Spacerkiem po starym i nowym Zatorzu

2020-10-25 11:33:00 (ost. akt: 2020-10-23 16:04:05)
Wiadukt kolejowy, koniec lat 50

Wiadukt kolejowy, koniec lat 50

Autor zdjęcia: archiwum Józefa Burniewicza

FELIETON || Otrzymałem zaproszenie z Miejskiego Ośrodka Kultury do udziału w zaplanowane na 24-25 października projekcie Miasto Opowieści, czyli dwudniowym festiwalu pisarzy związanych z Olsztynem. Powierzono mi zorganizowanie spaceru wspomnieniowo-literackiego po starym i nowym Zatorzu, miejscu mojego urodzenia, dzieciństwa i młodości. Start w sobotę o godz. 13 sprzed Zatorzanki, meta na podwórku przy Żeromskiego.
Chociaż każda olsztyńska dzielnica lub osiedle mają swoją historię, Zatorze, któremu poświęciłem już wiele felietonów w „Gazecie Olsztyńskiej”, to chyba najbardziej magiczne miejsce w Olsztynie. Znalazło swoje odbicie w literaturze (w twórczości kilku pisarzy z nim związanych), w piosenkach, np. Kapeli Jakubowej czy też Czystych jak łza, na portalu internetowym Legenda olsztyńskiego Zatorza czy w filmie dokumentalnym „Chłopcy z Zatorza”, który powstał dwa lata temu, a niedawno został zaprezentowany w telewizji.

Jest też bardzo interesująca, wydana przez Stowarzyszenie „Nasze Jakubowo” książka historyczna „Zatorze — magiczna dzielnica Olsztyna”, kompendium wiedzy o tej dzielnicy. Ta magia, o jakiej tu wspomniałem, a raczej jej resztki, bo Zatorze nowocześnieje, ma swoje odbicie w starych kamienicach, zaułkach, alejach drzew, na podwórkach.

Osiedle ma swoją „bramę”, a jest nią wybudowany w roku 1877 wiadukt kolejowy, łączący wyjazd z placu Bema z ulicą Limanowskiego, Kolejową i Zientary-Malewskiej. Pamiętam z dzieciństwa, że jego drewnianą nawierzchnię i jeżdżące nim furmanki Warmiaków, a potem trolejbusy. Dzisiaj przy wjazdach na wiadukt tworzą się największe korki, dlatego w przyszłości ma być przebudowany. Wzrośnie m.in. nośność obiektu z 30 do 50 ton. Nie wyklucza się poprowadzenia trakcji tramwajowej. No, ale skoro powstaje „Nowe Zatorze”, to wszystko jest możliwe.

Od Zatorzanki zaproponuję spacer na ul. Marii Zientary-Malewskiej. Najciekawsze jest to, że chyba jak żadna inna ulica w Olsztynie, nie zmieniała tak często swojej nazwy. W 1892 nazywała się Wartenburger Strasse (ulica Wartemborska), potem Trautzinger Strasse (ulica Tracka), po 1945 roku Polskiej Partii Robotniczej, później Narutowicza, następnie Waryńskiego, a od 1990 roku patronką ulicy jest warmińska poetka. Panią Marię, która mieszkała przy tej ulicy, kiedy jeszcze nazywała się Waryńskiego, poznałem osobiście. Byłem na jej kilku spotkaniach autorskich, odwiedziłem ją też na kilka tygodni przez śmiercią z kolegami ze Związku Literatów Polskich.

Zatrzymamy się jednak na dłużej przy tablicy upamiętniającej pierwszych kolejarzy, którzy przyjechali do Olsztyna samochodami z Białegostoku 19 lutego 1945 roku. Zastali płonący dworzec, braki w taborze i w szynach, które w części ukradli Rosjanie. Kolejarze, którzy zamieszkali właśnie w tym budynku, na którym jeden z nich, Mikołaj Kretowicz, zawiesił biało-czerwoną flagę, nie tylko wzięli się do pracy zmierzającej do uruchomienia kolei, ale pomagali też przy odgruzowywaniu miasta. Oni również współtworzyli olsztyńską powojenną kulturę i sport.

Mój przybyły w maju 1945 roku tata Jan Katarzyński, z zawodu kolejarz, był np. wśród założycieli branżowej sekcji szachowej. Warto też wspomnieć postać pierwszego w Olsztynie lekarza Floriana Piotrowskiego, który uruchomił Szpital Kolejowy w barakach przy późniejszej ulicy Wyspiańskiego.

Naszym następnym przystankiem będzie Szkoła Podstawowa nr 1 imienia Ryszarda Knosały, nauczyciela przedwojennej polskiej szkoły i komendanta chorągwi ZHP. Jak większość ówczesnych małolatów na Zatorzu zaczynałem w niej swoją edukację. Szkole, która niedawno obchodziła swoje 75-lecie (w czasie wojny w tym budynku mieścił tu lazaret), też poświęciłem jeden z felietonów. Wspomnę tylko, że my, uczniowie klas I-III, uczyliśmy się w drewnianym baraku, a lekcje wuefu odbywały się na szutrowym boisku.

A skoro mowa o pisarzach z Zatorzem związanych, wymienię tu tylko kilku, bo lista jest długa: Kazika Brakonieckiego, Józka Burniewicza, Mariusza Sieniewicza, Stanisława Piechockiego, który napisał m.in. książkę o olsztyńskich ulicach oraz jednego z absolwentów „jedynki” poetę Wojtka Hieronymusa Borkowskiego, który po latach został nauczycielem w tej szkole.

Dodam, że klimat Zatorza tworzyły także — i o nich też będę wspominał — różne osobliwe postaci, jak Piwek, Wiosenka, Józek, Bongiorno czy też Stopa.

Spod „jedynki” przejdziemy na miejsce, gdzie znajdowało się letnie kino „Zatorze”, po którym dzisiaj nie ma śladu. Opowiem też o górce Jasia, do której nie dotrzemy, bo powędrujemy w kierunku kościoła św. Józefa, zatrzymując się w sąsiedztwie cmentarza, na którym spoczywa wielu dawnych Zatorzaków. A następnie wspomnę o nieistniejącym już Domu pod Lwem, zajrzymy też na podwórko za pochodzącą z początków wieku kamienicą przy ulicy Jagiellońskiej 31 (kiedyś 39), w której mieszkałem przez 32 lata. To tutaj, na strychu, znaleźliśmy jako dzieciaki przeróżne skarby, jak książki Schillera i Goethego, bajki Krasickiego w języku polskim, czy też w skrytce klisze ze zdjęciami sterowca nad Olsztynem, z których zrobiliśmy świece dymne.

Na podwórku ostała się piaskownica sprzed lat i stary trzepak. Porozmawiamy o chłopakach, którzy nosili długie „pióra” i dziewczynach z Zatorza w „bananówkach”. Stamtąd przejdziemy na al. Wojska Polskiego i tam będzie mowa o tramwajach i majówkach na Jakubowie, Stadionie Leśnym i rekordowym skoku Józefa Szmidta, a potem o najstarszym w dzielnicy budynku przy ulicy Jagiellońskiej 4. Wędrówkę zakończymy na jednym z podwórek przy ul Żeromskiego, gdzie można odnaleźć też kawałek starego Zatorza. W czasie spaceru będę też czytał związane z dzielnicą fragmenty swoich poezji i satyr.
Zapraszam!

Władysław Katarzyński




Komentarze (9) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Golden_Eye #2994992 | 5.184.*.* 27 paź 2020 22:09

    Piwka, Wiosenkę pamiętam. Czy Józek to był ten co chodził przebrany za mnicha? Stopy i Bongiorna nie kojarzę. Jakieś szczegóły? Piwek jak młodzież się śmiała zbyt głośno to wpadał w gniew i zamierzał się lagą.

    odpowiedz na ten komentarz

  2. Oooo #2993216 | 84.129.*.* 26 paź 2020 14:10

    Niby zgadza się. Tylko dlaczego nie było informacji że to będzie. A tylko że było

    odpowiedz na ten komentarz

  3. Zachariasz #2993116 | 31.0.*.* 26 paź 2020 12:42

    Rekordowego skoku Józefa Szmita nie widziałeś.Mogłeś oglądać na stadionie Gwardii Danutę Piecyk olimpijkę z Monachium 1974.Nic nie wspominasz innych sportowców.Mało tego stadion w Kortowie i konkursy skoków przez przeszkody CSIO Jana Kowalczyka mistrza olimpijskiego 1980 Moskwa.Grodzickiego,Ferensztajna.Piszę z pamięci.Sens jest taki że Władek ma wybiórczą pamięć.

    odpowiedz na ten komentarz

  4. :) #2993096 | 88.156.*.* 26 paź 2020 12:23

    Zofia 87 lat Z czym masz problem ????

    odpowiedz na ten komentarz

  5. Zator #2992827 | 81.190.*.* 26 paź 2020 09:20

    Teraz osobliwością Zatorza jest kto?

    odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (9)