Marcin Malinowski: Dotarłem do granicy swojej wydolności [ROZMOWA]

2020-11-09 19:22:14 (ost. akt: 2020-11-09 16:26:40)

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Podczas epidemii koronawirusa przemoc domowa okazała się globalnym trendem, a nie wzrostowym epizodem — mówi Marcin Malinowski, prawnik. Na zamieszczony przez niego na Facebooku apel o poszukiwaniu wolontariuszy odpowiedziały setki osób.
— Kilka dni temu na swoim profilu na Facebooku pisarz Jakub Żulczyk napisał: „Mój kumpel z liceum zajmuje się w życiu robieniem dobra. Potrzebuje wolontariuszy. Przeczytajcie, podajcie dalej”. A poniżej udostępnił post, w którym opisuje pan, że jest prawnikiem, pomaga ofiarom przemocy domowej: „Dotarłem jednak do granicy swojej wydolności. Przemoc domowa podczas epidemii koronawirusa okazała się globalnym trendem, a nie wzrostowym epizodem. Szukam wsparcia w postaci wolontariuszy” — czytamy w poście.
— Apel na Facebooku to pierwsza rzecz, jaka ujrzała światło dzienne, jeśli chodzi o moją aktywność w socialmediach i w mediach w ogóle. Do tej pory cały czas działałem poza. Nie reklamowałam swoich usług, nie mówiłem oficjalnie, że pomagam. Bardzo dbam o dyskrecję osób, które się do mnie zgłaszają.

— Ale wtedy niełatwo pana znaleźć....
— Do tej pory kontakt z osobami poszkodowanymi, które się do mnie zgłaszały, łapałem dzięki poczcie pantoflowej. W kwietniu utworzyłem też taki funpage, na którym teoretycznie sprzedaję kosmetyki za złotówkę. Ale to tylko fake funpage. Poszkodowana osoba pod jego przykrywką mogła do mnie napisać, że potrzebuje pomocy. Najwięcej zgłoszeń było jednak z polecenia.


— Czyli pan do tej pory, nie mówiąc o swej działalności głośno, i tak miał pełne ręce roboty. W siatce osób, które pana otaczają, zawsze znajdował się ktoś, kto potrzebował pomocy. To chyba najdobitniej świadczy o skali problemu.
— Skala problemu jest ogromna, bo ja bez reklamy i bez dotychczasowej współpracy z kimkolwiek obsłużyłem ponad 40 przypadków, które wymagały interwencji prawnej. Już poprzedni wiosenny lockdown obfitował masą różnych godnych uwagi zgłoszeń. Gdy zostaliśmy zamknięci w domu, dopiero wtedy wiele osób zdało sobie sprawę z tego, że są ofiarami przemocy.

Zgłaszające się do mnie osoby to tylko wierzchołek góry lodowej. Przytłaczająca liczba osób, które są w toksycznej relacji domowej — kobiet i mężczyzn — bo również zdarzają się zastraszani i bici mężczyźni, tkwią w syndromie wyuczonej bezradności. W przekonaniu, że cokolwiek się nie zrobi, nie będzie to miało znaczenia, a czasem nawet pogorszy sprawę. Zanim taka osoba zgłosi się do odpowiednich służb, musi upłynąć kawał czasu. To olbrzymia walka wewnętrzna. Czasem pomaga kontakt z terapeutą lub z kimś, kto pokaże, że ta osoba faktycznie może być ofiarą...


[...]

Czytaj e-wydanie

To tylko fragment artykułu. Cały przeczytasz w poniedziałkowym (9 listopada) wydaniu Gazety Olsztyńskiej

Aby go przeczytać kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl


***

Dołącz do nas!

"Maseczka to znak solidarności". To nasza kampania społeczna związana z koronawirusem. Zachęcamy wszystkich do wysyłania zdjęć w maseczkach! Będziemy je publikować na gazetaolsztynska.pl i w Gazecie Olsztyńskiej. Nie dajmy się zarazie. Żyjmy normalnie, ale "z dystansem".

Zdjęcia wysyłajcie (imię, nazwisko, miejscowość i ewentualnie zawód) na maila:
redakcja@gazetaolsztynska.pl


Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Olsztyniak #3004099 | 5.173.*.* 9 lis 2020 21:59

    czyli jak zwykle jeden gość zrobi więcej niż nasi politycy z bożej łaski

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)