Nie wygląd jest sednem, nie wygląd was definiuje

2020-10-25 09:20:12 (ost. akt: 2020-10-23 16:33:01)

Autor zdjęcia: Pixabay

Gruba! Ludzie, zwłaszcza w dzieciństwie, nie szczędzili mi tego epitetu. Ani on wyszukany, ani przyjemny, ale kto chciał mi dopiec, a nie umiał znaleźć niczego oryginalniejszego, imał się grubej. Przy czym, co stwierdzam z żalem i niesmakiem, grubą byłam nie tylko dla swoich rówieśników.
Tak. Gdy byłam mała, czyli w latach 80. ubiegłego wieku, Polacy jeszcze nie tyli na potęgę, a zatem ktoś, kto wyglądał jak pączek w maśle, budził uczucia wszystkie prócz sympatii. Ale już wtedy panował w tej kwestii brak równouprawnienia, bo największy grubas spośród chłopaków miał przynajmniej pewną fuchę na bramce. Dziewczynka z nadwagą była natomiast zwyczajnie „grubą”. Albo „wielorybem” — jak w serialu „Siedem życzeń” choćby. Grunt, że — czy to z powodu kulejącego zaopatrzenia w tamtych czasach i niezmiennie pustych półek w sklepach, czy z jakiejkolwiek innej przyczyny — gruby człowiek budził zawiść i natychmiast prowokował do uszczypliwych żartów. Tyle że były to żarty z rodzaju tych bawiących wyłącznie żartującego — przyczyna i obiekt żartów bywało, że się odgryzał, ale znacznie częściej zwyczajnie cierpiał.


[...]

Czytaj e-wydanie

To tylko fragment artykułu. Cały przeczytasz w weekendowym (24-25 października) wydaniu Gazety Olsztyńskiej

Aby go przeczytać kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl