Myśliwi walczą z kłusownikami

2016-08-14 10:00:00 (ost. akt: 2016-08-14 13:26:25)

Autor zdjęcia: Koło Łowieckie "Cietrzew"

Trwa nagonka na myśliwych. — Ludzie szukają sensacji, niszczą ambony, podpalają paśniki z karmą dla zwierzyny. Ale niech każdy zada sobie pytanie - co byłoby gdybyśmy, jako myśliwi, nie ingerowali w stany populacji zwierzyny czyli w ich ilość. Pozwolili rozmnażać się zwierzętom leśnym bez żadnej kontroli? — mówi prezes Koła Łowieckiego "Cietrzew" w Nidzicy Ryszard Schuetz.
Kim więc tak naprawdę jest myśliwy?

Do zadań myśliwego należy przede wszystkim hodowla, zagospodarowanie łowisk, ochrona pól przed szkodami od zwierzyny. Końcowym efektem jest polowanie, czyli regulacja populacji zwierzyny. Myśliwi są oczywiście różni, zdarzają się niestety i mniej etyczni. Ale to są wyjątki. Dla nas jest to hobby, pasja, w którą wkładamy całe serce i jesteśmy w to w pełni zaangażowani. Proszę sobie wyobrazić, co by się stało, gdybyśmy nie regulowali populacji, pozwolili rozmnażać się zwierzynie bez żadnej kontroli.

No właśnie, czym mogłoby to skutkować?

Przede wszystkim skutkowałoby to gwałtownym przyrostem zwierzyny. Już teraz zwierzęta wychodząc nocami na pola, wyrządzają szkody, czasami ogromne. Rolnicy podnoszą larum, a koła łowieckie płacą odszkodowania. My, jako myśliwi, w celu ograniczenie tych szkód m.in. zakładamy tzw. pasy zaporowe.

Są to miejsca, w których wysypujemy karmę, ustawiamy lizawki czyli drewniane słupki, na których są kostki soli z mikroelementami. Wszystko po to, by zatrzymać zwierzynę w lesie. Dzięki temu wychodzi ona na pola później i szkody na polach są mniejsze. W pobliżu tych pasów nie ma ambon. W tych miejscach absolutnie nie można strzelać do zwierzyny.

Zimą, przy trudnych warunkach atmosferycznych dokarmiamy zwierzynę. Wywozimy kiszonką, sianokiszonką lub buraki jako karmę soczystą. Poza tym wykładamy karmę objętościową (np. siano) i treściwą (z reguły ziarno zbóż). Jest ustalony wieloletni łowiecki plan hodowlany, określający stan zwierzyny, jaki musimy osiągnąć dla danego gatunku w okresie dziesięciu lat. Nasze łowiska są bardzo bogate w zwierzynę, głównie jelenie.

Jeleni jest tak dużo, że musimy redukować ich populację. Dokonujemy odstrzału w ciągu sezonu większej liczby jeleni niż wynosi ich przyrost, czyli więcej niż się urodzi. Takie postępowanie jest wymuszone dużą ilością szkód na polach, a także w lasach.

Jakie można wyróżnić rodzaje polowań?

Polowania głównie dzielimy na indywidualne i zbiorowe. Indywidualnie można polować przez cały sezon, tj. od 1 kwietnia do 31 marca następnego roku. Na takim polowaniu myśliwy albo siedzi i czeka na ambonie, albo wykonuje polowanie z podchodu, czyli cały czas chodzi po łowisku.

Widząc zwierzynę decyduje, czy można oddać strzał. Trzeba oczywiście wziąć pod uwagę okresy ochronne na poszczególne gatunki. Przez cały sezon można polować tylko (na naszych terenach) na dziki (oprócz loch), a także na szkodniki typu jenot, norka amerykańska. Zbiorowe polowanie organizujemy dopiero po 1 października.

Jak wyglądają polowania?

Polowania zbiorowe są organizowane według ściśle przestrzeganego regulaminu. Na polowaniu zbiorowym każdy myśliwy, w celu bezpieczeństwa, musi posiadać jaskrawy element ubrania. Całym polowaniem kieruje tzw. prowadzący, który jest traktowany niczym sędzia podczas meczu. Jego decyzje są niepodważalne. Polowanie rozpoczyna się odprawą.

Na niej m.in. informuje się jaka zwierzyna przewidziana jest do odstrzału, przypomina podstawowe zasady bezpieczeństwa. Po odprawie jedziemy do łowiska. Są różne metody polowań zbiorowych. Ostatnio coraz częściej organizuje się tzw. polowania z ambon. Po zajęciu miejsca na ambonie przez myśliwych (np. na 50 myśliwych ambony rozmieszczone są na obszarze 500-700 ha), rusza naganka. Naganiacze, w kilku grupach, przez ok. półtorej godziny chodzą w miocie między ambonami.

Zwierzyna czując ludzi powoli porusza się. W takim wypadku myśliwy może dokonać selekcji zwierzyny a także oddać celny, bezpieczny strzał. Polowanie kończy się pokotem. Upolowana zwierzyna leży na gałązkach świerka. Prowadzący polowanie ogłasza wyniki polowania. Wyłoniony i odznaczony zostaje król polowania, czyli ten myśliwy, który trafił najwięcej zwierzyny, ale także ogłoszony zostaje król pudlarzy, czyli ten, który oddał największą ilość chybionych strzałów. Sygnałami myśliwskimi oddaje się hołd upolowanej zwierzynie. Sygnał myśliwski „koniec polowania” oznajmia jego zakończenie.


Czy posiadacie psy myśliwskie?

Tak. Zobowiązuje nas do tego regulamin polowań. Są różne typy psów, w zależności do czego są układane. Płochacze używane są na ptactwo, tj. do wypłaszania np. kuropatw, bażantów. Dzikarze, którymi są np. teriery, są używane w czasie polowań na dziki. Zadaniem posokowców jest poszukiwanie postrzelonej zwierzyny. W naszym kole łowieckim takich psów jest 14.

W przypadku oddania strzału obowiązkiem myśliwego jest sprawdzenie miejsca zestrzału, tzn. miejsca w którym znajdowało się zwierzę. Doświadczony myśliwy, po reakcji zwierzyny po strzale wie, w które miejsce trafił, mało tego, słyszy nawet uderzenie kuli w tuszę. Po oddaniu trafnego strzału obowiązkowo należy odczekać z podchodzeniem do upolowanej zwierzyny. Należy oddać hołd łowisku, upolowanej zwierzynie, podziękować św. Hubertowi (patronowi myśliwych) za to, że „bór darzył”, czyli polowanie było udane.

Ludzi ciągnie do łowiectwa?

Liczba myśliwych jest raczej stała i wynosi w Polsce ok. 130 tys. Nie ma gwałtownych przyrostów ani spadków. Nasze koło liczy 72 członków. Można powiedzieć, że jest to w dużej mierze przynależność pokoleniowa. W jednym przypadku w naszym kole poluje już trzecie pokolenie myśliwych.

Czy w naszych lasach występuje problem z kłusownikami?

Tak. Są pewne wsie, w okolicach których kłusownicy zastawiają sidła, wnyki. Zdarzają się też przypadki kłusownictwa z bronią palną. Kilka lat temu została schwytana grupa kłusowników z obcego terenu, którzy kłusowali w naszych lasach z bronią palną.

Obecnie zjawisko to jest już na szczęście coraz rzadsze. Mieliśmy kilka przypadków, kiedy znajdowaliśmy zwierzynę we wnyku, ale jeszcze żywą. Wówczas, przy pomocy specjalnej broni i lekarza weterynarii, który wydziela środek usypiający, ratujemy takie zwierzę. W ten sposób uratowaliśmy kilka jeleni, dzików a nawet wilka. Cały czas organizujemy akcje zbierania wnyków. Niestety, często upolowana zwierzyna nosi ślady przebywania we wnyku.


Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie. To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając " Tutaj ". Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć: Podziel się informacją:

">kliknij
Problem z założeniem profilu? Potrzebujesz porady, jak napisać tekst? Napisz do mnie. Pomogę: Igor Hrywna

Komentarze (21) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. MB #2083500 | 83.31.*.* 8 paź 2016 15:47

    Absurdem jest argumentowanie, że trzeba strzelać, bo zwierzyny jest za dużo i trzeba regulować populacje. Gdyby las był tak przepełniony zwierzyną, to myśliwi nie musieliby rozsypywać przed amboną jabłek i innych wabi - wystarczyłoby usiąść, poczekać chwilę i strzelać. To myśliwych jest za dużo nie zwierząt.

    odpowiedz na ten komentarz

  2. hipokryzja #2058681 | 83.6.*.* 4 wrz 2016 12:01

    uratowana zwierzyna z wnyków nielegalnych myśliwych, trafia pod strzał legalnych,

    odpowiedz na ten komentarz

  3. Pola #2046796 | 77.253.*.* 16 sie 2016 08:36

    Moim skromnym zdaniem klusownikiem legalnym jest mysliwy ! A jak nazwac fakt w jednostce wojskowej nad Omulewem stoi ambona 50m stoja koryta do ktorych wojskowi sypia jedzenie !! A z Warszawy przyjedzie kaban w stopniu pulk ktory na ambone nie moze wskoczyc 120 kg .Strzela do koryta !!!Nap pierwszej imprezie chwali sie jaki to on mysliwy!!!!Z rybami jest tak samo Szwaderki to sa klusownicy legalni!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    1. Matematyk #2046788 | 95.160.*.* 16 sie 2016 08:19

      Jeżeli więcej jeleni się odstrzela niż się ich rodzi to ta "długofalowa hodowla" doprowadzi do likwidacji gatunku

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) odpowiedz na ten komentarz

    2. schnell #2046670 | 94.254.*.* 15 sie 2016 21:41

      tysiące lat natura potrafiła sobie poradzić bez myśliwych, nikt z was nie dawał życia dla tych zwierząt i nikt nie ma prawa jego odbierać, NIKT!!! a jak ktoś ma pole to niech sobie je ogrodzi i nie będzie miał problemu, w dzisiejszych czasach istnieje coś takiego jak siatka ogrodzeniowa

      Ocena komentarza: warty uwagi (6) odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (4)

      Pokaż wszystkie komentarze (21)
      2001-2021 © Gazeta Olsztyńska, Wszelkie prawa zastrzeżone, GRUPA WM Sp. z o. o., 10-364 Olsztyn, ul. Tracka 5

      GRUPA WM Sp. z o.o. realizuje projekt dofinansowany z Funduszy Europejskich w ramach działania 1.5 Dotacje na kapitał obrotowy Programu Operacyjnego Polska Wschodnia 2014-2020.

      Unia Europejska

      VISA MASTER CARD