Biegają dla siebie, dla innych

2020-08-31 12:07:21 (ost. akt: 2020-08-31 12:13:04)
Lubią biegać, bo ruch to zdrowie, a kiedy jeszcze z każdym pokonanym kilometrem wpada do skarbonki kilka euro na pomoc potrzebującym, to radość jest podwójna. Nogi same niosą — mówią pracownicy fabryki EGGER, gdzie od lat funkcjonuje program "EGGER runs".
W zdrowym ciele zdrowy duch — powiedział kiedyś rzymski poeta Juwenalis. Tej maksymie są wierni w Grupie EGGER. Już od wielu lat we wszystkich zakładach grupy rozsianych po całym świecie funkcjonuje program „EGGER runs” (EGGER biega). Firma stawia na zdrowy styl życia i zachęca pracowników, żeby uprawiali sport, bo ruch i aktywność sprzyja zdrowiu. A że zakład opłaca za nich wpisowe, zapewnia strój sportowy, to coraz więcej pracowników biega, bo chcą być zdrowi, mieć ładną sylwetkę a przy okazji zrobić coś dobrego dla innych.

Fabryka EGGER znana jest ze swego zaangażowania w życie lokalnych społeczności. I każdy z pracowników sam może dołożyć swoją małą cegiełkę na jej rzecz. Wystarczy choćby, że dbając o swoje zdrowie, biega.

W EGGER bieganie ma bowiem jeszcze jeden wyjątkowy wymiar — charytatywny. Za każdy kilometr przebiegnięty przez pracownika w zorganizowanej imprezie biegowej firma przekazuje 5 euro na rzecz rzecz lokalnej społeczności. Pieniądze te trafiają do organizacji, stowarzyszeń.

— I jak tu się zatrzymać na trasie — żartuje Magdalena Roicka z fabryki EGGER w Biskupcu, gdzie pracuje w dziale sprzedaży. — Trzeba biec, dla siebie, dla innych. Już sama świadomość, że biegnąc, pomagamy komuś, uskrzydla, dodaje sił. To bardzo bardzo motywuje. Ale idea EGGER runs to nie tylko biegi, to też nordic walking, rajdy rodzinne.

Zaczęła biegać, 2017 roku, kiedy zaczęła pracować w zakładzie w Biskupcu.
— Usłyszałam o programie EGGER runs i spróbowałam sił, ale też coraz więcej dziewczyn od nas biega — mówi Magdalena Roicka. — A do biegania zachęcił nas też nasz szef, Waldemar Zawiślak, który biega od lat. Podpowiadał, udzielał dobrych rad, dodawał otuchy, żeby nasz zapał nie minął. I biegamy. To uzależnia, potrzebna jest ta adrenalina.

Biega też Roman Klejzerowicz, który pracuje w w EGGER Biskupiec od sześciu lat. Jest handlowcem.

— Biegam, ale też pływam, jeżdżę na rowerze, bo uprawiam triathlon — mówi Roman Klejzerowicz. — Jestem amatorem ze średniej półki — dodaje. — Bieganie to jest świetny sposób na relaks, na odreagowanie stresu dnia codziennego — tłumaczy handlowiec, który zaczął biegać pięć lat temu.
Jak mówi, na bieganie nigdy nie jest za późno, ale im wcześniej, tym lepiej. Każdy sport rozwija i daje dużo radości, bo pozwala zachować równowagę i fizyczną, i umysłową. Biegacze tłumaczą, że z bieganiem jak z każdym sportem jest tak, że na początku na to ma być relaks. Jednak im więcej przebiegniętych kilometrów, wylanego potu, tym bardziej chcemy się sprawdzić, poprzeczka idzie w gorę.

Pojawia się element rywalizacji, bo każdy jest ambitny. — Ale wszystko z umiarem — radzi Roman Klejzerowicz.

W EGGER Biskupiec przykład idzie z góry. Waldemar Zawiślak, członek zarządu EGGER Biskupiec i dyrektor sprzedaży biega już od dziesięciu lat i co roku startuje w różnych zawodach, dorzucając tym samym sporo grosza do zakładowej skarbonki biegaczy. W ubiegłym roku przebiegł m.in. dwa maratony. Jeden w Austrii, drugi w Krakowie.

Kenijczyków nie przegonił, ale przebiec maraton to już wyczyn. — Czas też nie był kiepski, jak na amatora, bo 3 godz. 48 minut — mówi Waldemar Zawiślak. — Eksperci uważają, że każdy maraton poniżej 4 godzin to już dobry wynik, oczywiście mówimy tu o amatorskim bieganiu.
Dlaczego biega?

— Bo lubię, bo jest to najprostsza forma sportu, którą może wykonać każdy — dodaje dyrektor Zawiślak. — Nie trzeba do tego hal, nie wiadomo jakiego sprzętu, wystarczą tylko wygodne buty i strój. I co ważne, biegać można wszędzie, koło domu czy będąc w podróży można znaleźć chwilę, żeby wyjść i pobiegać. Ruch to zdrowie, a że prowadzimy coraz bardziej siedzący tryb życia, to jest dobra okazja na zaczerpnięcie świeżego powietrza, na odstresowanie się.

Dyrektor Zawiślak zachęcił do biegania innych pracowników biskupieckiej fabryki. — Jako firma stawiamy na zdrowy styl życia — tłumaczy Waldemar Zawiślak. — Ludzie wypoczęci, zrelaksowani po prostu lepiej, wydajniej pracują. A biegając, robimy coś dla siebie, ale też dla innych, którzy często potrzebują wsparcia, pomocy. I to jest nasz mały wkład w ten lepszy świat. Coraz więcej firm, korporacji zachęca też pracowników do uprawiania sportu. My dodatkowo też sponsorujemy pracownikom karty Multisport, które pozwalają korzystać z obiektów sportowych.

Kto dostanie wsparcie finansowe, o tym decydują sami biegacze. Dwa lata temu, a więc, kiedy fabryka była jeszcze w budowie, a załoga kompletowana, pracownicy przebiegli łącznie 552 kilometry. Wysiłek ten przyniósł kwotę 2760 euro i cała ta kwota trafiła do biskupieckiego oddziału Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną. Za pieniądze z programu został kupiony sprzęt dydaktyczno-terapeutyczny wykorzystywany na zajęciach ogólnorozwojowych, korekcyjno-kompensacyjnych oraz terapeutycznych dla dzieci i młodzieży przebywających w Ośrodku Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczym w Biskupcu.

W ubiegłym roku tych kilometrów było już znacznie więcej, bo też urosło grono biegaczy, którzy przebiegli już łącznie 1292 kilometrów, co dało kwotę 6460 euro na cele charytatywne.

Część z wybieganej przez pracowników kwoty została przekazana biskupieckiej straży pożarnej. Za otrzymane 7400 zł strażacy kupili dwa zestawy aparatów powietrznych, które są niezbędne podczas akcji ratowniczo-gaśniczych.

Kilka dni temu biegacze zrobili prezent Szpitalowi Powiatowemu w Biskupcu, przekazując placówce 9 wag dziecięcych i jedną wagę lekarską. Całość kosztowała 7150 złotych. To nowoczesny sprzęt, który poprawi komfort i bezpieczeństwo małych pacjentów. Dokładna waga małego dziecka jest kluczowym parametrem przy wyliczaniu dawki podanego leku. Dlatego nowoczesny sprzęt jest w tym miejscu tak istotny.

W tym roku tych kilometrów wybieganych przez pracowników fabryki byłoby pewnie jeszcze więcej, gdyby nie pandemia, która zmieniła wszystko, także nasze codzienne życie, bo wszelkie imprezy sportowe, także biegowe, zostały odwołane albo przełożone na inny termin.

Na razie biegacze z fabryki z Biskupcu mają na koncie 99 kilometrów, ale licznik na pewno skoczy. Bo 12 września fabryka organizuje bieg wirtualny. Pracownicy sami wybiorą sobie miejsce i dystans, jaki będą chcieli pokonać. A specjalna aplikacja to wszystko udokumentuje. I za, przebiegnięty tego dnia przez pracowników, każdy kilometr fabryka przekaże pięć euro na cele charytatywne.

— Biegać to nie znaczy, że trzeba od razu bić rekordy — podkreśla Waldemar Zawiślak. — Chodzi o to, żeby wyjść na dwór, przewietrzyć się, zrobić coś dla siebie, dla swego zdrowia, a przy okazji też pomóc innym.

— Ścigać się nie będziemy, ale chciałabym pobiec więcej niż zazwyczaj, czyli 10 kilometrów —mówi Magdalena Roicka. — Jestem przekonana, że do nas przyłączą się inni.

Andrzej Mielnicki