Anthony Strong: Pozwalam, by prowadziła mnie muzyka [ROZMOWA]

2020-08-09 21:27:23 (ost. akt: 2020-08-07 13:49:53)
Anthony Strong

Anthony Strong

Autor zdjęcia: Thibault Stipal

Takie historie po prostu nie mają prawa się zdarzyć. Ale jeśli już się zdarzą — są jawnym dowodem na to, że marzenia nie spełniają się same z siebie. Nie. To my możemy nasze marzenia spełniać — tyle że musimy bardzo chcieć…
Najpierw była miłość do jazzu — muzyki niepokornych, która powstała z tęsknoty za wolnością. Ciężko tu zresztą mówić o jednolitym stylu muzycznym: jazz pięknie łączy przecież rytmy zachodnioafrykańskie, które do Ameryki Północnej przywieźli niewolnicy, z muzyką amerykańską i europejską. Usłyszymy więc i nuty ludowe, i bardziej skomplikowane akordy, pełne artyzmu i wyczucia, ale też elementy muzyki rozrywkowej, z założenia lekkiej, łatwej i przyjemnej. Jazz pozwala poza tym na dużą dowolność interpretacji utworu lub frazy — dobry jazzman tej samej melodii nigdy nie zagra dwa razy tak samo. I to, co w jazzie fascynuje mnie najbardziej: improwizacja…! Kiedyś wynikała ona z faktu, że pierwsi twórcy jazzowi, przeważnie potomkowie niewolników lub sami wyzwoleńcy — nie znali nut. Inna rzecz, że nie bardzo się tym faktem przejmowali…

Jakich by analiz nie przeprowadzać i jak by jazzu nie klasyfikować — jest w nim coś takiego, że gdy już chwyci za serce — będzie trzymać do samego końca.

Anthony, Tony


Takie nazwiska jak Louis Armstrong czy Miles Davies zna każdy — nawet ten, kto jazz nie za bardzo czuje, a i samą muzyką interesuje się średnio. Niestety, wielki Satchmo nie zagra nam już niczego i nie zaśpiewa, że świat jest cudowny. Trzeba zatem poszukiwać w jazzie młodych pokoleń, które też jazz będą miały w duszy.
No i ja znalazłam…

[...]

Czytaj e-wydanie

To tylko fragment artykułu. Cały przeczytasz w weekendowym (8-9 sierpnia) wydaniu Gazety Olsztyńskiej

Aby go przeczytać kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl