Quantcast

Czwartek, 28 stycznia 2021. Imieniny Agnieszki, Kariny, Lesława

Żegnaj Giova. Pan Bóg cię potrzebował

2020-11-03 20:10:40 (ost. akt: 2020-11-03 17:06:54)
Giovanny Castellanos zmarł 1 listopada 2020 r.

Giovanny Castellanos zmarł 1 listopada 2020 r.

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

W niedzielę zmarł reżyser teatralny Giovanny Castellanos. Był od wielu lat związany z polskim teatrem, najdłużej z olsztyńskim teatrem Jaracza. Przegrał z koronawirusem. Miał 40 lat.

”Cały świat walczy! My też! Wygramy tę cholerną bitwę, wygramy tą straszną wojnę! Będziemy dumniej o tym opowiadać wnukom! Historia na nas patrzy! Odwaga, rozwaga, dużo dyscypliny, życzliwości i dobrej energii kochani!" — gdy kilka miesięcy temu Giovanny Castellanos pisał na swoim Facebooku o covidzie, nikt nie myślał, że 1 listopada odejdzie. Że przegra walkę z koronawirusem. O jego śmierci poinformował krakowski Teatr Bagatela, w którym reżyser pracował nad sztuką „Ich czworo”.

"Kapitalny, wspaniały, ciepły i pełen radości życia człowiek — czytamy na profilu teatru. — Jeszcze dosłownie kilka dni temu pracował nad przygotowaniem premiery " Ich czworo". Będzie nam brakować jego energii, talentu i serdeczności. Giova, Giova..."

Giovanny Castellanos wiele lat spędził w Olsztynie. Był asystentem dyrektora ds. programowych w Teatrze im. Stefana Jaracza. Pracował tu w latach 2005-2018. Szefował też Scenie Margines. Na deskach olsztyńskiego teatru wyreżyserował m.in. spektakle: "Pętla" Marka Hłaski, "Mur" Jeana Paula Sartre’a, "Noc Helvera" Villqista i „Ich czworo” Gabrieli Zapolskiej. Nad tym samym tytułem pracował również w Teatrze Bagatela. Spektakl miał być pierwszą premierą Bagateli z nową dyrekcją, która miała odbyć się w 24 października. Jednak w związku z sytuacją epidemiologiczną spektakl został przeniesiony na przyszły rok. Castellanos kandydował zresztą na stanowisko dyrektora tego teatru. Konkurs ostatecznie wygrali Andrzej Wyrobiec i Krzysztof Materna, ale Castellanos związał się z tą sceną artystycznie.

Do premiery nie doszło, bo pandemia. 20 października mieliśmy ostatni pokaz, w którym Giovanni zamiast reżyserować, grał z nami jedną z postaci — wspomina Aleksandra Godlewska, pochodząca z Bartoszyc aktorka Teatru Bagatela. — Tydzień temu pisał, że czuje się bardzo źle. 40 lat, zdrowy wysportowany chłopak, bez chorób towarzyszących. Jeśli ktoś mi jeszcze powie, że covid nie istnieje, przyjadę i... nie wiem, co zrobię. Szok i rozpacz nie do opisania.

To był Kolumbijczyk, który nas, Polaków, uczył Polski. Uczył nas jej w spektaklach, na próbach i przede wszystkim w życiu. To od niego powinniśmy uczyć się tego, czym jest Polska. On nas doskonale rozumiał i przewidział wszystko, co się dzieje — mówi ze łzami w oczach Irena Telesz, aktorka Teatru Jaracza. — To był wyjątkowy reżyser. Pan Bóg pewnie spojrzał z góry na świat i powiedział: „Trzeba to wszystko przereżyserować, więc wezmę sobie Giovanniego do pomocy. Żeby pozmieniać ludzi. Żeby zaczęli inaczej myśleć”. Innego wytłumaczenia jego śmierci nie widzę.

Reżyser współpracował też z Teatrem Dramatycznym w Elblągu. Tam pracował nad monodramem „Słoń” Łukasza Staniszewskiego.
Jestem Giovanniemu bardzo wdzięczny, bo on mnie wydobył z nicości. Dzięki niemu doszło do mojego debiutu scenicznego w Teatrze Jaracza. Wyreżyserował wtedy „Ołowianego ptaszka” w 2017 roku. Rok później wyreżyserował mojego „Słonia” w elbląskim teatrze — opowiada Łukasz Staniszewski, olsztyński pisarz. — Giovanny był człowiekiem, który zauważał młodych ludzi. Był na nich otwarty — na ich pomysły i przemyślenia. Ktoś, kto ma czas przeczytać tekst, jest na wagę złota. Giovanni „wpuścił” mnie do teatru.

„Miałem wiele szczęścia, że spotkałem na swojej drodze tak mądrego i dobrego człowieka. Była chemia, ale przecież nie jestem wyjątkiem. Wszystkim nam było z nim po drodze, wszyscy go kochali. Odejść z tego świata w Dniu Zmarłych? Tylko Ty, bratku, mogłeś to tak wyreżyserować!”— napisał na Facebooku Mariusz Korpoliński, olsztyński aktor, dziennikarz i konferansjer. — „Bardzo cię będzie brakował. Mnie, nam i... Polsce. Tak! Zwłaszcza teraz. Twój temperament, talent i niczym nieskrępowany optymizm będą mnie inspirować przez resztę życia. Adios Amigo...”.

Giovanny Castellanos urodził się w 1980 roku w Kolumbii. Do Polski przyjechał pod koniec lat 90.To była decyzja chwili, żeby wyjechać z Kolumbii i zostać reżyserem w Polsce. To było totalne szaleństwo. Nie wiem, czy dziś miałbym na to odwagę. Wtedy miałem 17 lat, nie miałem żadnej rodziny w tym kraju. Nie znałem języka. To było coś, co wymagało ode mnie nieludzkiej wręcz siły. Pomijając fakt, że widziałem cierpienia moich rodziców, to zdawałem sobie sprawę, że będę się mierzył z nieznanymi mi dotąd trudnościami — mówił Castellanos w jednym z wywiadów. — A dlaczego akurat Polska? To długa historia. Zrobiłem to dla teatru. Mimo że nie widziałem go na żywo, nie miałem takiej możliwości, bardzo wiele czytałem o polskim teatrze. Były w nim rzeczy, które szaleńczo mnie ciekawiły. Również kultura, historia Polski i Polaków była dla mnie interesująca. Chciałem tego dotknąć, przejrzeć się w tym. Aby zrozumieć, dlaczego to się stało i dlaczego w taki sposób. Myślę, że teatr to barometr życia społeczno-politycznego. Dzięki niemu możemy przeczytać historię danej kultury. To były inne czasy. Brak internetu, szybkich tanich lotów. Nie było udogodnień. To wymagało ode mnie wiele odwagi. To była pierwsza tak poważna decyzja, która ukształtowała resztę mojego życia.

Jako nastolatek brał udział w warsztatach teatralnych i związał się z kolumbijskim teatrem studenckim. Już na I roku studiów zadebiutował w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie. Był tam asystentem Bartosza Szydłowskiego przy „Słowach Bożych” del Valle-Inclána, w których również wystąpił w roli Pielgrzyma. Asystował następnie m.in. Krystianowi Lupie, Jerzemu Stuhrowi, Mikołajowi Grabowskiemu, Andrzejowi Wajdzie i Józefowi Opalskiemu. Był jedynym reżyserem, któremu Gabriel Garcia Marquez pozwolił na dokonanie scenicznej adaptacji swego dzieła "O miłości i innych demonach". Wystawił ją w Koszalinie.

„Dziękuję za każdą sekundę naszego życia razem, żałuję że nie dane nam będzie więcej. Jesteś moją miłością, inspiracją i najlepszym przyjacielem” — napisała na Facebooku Agnieszka Castellanos-Pawlak, żona reżysera. — „Zawsze byłeś wojownikiem, wkurzałeś się, jak się poddawałam, dlatego obiecuję: NIE PODDAM SIĘ. Dla Ciebie, Samcia, Amelii i Amadeo”.

ADA ROMANOWSKA


Czytaj e-wydanie
Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Codzienne e-wydanie Gazety Olsztyńskiej, a w piątek z tygodnikiem lokalnym tylko 2,46 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także