Czwartek, 28 maja 2020. Imieniny Augustyna, Ingi, Jaromira

SZLACHETNE ZDROWIE

2020-05-20 13:37:30 (ost. akt: 2020-05-20 15:05:53) Artykuł sponsorowany

Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz — aż się zepsujesz… Ta prawda obowiązuje nie tylko od czasów Jana Kochanowskiego, ale zgoła od zarania ludzkości. O zdrowie trzeba dbać zawsze i przy każdej okazji, a zapobiegać jest stanowczo lepiej i taniej — niż leczyć. Przedstawiamy zatem Państwu nasz serwis informacyjny — bazę danych o lekarzach specjalistach praktykujących w Olsztynie i w naszym regionie. Zachęcamy do uważnego śledzenia i aktywnego korzystania z tych kontaktów, choćby w celach profilaktycznych. Bo nade wszystko życzymy Państwu jednak mnóstwo zdrowia i uśmiechu, a z lekarzami wielu mądrych rozmów — zamiast częstych wizyt!


Aloes jest dobry na wszystko!


Tak przynajmniej twierdzi mój redakcyjny kolega. I koleżanka… Zresztą, ja sama to dokładnie wiem i to od zarania żywota. Pora zatem zebrać całą wiedzę i garść wspomnień, bo aloes naprawdę pomaga na wiele schorzeń.

Moja babcia miała cokolwiek kłopotliwych sąsiadów, którzy już w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku hodowali chyba szczęśliwy drób. Sęk w tym, że o świcie wypuszczone z komórki kury, kaczki i inne ptactwo chodziło sobie cały boży dzień luzem po okolicy, dziobiąc wszystko i niewątpliwie znosząc późnej najzdrowsze jaja w okolicy. Póki nie dziobały ukochanych piwonii dziadka i warzyw na rabatkach babci — nikt nie protestował. Problem się zrobił, gdy jeden z kogutów sąsiadki uznał mnie za wroga publicznego i zaczął się cokolwiek przesadnie czepiać. Lat miałam najwyżej 3, wzrostem tego koguta wprawdzie nieco przewyższałam, ale bałam się go normalnie, co wredny ptaszor wyczuł i tym bardziej nie dawał spokoju. Któregoś dnia postanowił iść na całość: czy to ja go jakkolwiek sprowokowałam, czy może sam z siebie tego ranka wstał lewą nogą — finał był taki, że zaatakował otwarcie, z całą mocą i strasznie podziobał mi nogi. A że lato było normalnie upalne, latałam po okolicy w krótkich spodenkach i takiż skarpetkach — kiedy po bitwie z kogutem stawiłam się przed oblicze rodziny, przedstawiałam sobą obraz nędzy i rozpaczy, zwłaszcza od pasa w dół, bo kogut dziobał z furią i ta krew z wielu ran płynęła...
Do końca życia nie zapomnę babci, która zmywszy tę krew i opatrzywszy rany wodą utlenioną — potem przez kilka dni przykładała mi do ran miąższ aloesu. Prawdopodobnie wyłącznie dzięki właściwościom tej rośliny i systematyczności babci rany zagoiły mi się bardzo szybko i do dziś nie pozostało po nich nawet pół blizny — jeśli nie liczyć urazu psychicznego: wciąż ptaki traktuję z daleko posuniętym dystansem, a już szczególnie unikam kogutów. Tamtego, o ile pamiętam, krótko po ataku na mnie spotkała zasłużona kara, ale nawet po uboju okazał się wredny, bo rosół wyszedł tłusty i zaszkodził wszystkim po kolei…

No a co z tym aloesem? Na co on dobry?
Lecznicze i kosmetyczne właściwości aloesu znali i cenili już starożytni. Stosowali go na oparzenia i rany, bo jak po kogucie — przyspieszał regenerację skóry. Generalnie doceniano jego korzystny wpływ na skórę i w takim Egipcie wykorzystywano do balsamowania ciał zmarłych. Ale służył też jako środek na dolegliwości żołądkowe i bóle stawów. Dziś stosujemy go na dwa sposoby: i w kosmetyce, ale i jako produkt spożywczy, a czasem nawet składnik leków.

http://m.wm.pl/2020/05/orig/room-4161932-1920-617540-627560.jpg

Pochodzenie
Aloes należy do roślin — sukulentów. Jego naturalne środowisko to tereny pustynne, półpustynne i sawanny. A jednak swego czasu rozprzestrzenił się w prawie wszystkich rejonach świata, które dysponują podobnymi warunkami klimatycznymi. Jeśli trafi na teren z ograniczonym dostępem do wody — i tak przetrwa, bo natura wyposażyła go w specjalną tkankę, służącą do gromadzenia wilgoci. Choć po świecie znajdziemy prawie 400 gatunków aloesu, zdrowie da się czerpać jedynie z dwudziestu. W kosmetyce i dermatologii uznaniem cieszą się dwa aloesy: drzewiasty (Aloes arborescens Mill.) i zwyczajny (Aloe barbadensis Mill., nazywany również Aloe vera L.).

Drogocenny miąższ
Zasadniczo aloes w 96 proc. składa się z wody, ale niech was to nie zmyli: roślina zawiera też szereg innych, bardzo wartościowych składników. Najcenniejszą jego częścią jest bez wątpienia miąższ, bogaty w polisacharydy, enzymy roślinne, beta-karoten, witaminy z grupy C, B, w tym kwas foliowy, sole mineralne, m.in. wapnia, cynku, fosforu, żelaza, potasu, manganu… Poza tym znajdziemy w nim kwasy organiczne (cytrynowy, jabłkowy, winowy, cynamonowy) i kwas salicylowy, aminokwasy egzo- i endogenne, biotynę, tłuszcze, w tym kwasy tłuszczowe: arachidonowy, kaprylowy, linolowy, linolenowy, palmitynowy, stearynowy, a także przeciwutleniacze, w tym polifenole. Takie bogactwo tych czynnych biologicznie związków czyni z aloesu prawdziwą zdrowotną bombę.

Na co konkretnie?
W lecznictwie stosujemy przede wszystkim zagęszczony lub wysuszony sok z liści aloesu. Nim, dzięki wysokiej zawartości polisacharydów, możemy wspomagać leczenie schorzeń układu trawiennego: stanów zapalnych, wrzodów żołądka i dwunastnicy — bo aloes działa przeciwzapalnie. Jest też pożywką dla baterii synbiotycznych, dzięki czemu sprzyja namnażaniu korzystnej mikroflory jelitowej. Zawarte w aloesie antrachinony stymulują jelita do pracy, wspomagając metabolizm i zapobiegając zaparciom. Właściwości przeciwzapalne aloesu wykorzystuje się jako wsparcie w leczeniu zespołu jelita drażliwego, choroby Leśniowskiego-Crohna oraz wrzodziejącego zapalenia jelita grubego.
Aloes, a konkretnie wyciąg z aloesu możemy też stosować przy zaburzeniach wątroby, bo wzmaga produkcję żółci. Zwiększa produkcję soku żołądkowego — może być więc skutecznym środkiem w pobudzaniu łaknienia. Regularnie spożywany wyciąg z aloesu może wspomagać gospodarkę węglowodanowo-tłuszczową, pomagając utrzymać prawidłowy poziom glukozy i cholesterolu we krwi.

Kosmetyka i dermatologia
Tu także aloes ma szerokie zastosowanie, bo działa przeciwzapalnie, bakteriobójczo i regeneracyjne. Zawarty w nim kwas salicylowy zmniejsza stan zapalny i łagodzi ból. Polisacharydy stymulują produkcję włókien kolagenowych, dzięki czemu przyspiesza gojenie ran i regenerację uszkodzonej skóry. Miejscowe stosowanie żelu aloesowego może być pomocne w leczeniu łagodnej i średnio nasilonej łuszczycy. W medycynie ludowej wyciąg z rośliny zaleca się do łagodzenia nieprzyjemnych skutków ukąszeń i użądleń owadów. Aloes łagodzi również podrażnienia, a także nawilża i ujędrnia skórę.
Tu jednak chciałabym czytelników przestrzec przed nieostrożnym zastosowaniem świeżego miąższu aloesu, bo może przynieść tyleż pożytku, co i szkody… Babcia jeszcze żyła, mama w takim razie nie zdążyła przekroczyć 40. roku życia, ale któregoś dnia poczuła w sobie zgrzybiałą starość. Trudno, bywa, ale babcia, chcąc ulżyć córce we wkraczaniu w wiek starczy — poradziła, by wieczorem, krótko przed snem przykładała sobie pod oczy miąższ aloesu, świeżo wyciśnięty z jednego listka. Najwyraźniej jednak mamunia, pragnąc zyskać rezultat natychmiastowy i radykalny — niezbyt dokładnie listek obrała z tych zadziornych kolców, skutkiem czego następnego poranka wstała może i bez jednej zmarszczki, ale za to cała podrapana na twarzy…
Winą za taki stan rzeczy obarczony został kot, a mamunia do aloesowej kuracji przeciwzmarszczkowej jakoś straciło nabożeństwo…

Tak czy siak, ja aloes polecam. Warto zdobyć odnogę lub sadzonkę i dopilnować, by na naszym okiennym parapecie aloes zyskał stałe miejsce. Tym bardziej, że nie wymaga zbyt wyszukanej pielęgnacji i przy ledwie odrobinie wody i nawozu rośnie szybko, pięknie i… na zdrowie!
Magdalena Maria Bukowiecka

Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB