Niedziela, 5 lipca 2020. Imieniny Antoniego, Bartłomieja, Karoliny

Podziel się:

Podziel się:

Powroty do domu ciemnym zagajnikiem

Przejście przez las pomiędzy hipermarketem a Krysgumem na ulicy Sikorskiego nie jest dobrym rozwiązaniem po zmroku dla pieszych i rowerzystów.

Wszędzie u nas trwa budowa torowiska pod tramwaje, duża część Olsztyna rozkopana jest przez co najmniej kilkanaście ekip budowlanych.
Nie mam nic przeciwko samej budowie, wiem, że z tramwajów korzystać będę i ja, i moja rodzina, znajomi. Wiele lat czekaliśmy na taką inwestycję. Ale i ja, i mieszkańcy- mamy jakąś granicę wytrzymałości...
Gdy zamknęli mi chodnik na ulicy Sikorskiego po prawej stronie w stronę centrum- nauczyłam się cierpliwości, żeby przy powrocie do domu czekać na kolejnych trzech przejściach dla pieszych trzy zmiany świateł.
Gdy parking przy hipermarkecie real ogrodzili wzdłuż wysokim płotem- zaczęłam z cięższymi zakupami wracać innym numerem linii autobusowej, nawet kosztem czekania po trzy zmiany świateł na przejściu dla pieszych od strony ulicy Wańkowicza, ponieważ dość często światło to zmienia się dopiero po trzech zmianach świateł na przejściu obok Galerii Warmińskiej.
Teraz jednak cierpliwość moja sięgnęła granicy. Od jakiegoś tygodnia na ulicy Sikorskiego na wysokości Krysgumu nie ma chodnika dla pieszych, ani ścieżki rowerowej. Jest objazd/obejście dookoła Krysgumu przez las, po klepisku, wśród chaszczy, bez oświetlenia po zmroku. Wąska i kręta droga pomiędzy parkiem linowym a placem do gry w paintball korkuje się w ciągu dnia, gdy z dwóch stron jednocześnie jedzie po kilka samochodów, a pomiędzy nimi przemyka się grupa pieszych i rowerzystów. Po deszczu robi się breja błota. Wieczorem nic nie widać, strach iść z obawy, czy ktoś nie czai się za jakimś drzewem. Pozostaje ewentualnie alternatywa nielegalnego wieczornego przemykania się pomiędzy siatka a krawężnikiem wzdłuż samej ulicy Sikorskiego, ale i tu nie ma pocieszenia- wieczorem często latarnie są wyłączone, a same odblaski i latarki nie gwarantują, że nikt nas nie potrąci.
Kto w ogóle wpadł na taki pomysł, żeby cały ruch pieszy i rowerowy puścić przez ten lasek teraz, gdy zmierzcha się już po godzinie szesnastej? Czy musi dojść do serii napadów na ludzi, żeby ktoś przypomniał sobie o postawieniu jakichś latarni albo postawił patrole Straży Miejskiej czy Policji po zmroku?
To jest naprawdę duży problem. Z przejścia tego jest zmuszona korzystać duża część ludzi mieszkających na ulicy Andersa, Okólnej, Jarockiej, Minakowskiego. Jedni idą na zakupy, inni do pracy, a dotyczy to i Galerii Warmińskiej, i hipermarketu wraz ze wszystkimi jego mniejszymi sklepami.
Nie każdy ma samochód, nie każdy ma czas, żeby cofać się do przystanku, czekać na autobus, a po przejechaniu jednego przystanku znów cofać się do przejścia dla pieszych. Nie każdego stać na to, żeby ten jeden przystanek przejeżdżać codziennie w dwie strony za prawie trzy złote w jedną stronę. Liniówka też nie jest rozwiązaniem dla starszych, schorowanych ludzi, którzy liczą każdy grosz. Może więc niech wprowadzą nasze władze bezpłatny przejazd autobusem po godzinie szesnastej od przystanku obok Minakowskiego do przystanku obok Galerii w dwie strony autobusami linii np. 24, 27, 30?
Póki co- zmuszona jestem, jak wiele innych osób, do powrotów do domu ciemnym zagajnikiem. Nie nastawia mnie to więc na chwilę obecną zbyt optymistycznie do całej tej budowy.
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Tigrina oraz opublikowany na portalu Gazeta Olsztyńska: Powroty do domu ciemnym zagajnikiem
Oceń artykuł:

(0)