Strzelanina we Lwowie. Zginął były przewodniczący Rady Najwyższej
2025-08-30 13:52:44(ost. akt: 2025-08-30 13:57:37)
W sobotę wieczorem ulice Lwowa stały się areną tragicznych wydarzeń. Podczas strzelaniny w dzielnicy Sychów zginął Andrij Parubij – były przewodniczący ukraińskiej Rady Najwyższej i jeden z najbardziej rozpoznawalnych polityków ostatnich dekad.
Strzały w centrum miasta
Według informacji lokalnej policji w kierunku Parubija oddano osiem strzałów. Polityk zmarł na miejscu, jeszcze przed przyjazdem lekarzy. Służby natychmiast ogłosiły specjalną operację „Syrena”, w którą zaangażowano policję, prokuraturę i ekspertów kryminalistycznych.
Nieoficjalne doniesienia agencji Interfax-Ukraina wskazują, że napastnik poruszał się rowerem elektrycznym i miał pracować jako kurier. Dziennikarz Witalij Hłahoła podał w mediach społecznościowych, że sprawca mógł być związany z firmą Glovo – po ataku miał schować broń do torby kurierskiej.
Reakcja Zełenskiego
Prezydent Wołodymyr Zełenski przekazał kondolencje rodzinie i bliskim Parubija. – W poszukiwania zabójcy zaangażowane są wszystkie dostępne siły i środki – napisał na platformie X.
Równie stanowczo wypowiedział się mer Lwowa Andrij Sadowy. – Najważniejsze, by organy ścigania jak najszybciej ustaliły wszystkie okoliczności. To kwestia bezpieczeństwa państwa, w którym – jak widzimy – nie ma już miejsc całkowicie bezpiecznych – podkreślił.
Kim był Andrij Parubij?
Parubij miał 54 lata. Karierę zaczynał w radzie miejskiej Lwowa (1994–1998). Brał udział w pomarańczowej rewolucji w 2004 roku, a w 2007 roku po raz pierwszy zdobył mandat poselski. Do Rady Najwyższej wrócił w 2012 roku z listy partii Batkiwszczyna Julii Tymoszenko.
Po wydarzeniach na Majdanie i obaleniu Wiktora Janukowycza został sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy. W latach 2016–2019 pełnił funkcję przewodniczącego Rady Najwyższej, odpowiadającej rangą polskiemu Sejmowi.
Śledztwo trwa
Na miejscu pracują śledczy z prokuratury obwodowej, policji oraz biegli kryminalistyki. Priorytetem jest ustalenie tożsamości i motywów napastnika.
Tragiczna śmierć Andrija Parubija wstrząsnęła nie tylko Lwowem, ale i całą Ukrainą. W obliczu trwającej wojny stała się kolejnym dowodem na to, jak krucha pozostaje kwestia bezpieczeństwa nawet w dużych miastach daleko od linii frontu.
red./wydarzenia.interia.pl
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez