Quantcast

Piątek, 23 października 2020. Imieniny Edwarda, Marleny, Seweryna

Jak mówić o paniach? O feminatywy pytamy językoznawców z UWM

2020-09-19 15:30:23 (ost. akt: 2020-09-18 12:11:33)

Autor zdjęcia: Adam Winger/ Unsplash

„Mała rewolucja społeczna, jaka się dokonała w związku ze zdobyciem przez kobiety stanowisk, dotychczas zajmowanych tylko przez mężczyzn, zastała polski język zupełnie nieprzygotowany i wytworzyła zamęt lingwistyczny, z któregośmy dotychczas nie wybrnęli” — pisał w 1931 roku Ignacy Wieniewski. Te słowa są wciąż aktualne, a spór o feminatywy jest tego doskonałym przykładem.

Dr hab. Mariola Wołk, prof. UWM, Katedra Języka Polskiego UWM w Olsztynie:


— O paniach i panach 14 lat temu pisał prof. Marek Łaziński z UW, znawca m.in. zjawiska, które w swojej książce („O panach i paniach. Polskie rzeczowniki tytularne i ich asymetria rodzajowo-płciowa”, wyd. w 2006 r. przez PWN), nazwał asymetrią tytułów zawodowych. Myśląc o feminatywach i nieodłącznych wątpliwościach związanych z ich używaniem, przypomina mi się jedna z konferencyjnych dyskusji, w której kontrowersje budziły takie nazwy żeńskie, jak np. socjolożka, pilotka, adwokatka, dziekanka czy adiunktka. Socjolożka, bo — choć słowotwórczo poprawna — niepoważnie brzmiało, adwokatka (podobnie jak pilotka i dziekanka), bo pierwotnie miała odniesienie nieosobowe i przez to kojarzyła się (znów niepoważnie) z czekoladką, adiunktka (podobnie jak pediatrka), bo przysparza niemałych kłopotów z wymową (proszę spróbować powtórzyć to słowo kilka razy w szybkim tempie). Argumenty niby niezbyt mocne, ale podawano je (i podaje się nadal) m.in. w podręcznikach akademickich z zakresu kultury języka polskiego.

Konferencyjny spór o nazwy żeńskie toczył się kilkanaście lat temu. Sama gorąco oponowałam, tymczasem prof. Łaziński bardzo spokojnie przewidywał stosunkowo łatwe zaadaptowanie się tych dziwnych wówczas nazw w języku. Językowi tradycjonaliści pewnie wciąż są nieprzekonani, ale większość z nas oswoiła się już z tymi wyrażeniami. Teraz dyskutujemy o akceptowalności dużo bardziej niepokojących słów, jak np. naukowczyni, gościni, widzka czy słynna ministra lub premiera. Dwa ostatnie są niezgodne z zasadami polskiego słowotwórstwa (ostatecznie można by zaakceptować ministerkę i premierkę, bo to -ka jest produktywną cząstką tworzącą nazwy żeńskie), trzy poprzednie są systemowo akceptowalne, ale czy zaakceptowane przez ogół społeczeństwa? Czy chcemy tak mówić? Właśnie do tego sprowadza się spór o feminatywa — prawo do ich stosowania pozostawia się mówiącym (takie jest także stanowisko Rady Języka Polskiego z 25 listopada 2019 r.). Wśród nich również nie ma jednak jednomyślności. Moje studentki, zapytane o takie formy, zwykle odpowiadają, że nie chcą być filolożkami, wolą być filologami lub po prostu polonistkami. Ja wolę być naukowcem niż naukowczynią, językoznawcą niż językoznawczynią i czyimś gościem niż gościnią. Ale to kwestia gustu… Natomiast językoznawczo nie zgadzam się ani na ministrę, ani na premierę (chyba że teatralną). Jak widać, nie jestem liberalną lingwistką i – podobnie jak w przywołanym wspomnieniu — znów bliżej mi do tradycjonalistów (proszę zwrócić uwagę na to, że słowo to odnosi się do panów i pań, nie trzeba więc mówić o tradycjonalistkach i tradycjonalistach, choć politycy i — niektórzy dodaliby: polityczki — chętnie mówią do Polek i Polaków).


Prof. dr hab. Mariusz Rutkowski, dyrektor Instytutu Językoznawstwa UWM w Olsztynie:


— Kwestia stosowania żeńskich form nazw zawodów czy stanowisk jest wciąż żywa, norma w tym zakresie dopiero się kształtuje czy raczej próbuje się kształtować pod wpływem wyraźnych potrzeb społecznych. Rada Języka Polskiego wyraziła już jakiś czas temu opinię, że w języku polskim należy dążyć, o ile jest to możliwe, do wyrównania dysproporcji rodzajowych poprzez wprowadzanie form żeńskich.

Polszczyzna dopuszcza tworzenie takich form od tradycyjnych nazw męskich, a najczęstszym i chyba najlepszym sposobem jest stosowanie przyrostka -ka, a więc: dyrektorka, rektorka, psycholożka. Niektóre takie formy mogą budzić zastrzeżenia, bo jak powiedzieć o paniach premier i minister — premierka i ministerka? Można by ewentualnie stosować alternatywne formy premiera i ministra, tak jak uczyniły to władze szczecińskiej Akademii Sztuki, które już w oficjalnych dokumentach wprowadziły nazwy dziekana i rektora (a więc: ta dziekana, ta rektora). Na czele tej uczelni stoi zatem rektora Jarmołowicz. Może to budzić pewne wątpliwości, bo przecież formy te się odmieniają. Czy użytkownicy polszczyzny zaakceptują w związku z tym ich odmianę, np. w zdaniach: w polskich uczelniach jest coraz więcej dziekan, a w kilku z nich rządzą nawet rektory? Wątpię, czy zdania takie zostaną powszechnie odebrane jako neutralne i zrozumiałe. Dużo lepsze jest moim zdaniem używanie form z -ka, co może początkowo również napotykać na opór, ale w miarę rozpowszechniania powinno się przyjąć, tak jak w języku czeskim chociażby.

Myślę, że przed tym problemem nie uciekniemy, potrzeba społeczna jest coraz silniej artykułowana, a język polski dysponuje narzędziami gramatycznymi, by sobie z nim poradzić. Pozostaje raczej kwestia oswojenia się z nowymi formami, ale powiem tylko, że to, co nowe, zawsze budzi pewne obawy czy nawet protesty. W miarę upowszechniania emocje zwykle opadają, a ludzie zaczynają te innowacje w coraz większym stopniu akceptować. Taki los zapewne czeka też nowe formy żeńskie, o których tu mówimy.


A jeśli nie wiemy, jaką formę stosować...
Pogotowie Językowe działa od 2017 r., od początku wyłącznie online. Porad językowych udzielają (jak dotąd w niezmienionym składzie) językoznawcy z Katedry Języka Polskiego UWM: dr hab. Iza Matusiak-Kempa, dr hab. Alina Naruszewicz-Duchlińska, prof. UWM, prof. Mariusz Rutkowski, dr Katarzyna Witkowska, mgr Joanna Wołoszyn i dr hab. Mariola Wołk, prof. UWM (koordynator projektu). Do 1 października poradnia funkcjonuje w nieco zwolnionym trybie wakacyjnym, ale już od początku nowego roku akademickiego odpowiedź na pytanie można będzie uzyskać w trybie dużo szybszym (jak na pogotowie przystało), tj. nawet w ciągu jednego dnia. Zapraszamy na stronę poradni: https://polonistyka-uwm.wixsite.com/pogotowie-jezykowe.

Więcej informacji o naszym uniwersytecie: >>> kliknij tutaj.

http://www.uwm.edu.pl/sites/default/files/uploads/logotypy-uwm/uwm_logo1.png

[...]

Czytaj e-wydanie

Więcej o feminatywach przeczytasz w weekendowym (19-20 września) wydaniu Gazety Olsztyńskiej

Aby go przeczytać kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl




Polub nas na Facebooku:

Komentarze (7) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Krecik #2974920 | 176.221.*.* 21 wrz 2020 08:52

    Totalny idiotyzm. W życiu nie pozwoliłabym, żeby nazywano mnie „psycholożką” czy „socjolożką”. To tak, jakby ktoś nazwał mnie „prostytutką”, nie obrażając tych Pań. Jedyna dopuszczalna dla mnie forma to „pani psycholog” , „pani socjolog”. Hejterom dziękuję :)).

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Alfi #2974900 | 188.147.*.* 21 wrz 2020 07:35

      Kurewny

      Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. XD #2974699 | 94.176.*.* 20 wrz 2020 14:58

      Poseł - poślica

      Ocena komentarza: warty uwagi (9) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    3. b #2974680 | 79.187.*.* 20 wrz 2020 13:10

      Do tego niektórym już poszło w drugą stronę i panie są nauczycielami,chociaż mnie jeszcze uczyły nauczycielkirer

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    4. uyd #2974568 | 88.156.*.* 20 wrz 2020 05:21

      No dobrze. Jest biurwa, ale czy jest biurew?

      Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      Pokaż wszystkie komentarze (7)