Tysiące godzin w powietrzu pana Tadeusza

2018-09-26 10:00:00(ost. akt: 2018-09-26 18:08:17)
statuetka Dedala

statuetka Dedala

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Tadeusz Gowkielewicz z Olsztyna otrzymał wyróżnienie Dedala — przyznawane najbardziej zasłużonym dla polskiego lotnictwa instruktorom. Statuetkę odebrał w Górskiej Szkole Szybowcowej „Żar” .
Statuetka Tadeusza Gowkielewicza ma numer 26. Tak niewielu pilotów instruktorów w Polsce może się pochwalić tą nagrodą. Stanisław Błasiak, sekretarz kapituły Dedala, mówi, że idea nagrody była taka, by wręczać ją właśnie na górze Żar w województwie śląskim.


Tadeusz Gowkielewicz

— Dedal jest patronem nagrody, bo był pierwszym mitycznym instruktorem — wyjaśnia Błasiak, do niedawna pilot LOT-u, który sam pochodzi spod Żaru, i z pierwszej na niej wizyty w wieku pięciu lat zapamiętał kolorowe szybowce, które teraz są przeważnie białe. Gdy przestał latać, zajął się historią lotnictwa, bo, jego zdaniem, przestano ją eksponować i dzisiaj można być pilotem i jej nie znać.
Nagrodę Dedala Tadeuszowi Gowkielewiczowi wręczono w sobotę 8 września na uroczystej kolacji w internacie szkoły szybowcowej, w obecności osób zasłużonych dla polskiego lotnictwa. Trudno wymienić wszystkich obecnych. Najstarszym był 93-letni pilot instruktor Rudolf Kopernok.

Oprócz pana Tadeusza, drugą statuetką Dedala wyróżniono jego starszego o rok kolegę, Wiesława Dziedzio z Aeroklubu Jeleniogórskiego. Statuetki wręczał profesor Robert Rowiński z Rady Seniorów Lotnictwa Aeroklubu Polskiego. Wyróżnionym instruktorom gratulował nagrody Jerzy Makula, prezes Aeroklubu Polskiego, siedmiokrotny indywidualny mistrz świata w akrobacji szybowcowej, który niemal 40 lat był pilotem w PLL LOT. Jerzy Makula wśród siedzących na sali wypatrzył swojego instruktora. Gdy podkreślał jego zasługi, ten zawołał: „Przerosłeś mnie!”

Profesor Rowiński to dobry znajomy pana Tadeusza. Przed laty prof. Rowiński był dyrektorem Instytutu Agrolotnictwa przy Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie. Był taki czas, gdy studenci ART z dyplomem magistra inżyniera uzyskiwali uprawnienia pilota zawodowego II klasy. Pan Tadeusz od 1974 roku przez siedem lat szkolił ich w zawodzie inżyniera pilota agrolotnictwa.
Pracował jako instruktor przez 28 lat. W powietrzu był tysiące godzin. Ilu pilotów wyszkolił? Trudno powiedzieć. Ma na swoim koncie 26 406 lotów. W 1991 roku przeszedł na emeryturę. Ogółem wylatał na szybowcach 1657 godzin, jako instruktor szybowcowy 1294 godzin, w tym ponad sześć w nocy. Na różnych typach samolotów – 4607 godziny i 48 minut, jako instruktor samolotowy 1952 godziny, w nocy ponad 94 godziny.

Do Olsztyna, w którym teraz mieszka, wiodła bardzo długa droga.
Przyszedł na świat w Wilnie 2 lipca 1931 roku. W kwietniu 1946 roku przyjechał z rodzinnego miasta do Jeleniej Góry z rodzicami, Norbertem i Petronelą, bratem Bernardem i babcią Anielą. Ich wagon jechał do Jeleniej Góry trzy tygodnie. Zatrzymywali się po drodze w różnych miastach. Stali między innymi 2-3 dni na dworcu towarowym w Olsztynie.

Przygodę z lotnictwem rozpoczął teoretycznym kursem szybowcowym jako 16-latek w Aeroklubie Jeleniogórskim. Praktyczne szkolenie odbywał w Polichnie, kontynuował w Jeleniej Górze i w szkole szybowcowej w Jeżowie Sudeckim. W latach 1956-1961 uprawiał spadochroniarstwo, wykonując 82 skoki, w tym w nocy i do wody, i z opóźnieniem spadochronu od 20 do 30 sekund.
W Aeroklubie Warmińsko-Mazurskim zdobył w 1958 roku srebrną odznakę szybowcową, a w 1964 roku złotą odznakę szybowcową z dwoma diamentami. W 1962 roku uzyskał uprawnienia instruktora szybowcowego. W 1959 roku zaczął latać na samolotach, zdobył uprawnienia instruktora samolotowego. We wrześniu 1963 roku został zawodowym pilotem – instruktorem szkolenia lotniczego w Aeroklubie Warmińsko-Mazurskim, a w latach 1974 -1977 był instruktorem pilotem w Zakładzie Usług Agrolotniczych w Olsztynie. Wyszkolił również pilotów – kandydatów do dęblińskiej „Szkoły Orląt”.

Góra Żar, położona w Beskidzie Małym, ma zaledwie 761 metrów, ale jest wielce zasłużona dla polskiej awiacji. U jej podnóża w 1936 roku założono w Międzybrodziu Żywieckim lotnisko szybowcowe. Działa tu Górska Szkoła Szybowcowa.
Uczestniczką sobotniej uroczystości na Żarze była szybowniczka Bolesława Jońca z Jeleniej Góry. Przed spotkaniem nie mogła sobie odmówić przyjemności latania nad stokiem na paralotni. Jońca, jako pierwsza kobieta na Dolnym Śląsku, zdobyła srebrną odznakę szybowcową. Cztery lata temu swoje 82-urodziny uczciła skokiem ze spadochronem z czterech tysięcy metrów. To był jej drugi skok w życiu.

Przed uroczystościami piloci wysłuchali prelekcji Jerzego Gruchalskiego, który na podstawie zachowanej oryginalnej dokumentacji rekonstruuje przedwojenny szybowiec „Orlik”. Jedyny na świecie egzemplarz szybowca zachował się w Stanach Zjednoczonych. Jeszcze w latach 90. był sprawny do lotu.
Gdy wracaliśmy do Olsztyna, pan Tadeusz patrząc na rozciągającą się za oknem pociągu łąkę, powiedział, że zawsze w takiej sytuacji zastanawia się, czy mógłby tu wylądować.


statuetka Dedala
mb