieszy.

— Komu dedykowana jest twoja galeria? Jakiemuś artyście, gatunkowi, epoce…?

— Na nic się nie zamykam i nie ograniczam — ani siebie, ani artystów — do jednej epoki czy nurtu. Mam zbyt duży szacunek do wszystkich artystów naszego województwa i nie tylko. Doceniam każdego z nich. Mnie samej oczywiście jedne rzeczy podobają się bardziej niż inne, ale przecież nie mogę decydować za moich gości, klientów. Im muszę zapewnić jak najszersze spektrum sztuki tak, by każdy znalazł u mnie coś dla siebie. Ten kawałek piękna, który akurat do niej czy do niego przemówi. Chciałabym też dotrzeć do tych artystów, o których wiem, że czeka na nich jakaś niemała rzesza odbiorców.

— A spodziewasz się, że kto będzie tu zaglądał?

— Już aranżując wnętrze swojej galerii widzę, że ona wzbudza zainteresowanie u bardzo różnych ludzi. Znów wracamy do tej prostej prawdy, że każdy człowiek potrzebuje sztuki i piękna. Ktoś, kto dziś zatrzymał się przed moją witryną i spojrzał na ten czy inny obraz niechętnym okiem — i tak już pomyślał, poczuł, wypowiedział się. A zatem i dla niego warto było moją galerię otworzyć.

— Pewnie będzie wiele rozmów…

— Oj, czekam na nie z utęsknieniem…!

— Czego ci życzyć?

— Bym jak najprędzej mogła organizować spotkania w szerokim gronie, bez tych obostrzeń i zakazów… Nie ma nic ważniejszego, niż burzliwa dyskusja z autorem jakiejś pracy. Czekam więc na koniec lub jakąkolwiek kontrolę nad wirusem. Marzy mi się, by moja galeria jak najszybciej stała się takim małym centrum obcowania ze sztuką i pięknem. Dziś ulica, przy której mieście się moja galeria, nazywa się Wyzwolenia. Ale przed wojną to była Kronenstraße — ulica Koronna. I bardzo bym chciała, by ta moja galeria stała się z czasem perełką w koronie szeroko pojętej sztuki Olsztyna. Nawet jeśli ktoś będzie tu wpadał tylko po to, by napić się ze mną i w otoczeniu obrazów kawy. Żeby to miejsce kojarzyło się jako ciepły zakątek sztuki. Żeby to był kawałek bombonierki o nazwie Olsztyn — gdzie nigdy nie wiadomo, co się trafi, ale gdzie każdy znajdzie coś dla siebie…!
Magdalena Maria Bukowiecka


Kto stanie przed witryną Galerii Sztuki Ewy Czułowskiej, zauważy spory symbol nad nazwą. Ja natychmiast zwróciłam na niego uwagę i zapytałam czy to pszczoła, czy może cykada…
— Pamiętam, że jakiś czas temu moją uwagę zwrócił herb włoskiej rodziny Barberinich, na tarczy którego właśnie widniały trzy pszczoły. Jeden z Barberinich, Maffeo, został nawet papieżem. Przybrał imię Urbana VIII i w swoim herbie papieskim też m.in. umieścił trzy złote pszczoły. Do dziś można ten herb oglądać choćby na Fontannie Trytona na rzymskim Placu Barberinich. Ten herb i symbol zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Poza tym pszczoła jest pracowita i umie pracować w zespole — do takiej doskonałości sama zawsze dążę — mówi Ewa Czułowska.

Ewa Czułowska, olsztynianka. W lutym 2015 była kuratorką wystawy połączonej z oficjalnym otwarciem Pracowni Graficznej Wojciecha Dzieszkiewicza. Ambasadorka i współorganizatorka aukcji dzieł sztuki na rzecz Hospicjum im. Jana Pawła II w Olsztynie, na którą swoje dzieła przekazali m.in.: Eda Yukov, Agnieszka Przełomiec, Renata Zimnicka-Prabucka, Edward Ratuszyński, Jerzy Wojciech Bielecki, Tomasz Witkowski, Jarosław Puczel, Robert Listwan — za co w październiku 2018 została nagrodzona statuetką Przyjaciel Hospicjum. Kuratorka wystawy Edy Yukov w olsztyńskim BWA (listopad 2019). Stale współpracuje z wieloma wybitnymi artystami z naszego województwa i regionu.


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (6) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Magda #3017255 | 5.173.*.* 7 gru 2020 15:05

    Być moze się na tym nie znam ale nie widzę tu sztuki.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Chebo #3016646 | 78.159.*.* 6 gru 2020 07:41

    Bardzo mocno kibicuje! Czuć w tym przedsięwzięciu ogromną pasję i serce! Trzymam kciuki.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Grace #3016580 | 88.156.*.* 5 gru 2020 20:12

    Ciekawe ile wytrzyma ten biznes?

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Robert #3016539 | 37.30.*.* 5 gru 2020 18:39

    No i spoko, niech otwiera galerie, nie wiem dla kogo ale ok, być może ktoś wie jak zareagować na takie widoki

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Zed #3016534 | 5.60.*.* 5 gru 2020 18:33

    No i super, trzeba działać a nie marudzić. Brawo! Życzę powodzenia. Przy okazji, ciekawe obrazy i czadowy królik :D

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (6)