Genialny chłopak z Morąga podbija świat za pomocą kurnika

2007-08-18 00:00:00

Posiada tylko materac i biurko z komputerem. Właśnie komputer jest najważniejszy i to już od najwcześniejszych lat dzieciństwa, a właściwie kiedy tylko stał się on dostępny dla zwykłych śmiertelników. Marek Futrega z Morąga jest pomysłodawcą i wykonawcą strony internetowej Kurnik. pl. To w tej chwili najpopularniejsza strona z grami wieloosobowymi w Polsce.

Pieniądze nie są dla niego najważniejsze. Gdyby sprzedał swoją stronę internetową, byłby prawdopodobnie milionerem. Tymczasem w szafie Marek Futrega ma zaledwie dwie pary spodni i kilka podkoszulków. Jest minimalistą. Nie potrzebuje wiele. Zarobione pieniądze przeznacza głównie na podróże i oczywiście nowy sprzęt komputerowy, z którym nie rozstaje się prawie nigdy. Na dodatek jest bardzo skromny.

Po co facetowi
esy floresy

Pierwszy komputer dostał od rodziców, gdy był w szóstej klasie szkoły podstawowej. Dwa lata później stworzył swój pierwszy poważny program do odgrywania muzyki "Grajek".

- Wtedy też zarobiłem pierwsze pieniądze na komputerach - opowiada 29-letni mężczyzna. - Nie były one duże, ale dla nastolatka w zupełności wystarczyły. Wtedy wiedziałem już, że chcę związać przyszłość z komputerami. To był mój świat. Spędzałem przed monitorem kilkanaście godzin dziennie. Później poszedłem na studia informatyczne do Warszawy i tam już zostałem.

Jeszcze podczas studiów chłopak wpadł na pomysł strony internetowej, która dostarczałaby rozrywki dla każdego - młodszych i starszych.

- Strony, które już istniały, nie podobały mi się estetycznie i funkcjonalnie - opowiada Marek. - Pełno w nich było dekoracji, bajerów. A przecież facet grający w brydża czy szachy nie potrzebuje esów floresów na monitorze, bo chce się skupić tylko na grze. To przecież zupełnie inni użytkownicy niż dzieci czy młodzież. Zabrałem się więc do roboty i pół roku później powstała strona zatytułowana "Kurnik".

Portal z jajami
i z oddechem regionu

Dlaczego kurnik? Miało być polsko, swojsko i lekko. Nazwa miała być z jajami. A gdzie jest więcej jaj niż w kurniku? -wyjaśnia młody programista.

Użytkownicy mieli grać ze sobą w tzw. pokojach. Poszczególne pokoje zostały zatytułowane nazwami miejscowości z okolic Morąga. - Znów wygrała prostota.

- Po co nadawać skomplikowane nazwy - "z księżyca"? Ja wybrałem najprostszy sposób. Później pojawiało się coraz więcej graczy i trzeba było szukać nowych nazw dla pokoi. Na szczęście wsi i miasteczek na Warmii i Mazurach nie brakuje. Przynajmniej jak dotąd nie zabrakło - wyjaśnia nasz rozmówca.

Tak było sześć lat temu. Dziś kurnik odwiedza dziennie 200-250 tysięcy osób. Oblicza się, że łącznie wszyscy spędzają na grach w kurniku 10 milionów godzin miesięcznie. Dla porównania w Onecie spędzają około 5 razy więcej. Jednocześnie na stronie tej grywa 35 tysięcy ludzi. W tej chwili pięć procent użytkowników to obcokrajowcy: nawet Chińczycy, Brazylijczycy, Irańczycy.

Strona jest przetłumaczona na trzydzieści języków, także na arabski, chiński, tajski i hebrajski. Wszystkie tłumaczenia zostały przeprowadzone przez ochotników - graczy z tych stron świata zupełnie za darmo.

Teraz czas na garnek

Kurnik Markowi Futredze od jakiegoś czasu przynosi zyski, ale nie zawsze tak było. Na początku pomysłodawca nie miał z uruchomienia i korzystania ze strony przez innych żadnych profitów.

- Pewnego dnia ze względu na zbyt dużą liczbę grających w jednym czasie padł serwer. Jako student nie miałem pieniędzy na nowy, więc ogłosiłem zbiórkę. Wielu graczy rzuciło jakiś "grosz". Odzew był fenomenalny, bo zebrano ok. 24 tysiące. złotych (w pierwszej), a w drugiej 64 tysiące złotych. Futrega ma wciąż nowe pomysły. Teraz sukces Kurnika chce powtórzyć stroną na zdjęcia Garnek.pl, gdzie każdy będzie mógł wrzucać zdjęcia, by pokazać znajomym i światu. - Nie ma w Polsce strony tego typu, która by mi się osobiście podobała - wyjaśnia Marek Futrega. - W tych, co są, za dużo jest bajerów, migaczy, laserów. Garnek będzie minimalistyczny w swojej formie, jak Kurnik, i to będzie jego cecha charakterystyczna i atut.

Kinga Kamińska/www.gazetaolsztynska.pl
Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.