Dopiero teraz czuję, że jestem stąd

2020-01-26 10:22:00 (ost. akt: 2020-01-24 13:30:45)
Anną Maciąg: Dopuszczamy do głosu ludzi, których nie ma w podręcznikach

Anną Maciąg: Dopuszczamy do głosu ludzi, których nie ma w podręcznikach

Autor zdjęcia: Arch. prywatne

Warmińsko-mazurskie jest jedynym województwem, które nie ma własnego archiwum historii mówionej. To jednak wkrótce się zmienieni. Rozmawiamy o tym z Anną Maciąg, pomysłodawczynią i realizatorką Archiwum Historii Audiowizualnej Warmii i Mazur.
— Przeprowadziłaś się do Olsztyna cztery lata temu. I od początku miałaś w głowie pomysł na to, by powołać do życia archiwum historii mówionej.
— To prawda. Podobnymi sprawami zajmowałam się w Warszawie, gdzie współpracowałam z Archiwum Historii Mówionej Domu Spotkań z Historią i Ośrodka KARTA. Od 2009 roku nagrywałam relacje świadków historii. Kiedy zamieszkałam w Olsztynie, zaczęłam się rozglądać za podobnym archiwum. I okazało się, że Warmińsko-Mazurskie jest jedynym województwem, które takiej bazy nie ma. Nie znaczy to jednak, że relacje nie były nagrywane. Były. Zajmowały się tym zarówno instytucje, które działały w ramach pojedynczych projektów, jak i osoby prywatne. Niestety, nagrania nie są udostępnione. Chcemy to zmienić.

— Czym są takie nagrania historii mówionej?
— To rozmowy biograficzne. Spotykamy się najczęściej w domu rozmówcy i prosimy go, by opowiedział o swoim życiu. Ta pierwsza część rozmowy jest nastawiona na swobodną narrację. Dajemy czas na to, by człowiek, który jest bohaterem nagrania, opowiedział nam swoją historię tak, jak pamięta. Staramy się nie zadawać pytań, nie przerywać wypowiedzi. Dopiero później, w drugiej części rozmowy, dopytujemy o to, co nas zainteresowało, co jest np. związane z historią lokalną. Chodzi o dopuszczenie do głosu ludzi, których nie ma w podręcznikach i tych, którzy tych podręczników nie piszą.

— Czy w czasie takich rozmów trudno jest zachęcić ludzi do mówienia?
— Mam za sobą setki godzin rozmów i muszę przyznać, że na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, w których rozmowa „nie szła”. Najczęściej ludzie mają w sobie gotowość na opowiedzenie swojego życia. Nawet ci, którzy mają opory, bo widzą kamerę, dyktafon, po kilku minutach się otwierają, a historia płynie. Tak jak to życie im płynęło... Ważne jest też to, że my tych nagrań nie traktujemy jak rozmów dziennikarskich. Nie wymagamy znajomości faktów historycznych, nie poprawiamy rozmówców. Chcemy, żeby opowiadali to tak, jak to zapamiętali. I może się okazać, że kiedy zapytamy ludzi o 1939 rok, to wcale nie powiedzą nam, że wówczas wybuchła wojna, ale skupią się na tym, że np. poznali wówczas swoją żonę. Opowieści dotyczą więc często codzienności, a wielka historia jest tak naprawdę w tle.

— Osoba, która realizuje nagranie, musi mieć jakieś specjalne predyspozycje?
— Ważna jest empatia, próba zrozumienia ludzi, z którymi się spotykamy. Niezbędne chyba jest też prawdziwe zainteresowanie tym, co rozmówca nam przekazuje. Na pewno potrzebna jest pokora i uważność.

— Takie osoby macie już w swoim zespole?
— Mamy już kilka doświadczonych osób, ale przeprowadzimy też szkolenia dla tych, którzy dopiero chcą się tego nauczyć. Opowiemy im zarówno o kwestiach technicznych, jak i etycznych takich nagrań.

— Szansa na to, by powołać do życia archiwum, pojawiła się dzięki dofinansowaniu...
— Tak, z Eweliną Gołębiowską przygotowałyśmy wniosek do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, który złożyłyśmy wspólnie z Fundacją Mazurymedia, która zajmie się upowszechnieniem projektu. Wśród instytucji, które wspierają nasz projekt, jest Archiwum Państwowe w Olsztynie. Dzięki zaangażowaniu jego dyrektora, profesora Norberta Kasparka, powstanie tam czytelnia multimedialna, w której każda zainteresowana historią i przeszłością osoba będzie mogła odsłuchać przygotowanych przez nas nagrań.

— Wspominasz, że nagrania świadków historii z naszego regionu już są. Rozumiem, że będziecie zabiegać o to, by włączyć je do waszego archiwum?
— To pierwszy cel tego projektu. Zależy nam na zgromadzeniu tych nagrań w jednym miejscu i zabezpieczeniu ich, bo część z nich jest na płytach, na dyskach, na kasetach. Te, które znajdują się w prywatnych zbiorach, często przechowywane są po prostu w szafach, spodziewamy się więc, że wiele z nich może się nie nadawać do odsłuchu... Kolejny krok to opracowanie i sporządzenie notatki dotyczącej nagrania. Musimy dokładnie opisać, kto mówi w nagraniu, o czym mówi. Potrzebny jest też biogram takiej osoby. Ostatnim etapem będzie udostępnienie tych materiałów. I, tak jak mówiłam, będzie to możliwe dzięki pomocy dyrekcji Archiwum Państwowego w Olsztynie. Fragmenty nagrań chcemy też umieścić na stronie internetowej. Poza tym powstanie katalog naszych zbiorów. Wyszukiwanie ułatwią indeksy: osobowy, geograficzny i rzeczowy.

— Prace nad projektem już ruszyły?
— Oczywiście. Mamy za sobą podpisanie umowy, m.in. z gminą Dąbrówno, na wykonanie kopii 40 nagrań, których dużą część wykonywałam tam ponad dwa lata temu. Bo, to warto zaznaczyć, do naszego archiwum nie przyjmujemy oryginalnych nagrań, nie odbieramy ich właścicielom, ale podpisujemy umowę umożliwiającą nam udostępnienie nagrań, a później wykonujemy ich kopie. Zmontowaliśmy już 10 krótkich filmów z nagrań z Dąbrówna i lada moment pojawią się one na stronie www.naszehistorie.pl. Taki zmontowany film to coś w rodzaju trailera — historia naszego rozmówcy jest przeplatana wypowiedziami lektora oraz ilustrowana zdjęciami. Chcemy przygotować sto takich filmów. Powstaną też filmy, które roboczo nazywamy kronikami z Warmii i Mazur. Będą to nieco dłuższe nagrania wideo, prezentujące opowieści nie jednej, ale kilku osób. Na ten rok zaplanowaliśmy m.in. film dotyczący plebiscytu.

— Można powiedzieć, że historia mówiona wciągnęła cię na dobre. Piszesz doktorat, który bez niej nie mógłby powstać.
— Moja rozprawa doktorska dotyczy traumy powojennej, jej transmisji. Na Zachodzie takie badania są prowadzone od lat, a u nas ciągle nie zdajemy sobie sprawy z wagi tych zagadnień

— To prawda. W Niemczech od jakiegoś czasu bada się zagadnienia dotyczące dziedziczenia traumy...
— Zgadza się. Warto pamiętać, że problemy społeczne okresu Polski Ludowej: depresja, alkoholizm często brały się właśnie z wojennych doświadczeń. I wcale nie chodzi tylko o doświadczenia obozowe. Na terenach dzisiejszej Warmii takim przeżyciem mogłoby być np. wejście Sowietów. Ludziom, którzy tego doświadczyli, nie oddano jednak głosu. Wiemy, że trudno o tym mówić, więc boimy się też o to pytać.

— W rozmowach, które złożą się na powstające archiwum, te wątki jednak pewnie powrócą. Czy jest coś jeszcze, co pojawia się w opowieściach ludzi stąd?
— Wydaje mi się, że dla ludzi z Warmii i Mazur i tych, którzy przybyli na te tereny, charakterystyczne jest poszukiwanie tożsamości, godzenie są z nią, godzenie się z rzeczywistością wokół. Jest w nich jakaś tęsknota za miejscem, z którego pochodzą... Ludzie będący u schyłku życia mówią w czasie nagrań: dopiero teraz czuję, że jestem stąd.

Daria Bruszewska-Przytuła


Czytaj e-wydanie
Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Roczna prenumerata e-wydania Gazety Olsztyńskiej i tygodnika lokalnego tylko 199 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl


Komentarze (5) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. zatorzak #2860588 | 178.157.*.* 2 lut 2020 07:41

    chcialbym opowiedziec swoja historie, gdzie sie zglosic?

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

  2. zbycho #2857227 | 89.228.*.* 27 sty 2020 06:37

    Bez przesady nie wierzę w taką przemianę.Wezmy dla przykładu Agnieszkę,która przeszła metamorfozę i raptem ukochała góry.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) odpowiedz na ten komentarz

  3. fox #2856989 | 92.223.*.* 26 sty 2020 16:10

    Komentarz nisko oceniony. Kliknij aby przeczytać. Archiwum jest o to ogromne. Znajduje się w Bonn. Wy po prostu nie jesteście stąd tylko przyjechaliście

  4. Jan III Całkiemserio #2856896 | 5.173.*.* 26 sty 2020 11:56

    Kolejne coś tam z dotacją z kasy państwowej - "brawo" za pomysł jak wyciągnąć kasę

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-6) odpowiedz na ten komentarz

  5. Pomysł jest fantastyczny #2856868 | 95.90.*.* 26 sty 2020 10:51

    Zaskoczony jestem, że WiM jest jedynym województwem bez tego typu archiwum. Jest ono wspaniałym pomysłem. Mam nadzieję, że znajdą się pomieszczenia i fundusze. Życzę sukcesu.

    Ocena komentarza: warty uwagi (13) odpowiedz na ten komentarz