10. rocznica katastrofy pod Smoleńskiem. Będziemy o nich pamiętać

2020-04-10 07:05:00 (ost. akt: 2020-04-10 10:35:22)

Autor zdjęcia: Michał Kalbarczyk

10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem rozbił się prezydencki samolot Tu-154 M. W katastrofie zginęło 96 osób: prezydent Lech Kaczyński, towarzyszące mu osoby oraz cała załoga. Wśród ofiar były osoby pochodzące z Warmii i Mazur: Tadeusz Płoski, Maciej Płażyński, Grażyna Gęsicka, Aleksander Szczygło. Polska delegacja leciała na uroczystości upamiętniające 70. rocznicę zbrodni katyńskiej.

Prezydent mówił do niego Olek


Pochodzący z Jezioran Aleksander Szczygło (ur. 1963) był szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

W domu na Aleksandra wołali Marek. Dlaczego?
— Tak miał na drugie imię — tłumaczyła nam Krystyna Bieńkowska, siostra zmarłego tragicznie ministra. Za to prezydent Lech Kaczyński, z którym minister Szczygło był na „ty”, zwykle mówił do niego Olek. Czasami tylko zwracał się oficjalnie per Aleksander.

Jeszcze dzień przed tragedią Aleksander Szczygło był w Olsztynie. Wziął udział w uroczystości poświęcenia dębów pamięci symbolizujących Polaków pomordowanych przez NKWD w Katyniu. Odczytał też list prezydenta Kaczyńskiego. Prezydent podziękował w nim za włączenie się w akcję „Katyń. Ocalić od zapomnienia”. Kilkanaście godzin później prezydencki tupolew rozbił się pod Smoleńskiem...

Aleksander Szczygło trzy razy zdobywał mandat posła z listy PiS w okręgu olsztyńskim. Ale bez wahania go oddawał, kiedy poprosił o to prezydent Kaczyński. Tak było za pierwszym razem, gdy został sekretarzem stanu w MON, potem szefem Kancelarii Prezydenta, a następnie ministrem obrony narodowej. Za drugim razem stanął na czele BBN.

Takiej kariery chłopakowi urodzonemu w Jezioranach na Warmii nikt nie wróżył. Do wielkiej polityki namówił go nie kto inny, jak właśnie Lech Kaczyński, proponując start w wyborach do Sejmu. I ta pochłonęła absolwenta technikum kolejowego w Olsztynie (dziś przypomina o tym pamiątkowa tablica na budynku Zespołu Szkół Samochodowych, gdzie kiedyś mieściło się też technikum kolejowe) i prawa na uniwersytecie w Gdańsku. Jednak jak miał tylko trochę czasu, to przyjeżdżał do Czerwonki, do rodzinnego domu, do sióstr, które tu mieszkają.

Krystyna Bieńkowska, siostra zmarłego tragicznie ministra była w Smoleńsku w drugą rocznicę katastrofy. — Patrzyłam na tę brzozę. I zachodziłam w głowę, jak takie małe drzewo mogło zwalić na ziemię tak wielki samolot — wspominała w rozmowie z Gazetą swój pobyt w Smoleńsku.
Rodzina była dumna z brata. — Był z nas najmłodszy i najukochańszy. Byliśmy z niego dumni — nie kryła siostra ministra.

Dla nich była po prostu Grażynką


W katastrofie prezydenckiego samolotu zginęła również posłanka Grażyna Gęsicka (ur.1951), była minister rozwoju regionalnego. Pochodziła z Rynu, uczyła się też w Giżycku. Wtedy w latach szkolnych nikt nie przypuszczał, że nastolatka z Mazur będzie ministrem rozwoju regionalnego w dwóch rządach: Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego. Grażyna Gęsicka od stycznia 2010 roku przewodniczyła Kubowi Parlamentarnemu PiS. Była doktorem socjologii.

Jednak, jak zostawała ministrem czy nawet posłem, nie była jeszcze w PiS. Dopiero później wstąpiła do partii, po tym jak została posłem z okręgu rzeszowskiego.
— Była fachowcem, Donald Tusk, jak został premierem, to zaproponował jej, żeby dalej była ministrem rozwoju w jego rządzie. Odmówiła — mówił nam w 5. rocznicę katastrofy Aleksander Dusyn, brat minister Gęsickiej.
Jak dodał dla nich nie była ważną panią minister, ważną panią polityk, która często oglądali w telewizji. Dla rodziny była po prostu Grażynką.

Choć od tragedii mijały kolejne lata, to zawsze wspomnienia wracały. Każda katastrofa samolotu przywracała wspomnienie Smoleńska.

Dzieciństwo i młodość Grażyna, wówczas jeszcze Dusyn, spędziła w Rynie. Tu skończyła podstawówkę, późnej chodziła do ogólniaka w Giżycku. Jej mama była znaną osobą w Rynie, w latach 60. przewodniczącą Miejskiej Rady.
— A Ryn to małe miasto, tu wszyscy się znają — wspominała Teresa Wojnarowicz, która chodziła z Grażyną do szkoły. — Moja mama była jej wychowawczynią. Zawsze chwaliła Grażynkę, bo uczyła się na samych piątkach.

Kilka dni przed tragedią Teresa Wojnarowicz zadzwoniła do Grażyny. — Chodziło o pomoc w sprawie naszego WTZ — opowiadała nam pani Teresa. — Grażyna akurat nie miała zbyt wiele czasu, bo była w studio telewizyjnym. Mówiła, że leci do Smoleńska. Obiecała, że spróbuje nam pomóc. Na końcu powiedziała: „To bądźmy w kontakcie”. Tyle że los zrządził inaczej, kontakt urwał się już na zawsze...

Biskup kochał swoje Medyny


Biskup Polowy Wojska Polskiego gen. dyw. prof. dr hab. Tadeusz Płoski Tadeusz Płoski (ur.1956) pochodził z Medyn pod Lidzbarkiem Warmińskim był honorowym obywatelem Lidzbarka Warmińskiego.

— Biskup polowy Wojska Polskiego był niezwykle szlachetnym człowiekiem o wielkim sercu — wspominała zaraz po katastrofie Danuta Kunicka, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Rehabilitacyjnego w Górowie Iławeckim i koleżanka z lat dziecięcych Tadeusza Płoskiego. — Kochał prostą, uczciwą, pełną miłości do ludzi, drogę. Kiedy przyjechał do Górowa Iławeckiego w maju 2007 roku, aby poświęcić nowo powstały obiekt Centrum Barka, ze łzami w oczach przecinał wstęgę. Biskup kochał swoje Medyny, Lidzbark Warmiński, Warmię. Było to słychać w każdym jego słowie, kiedy wspominaliśmy dzieciństwo i młodość. Cudowne było też to, że potrafił się cieszyć zwykłymi rzeczami: "Patrzcie, jaka ta rzeczka piękna, jakie piękne kamyki" — zachwycał się przyrodą naszych okolic. Był pełny radości życia i dzielił się nią z innymi.

Właśnie takiego biskupa polowego Wojska Polskiego zapamiętali mieszkańcy powiatu lidzbarskiego: otwartego, ciepłego, życzliwego.
— Pamiętam go jako człowieka pełnego ciepła, serdeczności — opowiada ks. Bogdan Sytczyk, proboszcz lidzbarskiego Kościoła greckokatolickiego. — Był pogodny, uśmiechnięty, przyjacielski, bezpośredni. Nigdy nie dał odczuć, że jest na tak wysokim stanowisku.

Podobnie wspominał biskupa Płoskiego jego kolega z liceum Andrzej Kędzierski:
— Nigdy nie zapominał o przyjaciołach i kolegach. Świadczy o tym chociażby imienne zaproszenie na ingres, które otrzymaliśmy od niego. Pojechaliśmy wtedy z żoną do Warszawy do katedry Wojska Polskiego. Kiedy został biskupem zapytałem go: "Jak się do ciebie zwracać? Jego ekscelencja?". "Dla przyjaciół byłem Tadek i jestem Tadek" — odpowiedział.

Jego pomoc była nieoceniona


Maciej Płażyński (ur. 1958) był posłem. — Był dobrym człowiekiem — wspominał dziesięć lat temu Jan Harhaj, starosta lidzbarski i kolega posła Płażyńskiego. — Znaliśmy się dobrze od szkolnych lat, od roku 1972. Był honorowym obywatelem Lidzbarka Warmińskiego, bo bardzo nas wspierał. Jego pomoc była nieoceniona, kiedy budowaliśmy halę sportową, boiska Orliki. Kochał sport.

Poseł Maciej Płażyński urodził się w Młynarach. Chodził do szkoły w Pasłęku. Kiedy jego rodzice wprowadzili się do Ornety, studiował prawo na Uniwersytecie Gdańskim. Nieczęsto więc można było go spotkać w Ornecie. Jednak zawsze pamiętał o rodzinnych stronach i przyjaciołach.

W 1980 roku był współzałożycielem Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Jesienią 1981 roku kierował strajkiem okupacyjnym na swojej uczelni. Był aktywnym działaczem opozycji solidarnościowej. Od sierpnia 1990 roku do lipca 1996 był wojewodą gdańskim, od 1997 marszałkiem Sejmu III kadencji, potem wicemarszałkiem VI kadencji Senatu, a od 2008 roku prezesem „Wspólnoty Polskiej”. W 2001 roku wraz z Andrzejem Olechowskim i Donaldem Tuskiem współtworzył Platformę Obywatelską.

Ewa Lubińska, Andrzej Mielnicki



Czytaj e-wydanie


Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Codzienne e-wydanie Gazety Olsztyńskiej, a w czwartek i piątek z tygodnikiem lokalnym tylko 2,46 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl


W piątkowym (10 kwietnia) wydaniu m.in.

Tarcza antykryzysowa zacznie działać
Prezydent Andrzej Duda podpisał pakiet rozwiązań dla przedsiębiorców i pracowników w związku z czekającym gospodarkę kryzysem wywołanym epidemią koronawirusa. Wcześniej Sejm uchwalił zmiany w ustawach. Posłowie przyjęli 32 poprawki z 81 uchwalonych przez Senat w ustawie o wsparciu przedsiębiorców i pracowników.

Wielkanoc od A do Z
W naszym wielkanocnym alfabecie przyglądamy się zwyczajom i pojęciom związanym z wyjątkowym czasem, w którym wspomina się mękę, śmierć i, przede wszystkim, zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. To najważniejszy okres w roku liturgicznym.

Ewa i Przemek Kazimierczakowie z dziećmiFotografie z czasów kwarantanny
Na co dzień Magdalena Sulwińska z Olsztyna uwiecznia chwile szczęścia w wyjątkowych momentach życia ludzi, bo specjalizuje się m.in. w fotografii ślubnej. Teraz odwiedza z aparatem tych, którzy radzą sobie z codziennością w czasach społecznej kwarantanny.


Komentarze (13) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Zachariasz #2904482 | 5.172.*.* 11 kwi 2020 13:48

    Będę pamiętać.Cmentarz powązkowski otwarty tylko dla naczelnika państwa i jego przybocznych.10.04.2020 DZIEŃ HAŃBY NARODOWEJ.Zdrowych i Spokojnych Świąt życzę.

    Ocena komentarza: warty uwagi (18) odpowiedz na ten komentarz

  2. siw #2904124 | 185.216.*.* 10 kwi 2020 19:53

    A kaczynski i spolka dzis zbiorowisko zrobili. Bez rekawic, masek, laza po miescie a nas scigaja. Dosyc tego!

    Ocena komentarza: warty uwagi (26) odpowiedz na ten komentarz

  3. Czas Katynia #2904031 | 83.9.*.* 10 kwi 2020 17:57

    Krzyk drzew zranionych , krzyk tamtych dni ,ból to i rozpacz , cierpienia przemijanie .Apokalipsa ,to nasze polskie sny , to nasze ziemskie piekło , to nasze zaplątanie. Myśli szlachetne i wnet "targowica" , rozbiory , zsyłki ,obozy i kaźnie , powstania krwawe i tłum na ulicach , po latach widać to jakże wyraźniej. Szczyptą wolności obdarzył Nas Bóg , gdy się zaledwie gwiazdką zaiskrzyła ,nim przekroczyliśmy jej próg , znów wroga przemoc nas zdławiła. I nadszedł czas , Katynia czas , niemocy naszej wieczne trwanie , nie będzie nas ,lecz będzie las, co po nich tylko pozostanie. Wskazał nam los ostatni próg ,to Boskie dla nas jest wezwanie , dzisiaj musimy spłacić ten dług ,bo to ostatnie przykazanie. A wszelkie swary , łabędzi śpiew , to nasze wieczne nieopamiętanie , zostawmy wśród Smoleńskich Brzóz - Katynia czas na pożegnanie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) odpowiedz na ten komentarz

  4. Zofia 87 lat #2903960 | 31.0.*.* 10 kwi 2020 16:59

    Dziś wielu polityków PIS pokazało w Warszawie jaki mają stosunek do ostrzeżeń ministra zdrowia.Wstyd i zły przykład jak traktuje się stanowione przez siebie prawo.Zgromadzenie kilku dziesięcioro ludzi w jednym miejscu to przestępstwo.Miłego dnia.Wytrwałości siedzącym w domach.

    Ocena komentarza: warty uwagi (32) odpowiedz na ten komentarz

  5. Nie liczą się z nikim #2903869 | 89.228.*.* 10 kwi 2020 15:53

    Najgorsze jest to że po tylu latach nic lepiej nie jest

    Ocena komentarza: warty uwagi (30) odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (13)