Zasiłek za L4 jednak od pracodawcy - Gazeta Olsztyńska

Zasiłek za L4 jednak od pracodawcy

2025-08-31 15:00:17(ost. akt: 2025-08-29 14:44:10)
Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: Freepik

Jeszcze w ubiegłym roku Rada Ministrów debatowała o zmianach, a nawet obszernej reformie w kwestii naszych zwolnień lekarskich, do dziś popularnie nazywanych L4. Zasiłek już od pierwszego dnia nieobecności miał po zmianach płacić ZUS, a nie pracodawca — to było główne założenie. Tymczasem w ostatnich dniach rząd wydaje się wycofywać z planowanej reformy.
Jako powód tej decyzji rząd wskazuje ogromne koszty i ryzyko nadużyć. I choć Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowało projekt ustawy, to zmiany zostały wstrzymane już na etapie Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów, a więc jeszcze przed przekazaniem projektu na posiedzenie rządu.

Niestety — to także rezygnacja z realizacji obietnicy wyborczej Donalda Tuska. Bo przecież propozycja, aby to ZUS od razu finansował chorobowe, była jednym z tzw. „100 konkretów na pierwsze 100 dni rządu” przedstawionych przez Koalicję Obywatelską.

Koszty, koszty…
Według wyliczeń przejęcie wypłaty zasiłku od pierwszego dnia L4 przez ZUS oznaczałoby dla budżetu dodatkowe wydatki rzędu 13-14 mld zł rocznie. Jak podkreślił Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej, takie obciążenie musiałoby być pokryte z funduszu chorobowego, który i tak jest deficytowy. Wskazał także, że kwota ta jest porównywalna z kosztami wdrożenia renty wdowiej w docelowej wysokości 25 proc. Tymczasem w przeciwieństwie do nadwyżkowych funduszy rentowego i wypadkowego w funduszu chorobowym jest deficyt.

I nadużycia
Jako drugi powód rezygnacji z reformy rządzący wskazują obawy przed nadużyciami. Gdyby reforma weszła w życie, zaistniałoby bowiem ryzyko, że niektórzy pracodawcy mogliby namawiać pracowników do korzystania ze zwolnień w sytuacjach trudnej kondycji firmy czy mniejszej liczby zamówień, przerzucając koszty na ZUS. Minister Gajewski uważa, że wprawdzie takie zachowania nie byłyby masowe, ale należałoby je wziąć pod uwagę. A to z kolei wymagałoby znacznie większej kontroli zwolnień lekarskich, co przy obecnie 40 proc. nieobsadzonych etatów w ZUS stanowi spory problem.

Jak to robią inni?
Generalnie w Unii Europejskiej wynagrodzenie chorobowe wypłacane jest przez pracodawcę lub z krajowego funduszu ubezpieczeń społecznych, a za świadczenia odpowiada kraj, w którym pracownik jest ubezpieczony, a nie kraj zamieszkania lub pobytu. Systemy różnią się znacznie w zależności od danego państwa i obejmują kryteria kwalifikowalności, czas trwania oraz procent zastępowanego wynagrodzenia, który może wynosić od 25 proc. do 100 proc.

W niektórych krajach, na przykład w Wielkiej Brytanii i Holandii, pracodawcy są zobowiązani do zapewnienia zasiłku chorobowego przez krótki okres na podstawie polityki firmy lub układów zbiorowych pracy. Większość krajów UE opiera się na autonomicznych systemach zabezpieczenia społecznego w zakresie wypłacania zasiłku chorobowego, a środki te zastępują utracone wynagrodzenie z powodu choroby. Są też jednak systemy hybrydowe: połączenie ubezpieczenia pracodawcy i ubezpieczenia społecznego, gdzie pracodawca może pokryć koszty przez początkowy okres, a następnie fundusz socjalny przejmuje kontrolę.

Z rządowych analiz wynika, że spośród innych państw Unii Europejskiej jedynie Cypr finansuje chorobowe od pierwszego dnia wyłącznie z systemu ubezpieczeń społecznych. W pozostałych krajach pracodawcy wciąż ponoszą część kosztów, choć, owszem, w różnym zakresie.

Ale niektórzy politycy Koalicji Obywatelskiej przyznają też, że obawiają się negatywnych konsekwencji wizerunkowych związanych z niewdrożeniem tej obietnicy. Natomiast przedstawiciele innych ugrupowań koalicji rządzącej odcinają się od tej obietnicy, twierdząc, że „100 konkretów” było zobowiązaniem jednej partii, a nie całego gabinetu.

Jednak minister Sebastian Gajewski nie odbiera nadziei: temat płatności za L4 może wrócić w przyszłości. Wymaga — tylko i aż — analizy finansowej i stabilniejszej sytuacji w funduszu chorobowym. Minister zapewnia też, że rząd nie planuje podniesienia składki chorobowej, by pokryć koszty reformy. Na razie priorytetem resortu pozostaje reforma orzecznictwa lekarskiego.

mmb