Poniedziałek, 6 lipca 2020. Imieniny Dominiki, Jaropełka, Łucji

SZLAK ŚWIĘTEJ WARMII: Bałdy - wrota Warmii

2020-06-23 15:51:14 (ost. akt: 2020-06-25 18:52:40)

Autor zdjęcia: Starostwo Powiatowe w Olsztynie

Poczynając od kardynała Stanisława Hozjusza, polskich biskupów przybywających objąć swoje władztwo, uroczyście witano w rejonie wsi Przykop i Bałdy oraz w kościele parafialnym w Butrynach. Tu bowiem wiodący z Warszawy do Lidzbarka Warmińskiego Trakt Biskupi przekraczał granicę Prus Książęcych (Mazur) i diecezji poprzez Wrota Warmii.

Na granicy witała nowego ordynariusza delegacja kanoników kapituły warmińskiej, której towarzyszył oddział rycerstwa komornictwa olsztyńskiego. Po powitaniu, przy dźwiękach dzwonów i salw armatnich, wszyscy udawali się do kościoła na nabożeństwo dziękczynne. Później był uroczysty obiad i orszak ruszał w kierunku Lidzbarka. Po drodze zatrzymywano się na uroczyste powitanie i nocleg w Barczewie. Drugiego dnia popas i uroczystości odbywały się w Jezioranach, skąd cała dostojna świta ruszała już bezpośrednio do stolicy diecezji.

W kronikach kościoła warmińskiego znajdują się opisy przebiegu kilku takich wjazdów biskupów. 30 marca 1634 roku w Butrynach delegaci kapituły uroczyście witali bp Michała Szyszkowskiego, który po serdecznym przyjęciu w tutejszym kościele parafialnym udał się następnie do Barczewa. Zadowolony z powitania, zabawił w mieście dwa dni, goszczony przez kanonika dobromiejskiego Sebastiana Mollera. Do Lidzbarka dotarł 2 kwietnia.

Biskup Michał Stefan Radziejowski przekroczył granicę Warmii w Bałdach 19 lipca 1681 roku. Został uroczyście powitany przez wszystkie stany warmińskie na polu pod Przykopem. Następnego dnia jego orszak udał się przez Barczewo, Jeziorany, Dobre Miasto do Lidzbarka. Towarzyszyła mu kawalkada własnych żołnierzy, którzy w odróżnieniu od ubranych w niebieskie mundury przynależne wojom kapitulnym, odziani byli w czerwone uniformy.

http://m.wm.pl/2020/06/orig/na-trakcie-fot-archiwum-ug-w-purdzie-632999.jpg

Podobnie witano biskupa Jana Stanisława Zbąskiego w maju 1689 roku. Uroczystość odbyła się w lesie pod Bałdami. W imieniu kapituły mowę po polsku wygłosił dziekan Stanisław Bużeński, któremu nowy rządca odpowiedział również po polsku. Biskup nocował tym razem w karczmie w Bałdach. Tylko na krótko odwiedził kościół w Butrynach, posiłek zaś zjadł w Przykopie.

Z okazji przyjazdu biskupa Krzysztofa Andrzeja Jana Szembeka w listopadzie 1724 roku oddano salwy armatnie. Kiedy biskup dojechał do Bałd, z Butryn pieszo wyruszyli na jego powitanie przedstawiciele różnych stanów. Następnie wszyscy udali się do kościoła w Butrynach, dopiero co konsekrowanego przez biskupa sufragana Jana Franciszka Kurdwanowskiego. Tu odśpiewano uroczyste Te Deum.

Nie bardzo udało się powitanie bp Adama Stanisława Grabowskiego, który na granicę zaprosił tylko dwóch kanoników fromborskich. Uroczystość, w porównaniu do poprzednich, była zatem bardziej niż skromna, chociaż w Lidzbarku intronizacja nowego Ojca Przewielebnego była już huczna. Grabowski rozumiejąc, że naruszył warmińską tradycję, solennie przeprosił później braci kanoników za to swoje faux pas.

Ostatnia uroczystość powitania nowego Przewielebnego Pana w rejonie Butryn odbyła się 12 maja 1767 roku, kiedy na Warmię przybył biskup Ignacy Krasicki. Witano go wielką fetą, do czego dodatkową okazją było niedawne uhonorowanie Jego Przewielebności przez króla Stanisława Augusta Orderem Świętego Stanisława.

Na pamiątkę dawnych uroczystych przyjazdów kościelnych zwierzchników na Warmię, w Bałdach odtworzono historyczny Trakt Biskupi, chociaż nie wszyscy z nich, z różnych przyczyn, nim przybywali. Część z biskupów była warmińskimi indygenatami, czyli „miejscowymi” kanonikami i do Lidzbarka jechali prosto z Fromborka. Część, jako dotychczasowi biskupi chełmińscy – jechała do nowej diecezji traktem od strony Lubawy. Kilku, jako koadiutorzy z prawem następstwa po zmarłym biskupie, było po prostu na miejscu – w Lidzbarku.

Natomiast w ogóle do swojej diecezji nie dotarł kardynał Eneasz Sylwiusz Piccolomini, gdyż został… papieżem.
Dzięki staraniom zakonu krzyżackiego i części kanoników kapituły warmińskiej w roku 1457 papież Kalikst III wskazał go na następcę zmarłego biskupa warmińskiego Franciszka Kuhschmalza. Ten wybór dokonany został jednak wbrew woli polskiego króla Kazimierza Jagiellończyka, który zablokował mu dostęp do diecezji. Rok później – 19 sierpnia 1458 roku – pozostający przez ten czas w Rzymie Piccolomini został wybrany przez konklawe nowym Ojcem Świętym. Już jako papież Pius II powołał na stanowisko biskupa warmińskiego Pawła Legendorfa, który – z królewskim przyzwoleniem – przybył na Warmię latem 1460 roku.
Za sprawą jego następcy – biskupa Mikołaja Tungena, do swoich włości potajemnie natomiast przekradać się musiał kolejny XBW – Łukasz Watzenrode.

Wszelkimi metodami dążący do uniezależnienia swojej diecezji od Polski, biskup Mikołaj zmusił króla do zbrojnej wyprawy na Warmię (1478), aby przywrócić swoje nad nią zwierzchnictwo oraz posłuch u niepokornego Przewielebnego. Jednak wojna popia lub księża, jak historycy nazwali ten konflikt, nie trwała długo. Podpisany latem następnego roku pokój przywrócił zwierzchność monarchy nad tą ziemią. Kazimierz zastrzegł jednak w traktacie, że od tej pory kapituła może wybierać na biskupa tylko osobę miłą królowi polskiemu. A taką nie był mu Łukasz Watzenrode, wyznaczony przez Tungena jego biskup koadiutor, który uzyskał papieskie prawo następstwa po nim. W lutym 1489 roku – po śmierci bp Mikołaja – kapituła wybrała na swojego Ojca Przewielebnego kanonika Łukasza, a papież zatwierdził tę decyzję. Ale odbyło się to znów bez porozumienia z królem, wbrew układowi zawartemu z monarchą dziesięć lat wcześniej.

Nic dziwnego, że Kazimierz Jagiellończyk był oburzony tą decyzją, zwłaszcza, że niweczyła ona jego polityczne plany dotyczące rozwiązania sprawy Prus. Chciał bowiem na tronie w Lidzbarku osadzić swojego syna – królewicza Fryderyka, a potem przeforsować jego kandydaturę na urząd Wielkiego Mistrza Zakonu. Tym samym pokojowo „załatwić” problem krzyżacki. Zakon – którym rządziłby królewski syn – musiałby bowiem przeistoczyć się z czasem w powolne narzędzie polskiej polityki. Tymczasem samowola kapituły warmińskiej pokrzyżowała te monarsze plany. Dlatego król nie chciał uznać wyboru biskupa Łukasza, a decyzję fromborskich kanoników potraktował jako zdradę i wysłał na Warmię wojsko. Zakazał też przekazywania „człowiekowi Łukaszowi” jakichkolwiek dóbr.

Jednak Watzenrode przedostał się w przebraniu na Warmię i rozpoczął urzędowanie. Jego władzę uratowało zaangażowanie polskiego władcy w rozgrywki dynastyczne na Węgrzech i ostatecznie śmierć władcy w 1492 roku.
Stanowiska Kazimierza w stosunku do biskupa Łukasza nie podzielali już jednak jego synowie i następcy, królowie: Jan Olbracht, Aleksander i Zygmunt Stary, którzy zaakceptowali status quo i dopuścili go do swych łask. Zygmunt uczynił go nawet swoim doradcą w sprawach pruskich.

http://m.wm.pl/2020/06/orig/platter-przy-glazie-anzelma-2010-fpt-archiwum-ug-w-purdzie-633000.jpg

Po śmierci biskupa Watzenrode w roku 1512, kapituła warmińska zawarła w Piotrkowie kolejny układ z polskim królem, ostatecznie regulujący sprawę wyboru biskupów warmińskich. Kanonicy mieli po śmierci Przewielebnego Pana przedstawiać monarsze personalia wszystkich szesnastu Wielebnych Panów, on zaś spośród nich wybierał cztery miłe mu osoby. Z tych czterech Kapituła miała wskazać biskupa, a papież ten wybór miał zatwierdzać.

W praktyce królowie polscy w czwórce „osób im miłych”, na pierwszym miejscu stawiali kandydata „najmilszego”, którego chcieli widzieć w stolicy biskupiej w Lidzbarku. I ten w głosowaniu był wybierany przez wielebnych fratrów.
Po układzie piotrkowskim wpływ polskich monarchów na wybór biskupów warmińskich stał się więc decydujący. Wszyscy kolejni, od Maurycego Ferbera do ostatniego – Ignacego Krasickiego, czyli od 1523 do 1767 roku, pochodzili już z królewskiego wskazania, jako „miłe im osoby”. Byli mianowani w Warszawie i dopiero potem udawali się do swojej diecezji, także Traktem Biskupim.
W miejscu, gdzie kiedyś kończyły się protestanckie Mazury, a zaczynała katolicka Warmia, w 2006 roku ustawiono drewniany krzyż oraz wybudowano symboliczne, drewniane Wrota Warmii. Na ponad tysiącmetrowym odcinku historycznego traktu, pomiędzy wiekowymi drzewami umieszczono także pamiątkowe tabliczki i głazy poświęcone wszystkim biskupom warmińskim.

Swoje pamiątkowe kamienie mają tu również biskupi zasłużeni dla archidiecezji: kardynał Henryk Gulbinowicz, abp Józef Kowalczyk, bp Tadeusz Płoski.
Co roku, w każdą pierwszą sobotę lipca, w Bałdach odbywa się również Warmiński Kiermas Tradycji, Dialogu i Zabawy – oficjalne święto Warmii. 5 lipca 1243 roku papież Innocenty IV ustanowił bowiem w Prusach cztery nowe diecezje – w tym i warmińską.

Stałym elementem kiermasu, który stanowi część parafialnego odpustu, jest historyczna inscenizacja wjazdu biskupa na Warmię, w której biorą udział zarówno lokalni aktorzy, jak i przedstawiciele władz. W części nieoficjalnej – jest on okazją do zabawy podczas występów i koncertów artystów związanych regionem, jak również do biesiadowania i smakowania regionalnych specjałów, z których na plan pierwszy zawsze wysuwają się lokalne, warmińskie dzyndzałki z hreczką i skrzeczkami.


Polub nas na Facebooku:

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (7) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. starszy #2942796 | 83.31.*.* 3 lip 2020 07:48

    Tylko zdrajcy obwieszają się krzyżami zbrodniarzy . Krzyżacki krzyż i przepita gęba , to katolicki klecha . Prawda w oczy kole , cenzura was nie uratuje .

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. ccc #2939648 | 79.187.*.* 26 cze 2020 11:23

    A czy szlak uwzględnia też historię pedofilską w kościele?

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Były ministrant 1964-71 w Olsztynie #2938264 | 5.172.*.* 24 cze 2020 00:22

    Oj gdyby to była prawda.Inna sprawa to przemilczany biskup warmiński Józef Drzazga pochowany w obecnej olsztyńskiej katedrze.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Lecner #2938187 | 5.173.*.* 23 cze 2020 20:59

    No właśnie, co za Henryk? Heinrich Vogelsang nazywał się.Na pewno nie życzyłby sobie takiego spolszczania swojego imienia.!

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Kornik #2938185 | 5.173.*.* 23 cze 2020 20:57

    Czy pisowcy za to płacą.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (7)