Liderzy polityczni komentują

2025-04-01 12:00:00(ost. akt: 2025-04-01 12:25:14)

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

W naszym cotygodniowym cyklu liderzy wszystkich opcji politycznych na Warmii i Mazurach komentują wydarzenia mijającego tygodnia bądź odnoszą się do kwestii, które uznają za warte społecznej uwagi.
Fot. archiwum prywatne
Jacek Protas, poseł do Parlamentu Europejskiego (Koalicja Obywatelska)

Województwo warmińsko-mazurskie wchodzi w kluczowy etap inwestowania funduszy europejskich. Region ma do dyspozycji 1,8 miliarda euro na zadania, które mają realnie poprawić jakość życia mieszkańców: rozwój transportu, energetyki, edukacji, ochrony zdrowia oraz wsparcie lokalnej przedsiębiorczości. Część środków już została uruchomiona, a kolejne projekty są w trakcie oceny lub podpisywania umów. To ogromna szansa rozwojowa – jednak dziś największym wyzwaniem jest sprawne i skuteczne wykorzystanie unijnych funduszy.

Jako były marszałek województwa i wieloletni negocjator unijnych programów wiem, jak duży potencjał mają nasze samorządy i przedsiębiorcy. Wiem również, że złożoność procedur potrafi utrudnić realizację nawet najlepszych i najbardziej potrzebnych inwestycji. Zamiast wspierać rozwój, często go opóźnia i zniechęca wielu beneficjentów.

Trwa właśnie debata o przyszłości polityki spójności po 2027 roku oraz o nowej perspektywie finansowej Unii Europejskiej. Dlatego w Parlamencie Europejskim pracuję nad dokumentem, który dotyczy uproszczenia przepisów – tak, aby fundusze europejskie były zrozumiałe, przewidywalne i łatwiejsze do wykorzystania, zwłaszcza dla mniejszych gmin, lokalnych instytucji i przedsiębiorców.

Polska jest największym beneficjentem polityki spójności, dlatego mamy pełne prawo oczekiwać, że po 2027 roku będzie ona należycie finansowana i lepiej dostosowana do realnych potrzeb społecznych. Dokument, który przygotowałem, trafi wkrótce pod obrady i zostanie ostatecznie przyjęty na posiedzeniu plenarnym Parlamentu Europejskiego w maju.

Rozwój zaczyna się tu, lokalnie. Naszym obowiązkiem – jako przedstawicieli Polski w Brukseli – jest go skutecznie wspierać.

Fot. archiwum prywatne
Gustaw Marek Brzezin, senator Rzeczpospolitej Polskiej (Polskie Stronnictwo Ludowe)

W ubiegłym tygodniu w Olsztynie odbyło się posiedzenie zarządu Polskiego Stronnictwa Ludowego na Warmii i Mazurach. Naszym honorowym gościem był Marszałek Sejmu, Piotr Zgorzelski – Sekretarz partii. Zarząd podjął uchwałę zatwierdzającą liczbę delegatów na Wojewódzki Zjazd PSL, ustalając ją na 210 elektorów. Każdy powiat ma przypisaną liczbę reprezentantów, którzy zostaną wyłonieni podczas zjazdów powiatowych PSL do końca czerwca 2025 roku.
Obecny rok to czas sprawozdawczo-wyborczy w Polskim Stronnictwie Ludowym – zarówno na szczeblu gminnym, powiatowym, wojewódzkim, jak i krajowym. Wybierane będą nowe władze partii, która szczyci się 130-letnią tradycją ruchu ludowego w Polsce.

To okres nie tylko wyborów personalnych, ale przede wszystkim intensywnej pracy programowej – wypracowywania kierunków działania dla społeczności lokalnych, identyfikowania problemów i poszukiwania skutecznych narzędzi ich rozwiązywania. To również czas reagowania na realne potrzeby mieszkańców oraz umacniania ważnych spraw dla regionu i kraju w trudnych, dynamicznych warunkach społeczno-politycznych.

PSL na Warmii i Mazurach od lat cieszy się znaczącym poparciem wyborców, co pozwala nam aktywnie uczestniczyć w funkcjonowaniu wielu jednostek samorządu terytorialnego każdego szczebla – aż po poziom regionalny – a także w licznych instytucjach branżowych i administracyjnych, z Wojewodą Warmińsko-Mazurskim na czele.

W polityce krajowej regionalne struktury PSL – dzięki zaufaniu naszych wyborców, za co serdecznie dziękujemy – reprezentowane są przez troje parlamentarzystów:
– posłankę Urszulę Pasławską,
– posła Zbigniewa Ziejewskiego,
– senatora Gustawa Marka Brzezina.

Od pewnego czasu obserwujemy rosnące zainteresowanie i chęć wstępowania do partii ze strony młodego pokolenia – co jest dobrym znakiem dla przyszłości PSL. Partii, która opiera się na demokratycznym systemie wewnętrznego zarządzania, a jednocześnie pielęgnuje tradycję i ducha odpowiedzialności za dobro wspólne.

Fot. archiwum prywatne
Marcin Kulasek, minister nauki i szkolnictwa wyższego (Nowa Lewica)

W ostatnich dniach projekt obniżenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców został zdjęty z porządku obrad Sejmu. Lewica od początku sprzeciwiała się tej propozycji, twierdząc, że osłabiłaby finansowanie ochrony zdrowia. W dobie kryzysów, takich jak zagrożenie wojną czy kryzys humanitarny, potrzebujemy większych inwestycji w służbę zdrowia, a nie ich redukcji.

Obecny system składek zdrowotnych w Polsce jest nierówny. Pracownicy, których w kraju jest 16 milionów, płacą znacznie wyższe składki niż przedsiębiorcy, których jest 2,5 miliona. Przykładowo, osoba zarabiająca 10 tys. zł płaci 777 zł składki, podczas gdy przedsiębiorca – 315 zł. Przy pensji 15 tys. zł różnica wynosi 1165 zł u pracownika i 560 zł u przedsiębiorcy. Nawet przy wynagrodzeniu 20 tys. zł składki pracownika to 1559 zł, a przedsiębiorcy – 805 zł. To nierówności, które trudno uzasadnić.

Lewica proponuje wprowadzenie jednolitego, 9-procentowego podatku zdrowotnego, obejmującego zarówno pracowników, jak i przedsiębiorców. Taki system zapewniłby stabilne finansowanie ochrony zdrowia przy równym udziale wszystkich grup społecznych, w tym dużych firm.

Nie możemy pozwolić na to, by różnice te osłabiły nasz system zdrowia. Lewica konsekwentnie będzie walczyć o sprawiedliwe rozwiązania w tej kwestii, by zagwarantować dostęp do opieki medycznej wszystkim obywatelom.

Fot. archiwum prywatne
Artur Chojecki, poseł na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej (Prawo i Sprawiedliwość)

W ubiegłym tygodniu w polskim życiu politycznym dwa wydarzenie szczególnie przykuły uwagę opinii publicznej: przyjęta przez Sejm RP uchwała popierająca w pełni rezolucję Parlamentu Europejskiego w sprawie białej księgi w sprawie przyszłości europejskiej obrony, dla niepoznaki nazwana uchwałą w sprawie bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej, oraz postawienie zarzutów Mariuszowi Błaszczakowi za odtajnienie i pokazanie opinii publicznej nieaktualnych już na szczęście i archiwalnych planów dotyczących obrony na Wiśle.

Pokrótce opiszę te dwie sprawy. Dlaczego piszę, że uchwała dla niepoznaki została nazwana dotyczącą bezpieczeństwa RP. Podstawowym zapisem tej uchwały jest bowiem „pełne poparcie dla rozwiązań zawartych w rezolucji Parlamentu Europejskiego z dnia 12 marca 2025 roku”. Rezolucja natomiast, ni mniej, ni więcej, tylko postuluje przekazanie kompetencji, a więc podstawowego i w dzisiejszych czasach kluczowego atrybutu suwerenności, tj. w dziedzinie obronności, na poziom jakiegoś nowego bytu, który powstanie w Unii Europejskie, który ma dublować NATO i w konsekwencji zastąpić najlepszy i jako jedyny dysponujący potężną i realną siłą, której źródłem jest siła USA. Nie ma dziś szans na to, ażeby państwa zachodnioeuropejskie w dającej się przewidzieć przyszłości były w stanie nadrobić zaległości z bardzo wielu minionych lat i zastąpić jako strażnika światowego ładu i porządku Stany Zjednoczone. Przekazanie zatem wpływu na polską armię i przemysł obronny, ale także na politykę zakupową w dziedzinie obronności nie jest zatem działaniem na rzecz bezpieczeństwa Polski. Nie zmienia tego faktu dodanie w ostatniej chwili półzdaniowego postulatu, że Tarcza Wschód powinna stać się (a nie, jak mówi rząd, stała się) projektem ogólnoeuropejskim.

I drugie wydarzenie: zarzuty dla byłego ministra obrony narodowej. Mariusz Błaszczak, który jak żaden wcześniej minister działał na rzecz bezpieczeństwa Polski, rozbudowując w sposób spektakularny polską armię, podwajając liczbę żołnierzy w stosunku do tej zastanej w 2015 roku, tworząc Wojska Obrony Terytorialnej, kupując najnowocześniejszy sprzęt zarówno od naszego najważniejszego sojusznika, jak i choćby z Korei Płd., rozbudowując i tworząc nowe jednostki Wojska Polskiego, także w województwie warmińsko-mazurskim. Ujawniając archiwalne plany obrony Polski na Wiśle, wskazał, jak groźne były działania pierwszego rządu D. Tuska, który likwidował jednostki wojskowe, zmniejszał liczebność armii i przynajmniej w planach dopuszczał oddanie połowy Polski (w tym naszego województwa) nieprzyjacielowi. Odpowiedzcie sobie sami, drodzy Czytelnicy, kto naprawdę działa na rzecz bezpieczeństwa Polek i Polaków.

Fot. archiwum prywatne
Piotr Lisiecki (Konfederacja/Ruch Narodowy)

Polskie Sieci Elektroenergetyczne szacują, że w roku 2026 w krajowym systemie energetycznym może zabraknąć 4,2 GW mocy z powodu wycofania części elektrowni węglowych. Rząd nie planuje wprowadzać nowych mechanizmów stabilizujących, polegając na istniejącym rynku mocy i rynku bilansującym. Nowelizacja ustawy o rynku mocy z lutego 2025 roku wprowadziła aukcje uzupełniające, aby zapewnić rezerwy mocy, a Ministerstwo Klimatu ogłosiło już parametry aukcji na drugą połowę 2025 roku.

Obecne podejście do energetyki, kierujące się ideologią klimatyzmu, które to prezentują zarówno elity brukselskie, jak i przedstawiciele „uśmiechniętej koalicji”, uderza w polskie bezpieczeństwo energetyczne. Polacy nie mogą być ofiarami tej chorej polityki. Musimy postawić na rodzime i stabilne źródła energii oraz zwiększyć udział energii atomowej w naszym miksie energetycznym.