Wracamy do tematu: Jestem panną czy rozwódką?

2020-08-09 18:10:23 (ost. akt: 2020-08-07 13:43:18)
Zdjęcie jest tylko ilustracją tekstu

Zdjęcie jest tylko ilustracją tekstu

Autor zdjęcia: pixabay

Po artykule sprzed tygodnia, nasi Czytelnicy chcą się podzielić swoimi traumatycznymi przeżyciami związanymi z orzeczeniem rozwodu kościelnego. Pani Kamila wyszła za mąż z wielkiej młodzieńczej miłości. Urodziła dwójkę dzieci. Pewnego dnia mąż pozostawił ja dla innej kobiety, a kilka lat później kiedy siedział w więzieniu wystąpił o unieważnienie małżeństwa. Otrzymał je, ale rozwiódł się nie tylko z żoną, ale też z dziećmi.
PRZECZYTAJ KONIECZNIE: Chcieli żyć w zgodzie z Bogiem

Chcieli żyć w zgodzie z Bogiem

PRZECZYTAJ KONIECZNIE: Małżeństwo można uznać za nieważne, gdy w grę wchodzi m.in. pokrewieństwo, niezdolność płciowa, nieprawidłowa forma kanoniczna zawarcia małżeństwa

Bóg złączył, a kto rozdzielił?

Byli małżeństwem prawie osiem lat, urodziła się im dwójka dzieci. Niestety po szczęśliwych latach, w rodzinie zaczęło się źle dziać. Pani Kamila zauważyła, że mąż coraz mniej czasu spędzał w domu, denerwowały go dzieci i żona. Nie chciał planować wspólnych wakacji.

— Pobraliśmy się młodo, ja miałam 19 lat, a mąż 21. Kochaliśmy się i chodziliśmy ze sobą prawie dwa lata, ale głównym powodem była szybkiego ślubu była ciąża — opowiada. — Wydawało mi się, że znamy się już tak długo, że nasze małżeństwo będzie udane. Najpierw odbył się ślub cywilny w urzędzie, a potem kościelny. Miałam wymarzoną białą suknię, welon i byłam bardzo szczęśliwa. Kiedy Irek został moim mężem zamieszkaliśmy w domu moich rodziców. Najpierw urodziła się córka, a cztery lata później syn. Irek pracował, ja zajmowałam się wychowywaniem dzieci. Nie było pomiędzy nami jakiś wielkich kłótni, czasami mieliśmy odmienne zdania, ale zawsze szliśmy na kompromisy.

Nic nie zapowiadało, że ich małżeństwo przeżywa kryzys. Pani Kamila myślała, że mąż jest zestresowany, bo może ma jakieś problemy w pracy. On jednak wciąż milczał i nie chciał z żoną rozmawiać na ten temat. Pewnego dnia przyszedł do domu i zaczął się pakować... Powiedział, że ma inną kobietę i odchodzi...

[...]

Czytaj e-wydanie

To tylko fragment artykułu. Cały przeczytasz w weekendowym (8-9 sierpnia) wydaniu Gazety Olsztyńskiej

Aby go przeczytać kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl

Komentarze (17) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. ocean #2959525 | 107.2.*.* 13 sie 2020 13:41

    samotna matka to dzisiejszych czasach jest CZYMS NA WIELKA SKALE i to zaden wstyd ,kobiety sa o wiele silniejsze w zyciu ,jak chlopy ,bo rodza te dzieci i je wychowujA nawet same a takie samce to co tylko kombinuja jak tu uciec od alimentow lub oficjalnej zony przez rozwody ,to szuje i chamy lepiej zyc samotnie ,jak z chlopem achudra i udawac ze wszystko jest OK. tyle w temacie

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

  2. Po co mi zona #2958500 | 31.60.*.* 11 sie 2020 10:16

    A ja jeżdżę po sanatoriach i bzykać tylko mężatki bo wolne to chcą zaraz się ze zenic.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

  3. tata #2958218 | 5.173.*.* 10 sie 2020 17:14

    POLAK - KATOLIK, w ciągu tygodnia babę leje, przed mszą trzeżwieje, potem znów chleje, i od początku znów leje. Najważniejsze że nie jest LGBT / jak część księży/ i na tacę daje, bo czarnym też s........

    odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. L #2958147 | 37.201.*.* 10 sie 2020 12:54

      Rozwodów tyle by nie było jak : ona by była głucha i ślepa. Koniec, kropka.

      Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

    2. pijany rycho #2958076 | 83.20.*.* 10 sie 2020 08:22

      ...................................rezer wistką

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (17)