Chciałabym zaśpiewać na jednej scenie z Tiną Turner

2015-08-08 12:00:13 (ost. akt: 2015-08-10 17:14:44)
Agnieszka Symołon chciałby z kolegą muzykiem zagrać standardy jazzowe w knajpce, z towarzyszeniem bandu. Byłby to powrót do klimatu lat 40. XX wieku

Agnieszka Symołon chciałby z kolegą muzykiem zagrać standardy jazzowe w knajpce, z towarzyszeniem bandu. Byłby to powrót do klimatu lat 40. XX wieku

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Nie zamierza wyjeżdżać z Olsztyna, bo ma tu co robić. Kocha jazz i chce sprawić, żeby Olsztyn też go pokochał. Rozmawiamy z Agnieszką Symołon, wokalistką zespołów Hoboud i ShowTime.
— Jesteś przykładem na to, że śpiewać można zacząć w każdym wieku.
— Nie chciałabym, żeby wyszło, że opowiadam historię o Kopciuszku (śmiech). Zawsze chciałam śpiewać i zawsze gdzieś tam muzyka we mnie była. Ale tak naprawdę zawodowo zaczęłam zajmować się śpiewem jako dwudziestokilulatka. Byłam już na tyle dojrzałą osobą, że stwierdziłam, że muszę zacząć od nauki. Zaczęłam uczyć się śpiewu klasycznego u Ewy Alchimowicz-Wójcik, świetnej sopranistki. Dopiero kiedy poczułam się pewniej w tym, co robię, zaczęły się przesłuchania, projekty teatralne i muzyczne.

— Co było bodźcem do tego, żeby muzyką zająć się na poważnie?
— Chyba przeciekający przez palce czas (śmiech). A tak poważnie, to czas studiów był takim bodźcem. Poznałam wtedy świetnych ludzi, m.in.nieżyjącą już Krystyną Spikert. Motywowała mnie do tego, żebym się realizowała muzycznie. ...

Zostało jeszcze 85% treści artykułu.