2,5 roku więzienia za atak nożem. Wielka kłótnia o spadek w gminie Barczewo
2025-01-31 18:01:04(ost. akt: 2025-01-31 14:28:25)
Na 2,5 roku więzienia skazał w czwartek Sąd Apelacyjny w Białymstoku mężczyznę narodowości ormiańskiej, który podczas rodzinnej kłótni i bójki dotyczącej spadku, pchnął nożem swego rodaka. To kara o pół roku łagodniejsza, niż w pierwszej instancji. Wyrok jest prawomocny.
Apelacje złożyli obrońcy i pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego, czyli poszkodowanego. Obrona stała na stanowisku, że to oskarżony został zaatakowany i działał w warunkach obrony koniecznej, lub jedynie z przekroczeniem jej granic.
Kłótnia miała miejsce w sierpniu 2022 roku, w jednej z miejscowości w gminie Barczewo. Znajduje się tam dom spadkodawczyni. Poszło o spadek po krewnej - ciotce żony oskarżonego; rodzina późniejszego poszkodowanego została pominięta w testamencie.
Na tle spraw spadkowych najpierw doszło do wyzwisk, potem do szarpaniny obu mężczyzn, ci zostali rozdzieleni przez inne osoby, ale wyszli na zewnątrz, gdzie się pobili; oskarżony użył noża, poszkodowany miał w ręce rozbitą butelkę.
Choć incydent miał wielu bezpośrednich świadków, to ich zeznania różniły się od siebie w zależności od tego, czyją rodziną były te osoby. Istotne znaczenie miała opinia z zakresu medycyny sądowej, która zaprzeczała linii obrony oskarżonego, iż nie wiedział on, że w bójce pchnął adwersarza nożem i go zranił.
Sąd pierwszej instancji orzekł trzy lata więzienia za spowodowanie poważnych obrażeń. Sąd odwoławczy wyrok nieco złagodził, biorąc pod uwagę opinię z zakresu medycyny sądowej, dotyczącą obrażeń, które od uderzenia nożem miał poszkodowany; sąd przyjął kwalifikację łagodniejszą dla sprawcy, co wpłynęło na zmniejszenie kary do 2,5 roku więzienia.
Jak uzasadniał przewodniczący składu orzekającego Janusz Sulima, sąd wziął też pod uwagę, że zajście zostało sprowokowane przez pokrzywdzonego, który przyjechał na tę posesję, próbował całą sytuację nagrywać telefonem i zachowywał się agresywnie (co potwierdza właśnie to nagranie).
— Doszło tam do awantury, oskarżony i pokrzywdzony zachowywali się wobec siebie wyzywająco i dążyli do zwarcia. Jeżeli dochodzi do wzajemnego zadawania ciosów, wzajemnej przemocy, to nie można wtedy mówić o obronie koniecznej — powiedział sędzia, odnosząc się do wniosków apelacyjnych obrońców.
Biorąc pod uwagę, iż sprawca zadał jeden cios niezbyt dużym nożem, sąd ocenił, że oskarżony nie miał zamiaru spowodowania ciężkich, zagrażających życiu, obrażeń. Dlatego zmienił kwalifikację prawną i złagodził karę.
(PAP)
Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie
Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.
Zaloguj się lub wejdź przez