Ojciec: aktywny, zaangażowany, obecny

2019-11-02 17:50:00 (ost. akt: 2019-11-01 16:26:06)
Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: Pixabay

Ojciec jest często pierwszym bohaterem syna i pierwszą miłością córki. Przynajmniej w teorii. Ale faktem jest, że rola ojca zmieniła się diametralnie na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat. Dlaczego to takie ważne? Postaram się wyjaśnić.
Parafrazując znane dziś powiedzenie: „kiedyś to było” pokuszę się o stwierdzenie, że dopóki ojciec był jedynym żywicielem rodziny, to jego rola w wychowaniu dzieci była bardzo prosta. Jako głowa rodziny — zupełnie inna niż dziś — trzymał wszystko twardą ręką, a jeśli mowa o jakiejś miłości czy bliskości, to wszystko ograniczało się do utrzymania rodziny. Nie było zbyt wiele spędzania czasu z dzieckiem, pomocy w obowiązkach domowych, czy tzw. rodzicielstwa zaangażowanego. Z kobietami było — i chyba wciąż jest — zupełnie inaczej, bo ta rola opiekuńcza była im wpajana od małego przez matkę. I nie chodzi tutaj o jakąś poddańczą rolę i służbę męskiemu światu, a raczej prostą zasadę, że przebywanie z matką, która pokazywała im odpowiedzialność, opiekę itd. owocowało większą dojrzałością młodych kobiet.

Co prawda, mówi się, że ojcowie więcej uczuć okazują właśnie córkom, ale na własnym przykładzie raczej tego nie sprawdzę, choć — jeśli spojrzę po swojej rodzinie — ta reguła chyba się potwierdza. Mimo to dziś ojciec nieobecny w życiu dziecka i w podtrzymywaniu płomienia tzw. ogniska domowego chyba jest przeszłością. W zasadzie to się zaczęło już w latach 90. I trwa do dziś, choć to „dziś” jest już raczej post factum, bo zmiana się po prostu dokonała. Stąd pojęcie ojca obecnego, które znajdziecie choćby na blogach parentingowych — tak, są też takie przydatne. Choć mogę mówić tylko z własnego doświadczenia — ewentualnie z doświadczenia przyjaciół, którzy też mają dzieci — uważam, że ojcostwo to dzisiaj pewna przygoda. Oprócz wyzwania rzecz jasna.

Mężczyzna, słaba płeć?
W internecie hulają statystyki, które w zasadzie trochę mnie martwią, bo podobno większość kobiet wierzy w deklarację o chęci pomocy ojca w domu, ale ojcowie wcale się nie kryją z tym, że najtrudniejsze dla nich jest wspieranie dziecka w rozwoju i bycie autorytetem. To trochę przerażające, ale chyba prawdziwe, bo rzeczą ludzką jest strach przed nieznanym. A czego konkretnie boją się ojcowie? Z jednej strony żyjemy w czasach, w których męskość jest różnie definiowana. Jedni boją się łatki zbyt ostrego, inni zbyt łagodnego. Trzeba to jakoś wypośrodkować, a wychowanie to przecież masa trudności i niepewności. Stąd te wahania. Z drugiej strony ekscytujemy się, bo przecież mamy szansę pokierować rozwojem młodego człowieka. Tylko jak tego nie zepsuć? Może lepiej się wycofać? A czy to będzie męska decyzja, czy może wręcz przeciwnie, bo stchórzyłem? Mężczyzna nie ma prawa przecież okazywać emocji i słabości. Tymczasem Polska jest w czołówce krajów z odsetkiem samobójstw mężczyzn. Czy to znaczy, że role się odwróciły i słabą płcią jesteśmy teraz właśnie my? Nie do końca. Ale powinniśmy po prostu zacząć rozmawiać o naszych problemach i przestać cukrować rzeczywistość.

Nigdy nie będzie idealnie
W wychowaniu dzieci zarówno kobieta, jak i mężczyzna może się wykazać podobnymi kompetencjami. A czasami nawet mężczyzna może być bardziej opiekuńczy i to nie jest powód do wstydu dla żadnej ze stron. Zresztą to może mieć naprawdę dobry wpływ na nasze społeczeństwo. Zwolenników starego modelu wychowania, który uczy, że ojciec jest od zarabiania pieniędzy, a matka od siedzenia w domu pragnę poinformować, że dzisiejsze kobiety pracują, opiekują się domem i jeszcze leczą umierających na katar mężczyzn (bo wiadomo, że wtedy już tylko spisywać testament). I należy im się odpoczynek.

Zabawa z dziećmi to frajda. Przyznaję bez bicia. Tak samo, jak czytanie im książek i pokazywanie świata. Niech dziecko da spokój tej biednej mamie, z którą na początku spędza najwięcej czasu. Tacie też się coś od wychowania należy!
Najlepszym przykładem są blogi parentingowe, na których często udzielają się ojcowie, a nazwa chyba najbardziej znanego — „Blog Ojciec” — mówi sama za siebie. I nie są to blogi, na których przeczytacie tylko teksty typu „pięć porad, jak zachęcić dziecko do nauki”, ale też np. publikacje trudnych listów w stylu „nienawidzę swojego ojca”, albo te o trudnych czasach do wychowania dzieci (tak, każde pokolenie ma trudne czasy). Kamil Nowak, autor bloga napisał zresztą książkę o świetnym tytule: „Idealny rodzic nie istnieje”. I codziennie możemy przeczytać nie tylko jego porady, ale też masę wątpliwości, które ma jako rodzic. Jak widać, nie jesteśmy w tym sami, ale skoro się przejmujemy i staramy znaleźć lepsze rozwiązania — to znaczy, że nam zależy. Co widać zwłaszcza po sekcji komentarzy pod jego tekstami.

Z własnego doświadczenia
W zasadzie nie ma w tym nic odkrywczego. I widok ojca zajmującego się dziećmi już dzisiaj nikogo chyba nie dziwi. Zaskakujące jest jednak to, że w przestrzeni publicznej wciąż przebija się jeszcze ten stary model — facet do roboty, kobieta do domu. A role nie tyle się odwróciły, co w sumie zrównoważyły (choć chyba nadal z przewagą kobieta-dom). Mimo to przygoda w wychowaniu dziecka nie jest dla młodych ojców aż tak oczywista. Obawy są rzeczą naturalną i chyba nadszedł czas na to, żeby mężczyźni mogli o tych obawach opowiadać i przyznawać się do pewnego rodzaju strachu. Sam nie mogę się doczekać wspólnego budowania przeróżnych konstrukcji z klocków (pierwsze próby za nami), opowiadania o otaczającym nas świecie, czytania komiksów i książek, grania w piłkę, pokazywania zasad działania komputera itd. To jest młodym ludziom potrzebne. I nie może być tak, że robi to tylko jedna strona (oczywiście poza sytuacją, w której matka, lub ojciec wychowują dziecko samotnie). Mężczyznom wyznaczono zatem nowe zadanie — być bohaterem swojego dziecka. A skoro podejmują takie próby coraz chętniej, to chyba najlepszy znak, że coś się w społeczeństwie zmieniło?
Paweł Jaszczanin

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. OBSERWATOR #2814816 | 88.156.*.* 6 lis 2019 09:58

    OJCIEC JEST ZAWSZE AKYTYWNY , DZIEKI OJCOWI MAMY PRZYROST , PIS POMAGA 500 + BY NASZYM DZIECIOM ZYŁO SIE LEPIEJ

    odpowiedz na ten komentarz

  2. Ja #2813240 | 37.248.*.* 3 lis 2019 04:54

    Tekst pisany przez jakąś feministke ...męski katar ...kobieto A Wy nie chorujecie ? Zawsze zmeczone ,umordowane bo przecież Wy wszystko robicie lepiej ...nawet odkurzacie perfekcyjnie .... w waszych oczach wycieranie naczyń można spierd...

    Ocena komentarza: warty uwagi (9) odpowiedz na ten komentarz

  3. Bogdan #2813199 | 188.146.*.* 2 lis 2019 21:16

    Byłem ojcem i aktywnym, i zaangażowanym, i obecnym. Tak zeznały opiekunki z przedszkola, sąsiedzi i teściowie. Jednak najbardziej przestępcza organizacja w polsze tj. sąd antyrodzinny pozbawił dzieci ojca, a matkę skazał na siedzenie z dziećmi w domu. ALIENACJA RODZICIELSKA TO PRZEMOC WOBEC DZIECI!

    Ocena komentarza: warty uwagi (25) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5