Kto śpiewa w czasach zarazy?

2020-03-29 16:13:34 (ost. akt: 2020-03-29 17:27:58)
Zespół Enej

Zespół Enej

Autor zdjęcia: Krystyna Janusz

Muzycy, aktorzy i ludzie z branży eventovej ze skutkami koronawirusa radzą sobie na różne sposoby. Przenoszą się do internetu, dywersyfikują źródła dochodów i czasem mają do czynienia... z policją. Ale przede wszystkim myślą o przyszłości.
Artyści, którzy mają u nas wystąpić pytają: „Co robimy?”, a ja odpowiadam: „Czekamy!” — mówi Piotr Sułkowski dyrektor Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej w Olsztynie.

Na razie muzycy siedzą w domach i ćwiczą. Dyrektor przygotowuje plany na najbliższy sezon, w trakcie którego orkiestra będzie obchodziła jubileusz 75-lecia.
— Ale nie wiem, jak to się skończy — przyznaje. — Mamy w planach wykonania III i V Symfonii Beethovena, żeby w ten sposób uczcić 250 urodziny kompozytora, ale nie wiem, czy dojdzie do koncertów...

Olsztyńscy filharmonicy nie mogą na żywo transmitować koncertów przez internet, bo orkiestra jest za dużym skupiskiem ludzi. Natomiast FW-M udostępnia na swej stronie linki do nagrań wybitnych dzieł — w tym oratorium „Quo vadis?”, które nasza orkiestra wykonała w Filharmonii Narodowej w Warszawie.


Bardzo popularny zespół Enej, który w ubiegłym roku dał ponad 100 koncertów, można oglądać w internecie. Muzycy zostali w domach, ale dzięki technice wykonali razem piosenkę „Zbudujemy dom”. — Komponujemy nowe piosenki, piszemy nowe teksty — powiedział nam Piotr Sołoducha, lider Eneja. — Słuchamy płyt, szukając inspiracji. I gromadzimy energię na nowy sezon koncertowy. Oby rozpoczął się jak najszybciej.

Przed fanami również za pośrednictwem internetu próbowała wystąpić Łydka Grubasa. Muzycy — przypomnijmy — koncert zorganizowali w amfiteatrze w Ostródzie. Zagrali bez publiczności, ale występ i tak przerwała policja. Amfiteatr jako obiekt publiczny z powodu epidemii powinien być bezwzględnie zamknięty.


I Łydka Grubasa, i Enej apelują do swoich fanów, by w czasie pandemii nie wychodzili z domów.

Tak też robi Stefan Brzozowski, lider Czerwonego Tulipana. Pisze nowe piosenki, przygotowuje program na jubileuszu zespołu, który będzie obchodził 35 urodziny.
— Ale na razie przed nami, ta jak i przed innymi pustka — mówi Brzozowski. — Odwołaliśmy dwa koncerty w czerwcu. Co dalej, nie wiem.

Dla Marty Andrzejczyk, aktorki, piosenkarki i animatorki kultury najważniejsze to nie zwariować.
— Okazało się, że mam pełne ręce roboty, a teraz powoli dochodzą zadania online — powiedziała nam. — W weekend nagrywamy pilota „Opowieści z szafy”. To cykliczne, kilkuminutowe, wideospotkania dla małych i dużych. Piotr Banaszek właśnie nagrywa podkłady do piosenek Marii Jenny Burniewicz, które będę śpiewała w... szafie. Czas kwarantanny to czas dopieszczania projektu z Ewą Pavlakson i Piotrem Banaszkiem „Małe przyjemności”. Z Miką Pietrusem tworzymy moją stronę internetową. Przygotowujemy kolejną opowieść w teatrze kamishibai do projektu „Wędrowni Hecarze”, który wystartował w ubiegłym roku. Mam też szczwany plan, aby w związku z zaistniałą sytuacją otworzyć warsztaty, konsultacje artystyczne dla dzieci i młodzieży online. A moje panie z grupy twórczej z Akademii Trzeciego Wieku czekają na scenariusz naszego nowego spektaklu.


Jak widać sytuacja jednych niepokoi mniej, innych bardziej. Do tych „bardziej” należy m.in. Sonia Michalczuk, wokalistka, kompozytorka i autorka tekstów. Boi się o przetrwanie całej branży i apeluje o fanów o pomoc.
— Masz możliwość i przede wszystkim chęci zorganizowania naszego występu dla twoich słuchaczy online, porozmawiajmy na ten temat — pisze. — Nawet najdrobniejsza pomoc, choćby odtworzenie mojego utworu, wspomnienie o mnie w mediach (też tych społecznościowych), udostępnienie znajomym czy choćby dobre słowo pomoże nam, artystom, przetrwać te trudne chwile. Za każdą aktywność, każde polubienie posta, udostępnione wideo, każde dobre słowo będę ogromnie wdzięczna.


Zdaniem Mariusza Korpolińskiego, konferansjera, trudne będą nie tylko chwile, ale cały nadchodzący imprezowy sezon.
— Jest już stracony — uważa. — Epidemia szybko się nie skończy. A nawet jeżeli przestaniemy chorować, strach przed zarażeniem potrwa dłużej. Będzie jak po wojnie — przecież życie nie wraca do normy następnego dnia po zawieszeniu broni. Nieprzypadkowo mówi się o „krajobrazie po bitwie”.

Korpoliński podkreśla, że tzw. branża spotkań w Polsce to potężna branża, wyceniana na 30 mld zł. Pracuje w niej 1,5 mln osób. Są wśród nich potentaci, ale i osoby pracujące na czarno. Stracą wszyscy, także restauratorzy i hotelarze.
— Potem na eventy płatne ludzie nie będą mieli pieniędzy — przewiduje. — A na bezpłatne, w rodzaju dni miast, nie będą miały środków samorządy.

On sam na razie sobie radzi, bo — jak mówi — dywersyfikuje źródła dochodów, pracuje m.in. jako copy writer. — Mogę nagrywać reklamy, pracować zdalnie jako lektor — wylicza. — Mam troje dzieci i najlepszy motor do działania...
Korpoliński nie wyklucza, że kiedy znowu będzie można organizować masowe imprezy, przeprosi się z weselami.


Nikt nie zaprzecza, że sytuacja jest trudna. Stowarzyszenia autorów, artystów wykonawców i producentów audio-wideo wystosowały do premiera Morawieckiego wspólny list, w którym zaapelowały o pomoc. Zaproponowały, żeby rząd wsparł jednorazowo lub ratalnie tych, którzy stracili źródła utrzymania. Chcą uruchomienia funduszu na rekompensaty za odwołane wydarzenia. Apelują też, by media publiczne jak najczęściej emitowały polskie piosenki, spektakle i filmy.
Tymczasem Krzysztof Skiba, muzyk satyryk i publicysta, nie może już słuchać utyskiwania koleżanek i kolegów z branży artystycznej. — Jęczą jak stare baby u lekarza, że odwołano im koncerty czy spektakle — napisał.

Jego zdaniem stracą wszyscy, nie tylko artyści. Wielu innym będzie jeszcze gorzej niż im. — Wy po prostu zarobicie w tym roku mniej kasy — podkreślił. — Do chóru narzekających zapisali się wykonawcy, którzy za jeden koncert biorą po 60 tys. zł i więcej. Kobieta z dyskontu pracuje na takie honorarium przez rok albo i dłużej. Co robiliście przez całe życie? Czemu nie odłożyliście pieniędzy jak wszystkie kurki z monetą były odkręcone?

Ciekawe, co na to „kobieta z dyskontu”.
Ewa Mazgal


Czytaj e-wydanie


Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Codzienne e-wydanie Gazety Olsztyńskiej, a w czwartek i piątek z tygodnikiem lokalnym tylko 2,46 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl



W weekendowym wydaniu polecamy m.in.

W czterech ścianach cieszymy się sobą
Od dwóch tygodni dzieci nie chodzą do przedszkola, a ja do pracy. Spędzamy ten czas razem, w domu. Bawimy się, uczymy, gotujemy, czasem wychodzimy się przewietrzyć. Z nikim się jednak nie spotykamy. Wiemy, że tak trzeba i nie narzekamy.

Agata z suczką GrandiTłumaczyć język psi na ludzki
Agata Jastrzębska to behawiorysta zwierzęcy. Potrafi odczytać język, który dla przeciętnego człowieka jest niedostrzegalny, a zwierzęta do nas mówią. Musimy się tylko na nie otworzyć. Jeżeli nie będziemy znali podstaw tej komunikacji, to nic nie wskóramy.

By ofiary przemocy nie milczały...
Hasło "zostań w domu" powinno się kojarzyć z bezpieczeństwem i komfortem. Niestety dla wielu kobiet oznacza piekło. Przemoc domowa w czasie pandemii bardzo nasiliła się w Chinach. Czy czarny scenariusz czeka też Polki?