Szok - tak na wiadomość o samobójczej śmierci uczennicy drugiej klasy gimnazjum zareagowali jej nauczyciele i koledzy. - Była uśmiechnięta, spokojna, normalna - mówią. Po tej tragedii w szkole pojawił się psycholog.
Aneta (imię zmienione) powiesiła się w piątek na klamce we własnym mieszkaniu. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, dziewczyna targnęła się na własne życie z powodów osobistych. Nie akceptowała swojego wyglądu, nie miała chłopaka... Uczennica drugiej klasy gimnazjum w Olsztynie nie sprawiała żadnych kłopotów wychowawczych. Jeszcze w czwartek nic nie zapowiadało tragedii... - Uśmiechnięta, spokojna, normalna - tak wspomina uczennicę dyrektorka gimnazjum. Nie potrafi doszukać się przyczyny tej tragedii: - Nie widziałam, żeby stała sama na korytarzu, spędzała przerwy razem z koleżankami. Ale może w środku czuła się osamotniona...
Koledzy i koleżanki z klasy tragicznie zmarłej nastolatki mieli w poniedziałek spotkanie z psychologiem z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Nastolatka przed śmiercią prowadziła pamiętnik internetowy. Pod jej zdjęciami (ładna, uśmiechnięta dziewczyna) pojawiły się zapalone świeczki i pożegnalne wpisy koleżanek, m.in.: "Szkoda, że nie powiedziałaś, że masz jakiś problem", "Już nigdy ciebie nie zobaczymy".
Wpisały się też osoby, które nie zdążyły poznać Anety: "Nie znałam cię, ale przykro mi z powodu tego co zrobiłaś", "Nie znam cię, ale spoczywaj w pokoju".
Przed szkołą ktoś zapalił znicze...
Po południu otrzymaliśmy maila od jednego z uczniów gimnazjum. Wspomina w nim o tragedii i dodaje: "Pocztą pantoflową wiadomo, że dziewczyna od dłuższego czasu była dręczona przez uczniów gimnazjum". - Wiadomo nam, że miała bliskie koleżanki, z którymi się kontaktowała w szkole i poza nią. Była prawdopodobnie w różnych relacjach z rówieśnikami, które, jak wiadomo, przebiegają w tym wieku intensywnie i gwałtownie i szybko - internet, komórki. W rozmowach z uczniami nie padło jednak słowo "dręczona" - zapewnia pani psycholog.
Agnieszka Tołoczko, api
Koledzy i koleżanki z klasy tragicznie zmarłej nastolatki mieli w poniedziałek spotkanie z psychologiem z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Nastolatka przed śmiercią prowadziła pamiętnik internetowy. Pod jej zdjęciami (ładna, uśmiechnięta dziewczyna) pojawiły się zapalone świeczki i pożegnalne wpisy koleżanek, m.in.: "Szkoda, że nie powiedziałaś, że masz jakiś problem", "Już nigdy ciebie nie zobaczymy".
Wpisały się też osoby, które nie zdążyły poznać Anety: "Nie znałam cię, ale przykro mi z powodu tego co zrobiłaś", "Nie znam cię, ale spoczywaj w pokoju".
Przed szkołą ktoś zapalił znicze...
Po południu otrzymaliśmy maila od jednego z uczniów gimnazjum. Wspomina w nim o tragedii i dodaje: "Pocztą pantoflową wiadomo, że dziewczyna od dłuższego czasu była dręczona przez uczniów gimnazjum". - Wiadomo nam, że miała bliskie koleżanki, z którymi się kontaktowała w szkole i poza nią. Była prawdopodobnie w różnych relacjach z rówieśnikami, które, jak wiadomo, przebiegają w tym wieku intensywnie i gwałtownie i szybko - internet, komórki. W rozmowach z uczniami nie padło jednak słowo "dręczona" - zapewnia pani psycholog.
Agnieszka Tołoczko, api