Nie wyglądam już jak wieloryb

2020-09-05 17:10:23 (ost. akt: 2020-09-04 14:55:05)
Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: pixabay

Od dziecka była wyzywana i wyśmiewana. W szkole średniej brakowało jej przyjaciół, a wszystko to przez to, że miała nadwagę. Po ciążach ważyła 124 kilogramy. Poddała się operacji zmniejszenia żołądka. Schudła ponad 50 kilogramów, niestety nadmiar obwisłej i nieestetycznej skóry nie pozwala jej być szczęśliwą.
Pani Katarzyna ma 40 lat, jest dobrą żoną i kochającą matką 2 dzieci. Od wielu lat zmagała się z nadwagą. Już w szkole podstawowej była z tego powodu szykanowana. Koledzy i koleżanki ze szkoły i podwórka nazywali ją "skwarką", "tłuściochem", "wielorybem" czy "grubą świnią"...

— Przychodziłam ze szkoły, zamykałam się w pokoju i zajadałam problemy — wspomina. — Chciałam być jak inne dzieci. W domu nikt nie mówił, że jestem za gruba. Mama i babcia zachęcały mnie żebym jadła. I jadłam tłuste kotlety, rosół ze swojskich kur, świeżynkę. W szkole wstydziłam się swojego wyglądu i tego, że na zajęciach wychowania fizycznego nie potrafiłam przebiec kilkunastu metrów bez zadyszki. Rodzice załatwili mi zwolnienie z lekcji, kiedy się poskarżyłam, że dzieci się ze mnie śmieją. Na podwórko przed blokiem też nie wychodziłam, bo tam dzieciaki też się ze mnie wyśmiewały.

Kompleksy sprawiły, że Kasia była zamknięta w sobie i nie miała zbyt wielu przyjaciół. W szkole średniej dziewczyna zawzięła się i postanowiła zadbać o sylwetkę. Dieta nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, więc postanowiła z niej zrezygnować i wrócić do starych przyzwyczajeń.

— Ważyłam ponad 80 kilogramów kiedy poznałam Pawła — opowiada. — Razem dojeżdżaliśmy do szkoły w Olsztynie. Dobrze nam się rozmawiało, zaczęliśmy się spotykać. To był mój pierwszy chłopak. Myślałam, że jak jestem taka gruba to nikt nie zwróci na mnie uwagi, a jednak. Kiedy moje koleżanki zdawały maturę ja byłam na sali porodowej. Urodziłam córkę. Dwa miesiące później wzięliśmy ślub. Rodziców nie było stać na kupno nowej sukni, więc odkupiłam sukienkę, od koleżanki. Kilka dni przed ślubem chciałam ją przymierzyć, okazało się, że jest za mała... Krawcowa musiała zrobić wstawki po bokach, żebym mogła się zapiąć. Po ciąży ważyłam ponad 100 kilogramów. Przez kilka lat nie ważyłam się, żeby nie wiedzieć ile ważę. Po drugiej ciąży waga wskazała 124 kilogramy...


[...]

Czytaj e-wydanie

To tylko fragment artykułu. Cały przeczytasz w weekendowym (5-6 września) wydaniu Gazety Olsztyńskiej

Aby go przeczytać kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Chudy #2968488 | 5.173.*.* 6 wrz 2020 09:36

    Pieprzyć to co mówią inni , robić swoje i tyle w temacie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) odpowiedz na ten komentarz