Produkty z Olsztynka trafiają nawet za ocean

2018-02-03 20:14:44(ost. akt: 2018-02-03 20:26:41)
huta szkła artysytycznego w Olsztynku

huta szkła artysytycznego w Olsztynku

Autor zdjęcia: Władysław Katarzyński

Hutnik nakłada masę szklaną na żeliwną rurkę, po czym wkłada ją do rozgrzanego do czerwoności pieca. Potem wyjmuje i wydmuchuje bańkę. W hucie szkła artystycznego w Olsztynku wszystko wygląda niemal jak w średniowieczu.
W XIX wieku hutnictwo szkła na Warmii i Mazurach osiągnęło apogeum. Istniało kilkadziesiąt hut. Ta najbliżej Olsztyna była w Jełmuniu, dzisiaj wsi już nieistniejącej, po której pozostały tylko zasypane doły, a w miejscu, gdzie istniał cmentarz, stoi postawiony w czasach współczesnych krzyż. W czasach rozkwitu przemysłu szklanego wieś liczyła 300 mieszkańców, a wyroby szklane trafiały na stoły bogatych mieszczan w Berlinie i Koenigsbergu.

Kres dobrze prosperującej huty położyła budowa linii kolejowej, kiedy to z Niemiec zaczęto przywozić tańsze szkło. Z roku na rok zakład gasł i w końcu go zamknięto. Dawni szklarze zajęli się pracą w lasach, flisactwem na Łynie lub szukali pracy w Olsztynie.

Hucie szkła w Olsztynku upadek raczej nie grozi. Jej właściciel to Taras Krynicki wywodzący się z rodziny ukraińskich szklarzy. Jego szklane wyroby trafiają między innymi do Niemiec, Kanady i Francji. — Kiedy po raz pierwszy miałem do czynienia z hutnictwem szkła? — zastanawia się Taras Krynicki. — Kiedy mieszkałem z rodzicami we Lwowie, w wieku 7 lat rodzice zawieźli mnie do huty w Piasecznie koło stolicy obwodu, gdzie pracowali oni, a wcześniej dziadek. Zafascynowany patrzyłem, jak hutnicy wydmuchują szklane cuda. Po latach sam znalazłem tu zatrudnienie. Niestety, z czasem, kiedy przyszła pierestrojka i zaczęło napływać tańsze szkło z Zachodu, huta padła. Tak jak inni rodacy zacząłem szukać pracy w Polsce. Najpierw była huta w Wołominie, potem w Raszynie. Stamtąd trafiłem do Nidzicy i w końcu do Olsztynka. I tu zakotwiczyłem na stałe.

Istniejąca w Olsztynku od połowy lat 80. ubiegłego stulecia huta szkła, kiedy 25 lat temu przyjechał tu w poszukiwaniu pracy Taras Krynicki, nie narzekała na brak klientów. Mimo że produkcja ograniczała się głównie do wyrobu szklanek i spodeczków. Z czasem jednak właściciel popadł w tarapaty, po czym 18 lat temu Taras Krynicki, dotąd wspólnik, hutę od niego wykupił.

Nie tylko spłacił kredyt, ale również zaczął inwestować. Z czasem zdobył uznanie na rynkach w naszym województwie, potem już w całej Polsce. Jest laureatem wielu nagród i wyróżnień, między innymi na Najlepszy Produkt Warmii i Mazur, reklamujący nasz region. Krynicki, obdarzony uzdolnieniami artystycznymi, sam opracowuje wzory produktów, w tym na potrzeby rynku lokalnego. Jego dziełem są statuetki Warmińskiej Królewny Łyny czy też Perły Olsztynka. „Wyrzeźbił” również na zamówienie w tafli szkła sylwetkę Adama Małysza podczas skoku.

Taras Krynicki współpracuje z Akademią Sztuki Pięknych we Wrocławiu. Zwiedzający hutę (w ciągu roku zagląda tu wiele wycieczek, w tym szkolne) mogą obejrzeć nie tylko szklarzy przy pracy, ale również usłyszeć opowieści z dziejów hutnictwa szkła od starożytności. A te sięgają trzeciego tysiąclecia p.n.e, kiedy to wytwarzano wyroby ze szkła w kupieckiej Fenicji.

Praca w olsztyneckiej hucie szkła oparta jest na wykorzystaniu ludzkich rąk, sprawności i wyobraźni twórczej. Żadnej tam mechanizacji! Wszystkie produkty powstają ze szkła odpadowego, bez użycia piasku kwarcowego i chemicznych dodatków. Są to więc wyroby ekologiczne. Szkło wytapia się w piecach rozgrzanych do temperatury 1400 stopni C. Po ręcznej obróbce, przy użyciu narzędzi powstają m.in. anioły, świeczniki, bombki, ptaszki, szklane kwiaty.

Odpady wracają do pieców, do ponownego użycia. Właściciel huty przyznaje, że mógłby znacznie zwiększyć produkcję, ale powierzchnia jego huty jest zbyt mała, a ponadto brakuje pracowników. Jeśli ktoś nauczy się fachu, zwija manatki i szuka lepiej płatnej pracy. I zarazem lżejszej, bo hutnictwo szkła to wyczerpujący fizycznie zawód. Dlatego zimą zarządzane są dłuższe przerwy. — Polska, Olsztynek, po Ukrainie, po Lwowie, jest moją drugą ojczyzną — stwierdza sentymentalnie Taras Krynicki.

WK

Komentarze (13) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. darek #2697918 | 93.179.*.* 15 mar 2019 07:19

    Przed Jełguniem (1815) przez kilkadziesiąt lat istniała duża huta szkła nad samym jez. Łańskim, około 2 km na S od Łańska. Do zobaczenia na mapie topograficznej Schroettera.

    odpowiedz na ten komentarz

  2. twój podpis #2433315 | 81.190.*.* 4 lut 2018 18:01

    Huta szkła istniała w Jełguniu, a nie Jełmuniu! Nieistniejąca dziś wieś leżała na południe od Rusi i Zazdrości nad jeziorem o tej samej nazwie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

  3. M. #2433244 | 176.221.*.* 4 lut 2018 16:38

    Niedawno czytałem tutaj, że są problemy z przygotowaniem odpowiednich dla Olsztyna i regionu Warmii i Mazur pamiątek. Dlaczego więc nie proponuje się takim twórcom opracowanie odpowiednich wzorów??? Szklane pamiątki są bardzo odpowiednie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (6) odpowiedz na ten komentarz

  4. ania z purdy #2433144 | 81.190.*.* 4 lut 2018 13:22

    kto mni zna tyn wi ze jestem nakmondrzejsza w calej gminie, zapraszam po porady na wszelakie tematy, zapisy u pana cyrwusa w gminie wasza ania

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-7) odpowiedz na ten komentarz

  5. Tomek #2433142 | 188.146.*.* 4 lut 2018 13:20

    Nie chodzi o Jelmun tylko o Jelgun - poza tym wszystko w opisie sie zgadza

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (13)