Quantcast

środa, 23 września 2020. Imieniny Bogusława, Liwiusza, Tekli

Czy epidemia odnowi życie religijne? [ROZMOWA]

2020-04-26 10:45:45 (ost. akt: 2020-04-24 17:29:08)
Arcybiskup metropolita warmiński Józef Górzyński

Arcybiskup metropolita warmiński Józef Górzyński

Autor zdjęcia: Zbigniew Woźniak

O tym, czy epidemia odnowi życie religijne i jak wyglądają praktyki religijne katolika w tym czasie, rozmawiajmy z arcybiskupem metropolitą warmińskim Józefem Górzyńskim.

— Kościół warmiński, podobnie jak w całej Polsce, stanął przed szczególnymi wyzwaniami związanymi z zagrożeniem epidemiologicznym. Dla mnie wielkim przypomnieniem tego, czym naprawdę jest msza święta było ogłoszenie na drzwiach olsztyńskiej katedry informujące, że msze odbywają się bez udziału wiernych. To była okazja do refleksji nad tym, czym jest ofiara Chrystusa, czym jest jej liturgiczne upamiętnienie. Czy ten czas jest okazją do bardzo gruntownych rekolekcji dla każdej wierzącej osoby?
— Chciałbym, aby tak właśnie zaowocował ten trudny dla nas wszystkich czas, tzn. głębszą refleksją nad wieloma rzeczami, nad życiem w ogóle, w tym nad naszą wiarą i znaczeniem sakramentów celebrowanych we wspólnocie wierzących. W tej refleksji możemy pomóc sobie nawzajem – i tak się dzieje – ale jest to zasadniczo nasza osobista refleksja przeżywana przed Bogiem, czyli na modlitwie. Jest to bowiem refleksja duchowa a nie tylko psychologiczna, czy socjologiczna.

— Kolejne dekrety jego ekscelencji dotyczące dyspensy związanej z uczestniczeniem w niedzielnych nabożeństwach, to również przypomnienie, że niedzielna msza jest nie tylko obowiązkiem, ale i przywilejem?
— Nie zawsze mamy tego świadomość, a przecież tak jest. Żyjąc w świecie, w którym dostępność darów duchowych przekazywanych z misji Chrystusa w Kościele jest na wyciągnięcie ręki, nie zawsze zdajemy sobie sprawę, jaka to dla nas łaska i błogosławieństwo. Dzisiaj mamy okazję to lepiej dostrzec i zrozumieć. To także okazja do podziękowania Bogu za tych, którzy wypracowali dla nas i pozostawili takie bogactwo w postaci gęstej sieci świątyń i pracujących w nich kapłanów. Wiemy, że w świecie to wcale nie jest norma. W tym kontekście to także wezwanie do modlitwy o powołania.

— Dla katolika przykazania kościelne dotyczące okresu Wielkiej Nocy zdają się kluczowe w zachowaniu minimalnego rytmu praktyki religijnej. Co z obowiązkiem spowiedzi i przystąpienia do komunii świętej w tym okresie?
— Wiara nie domaga się od nas czynienia rzeczy niemożliwych lub sprzecznych z obowiązującym słusznym prawem. Natomiast nakłada na nas powinność wypełnienia przykazań w ramach pozwalających na to okoliczności. Dlatego, kiedy tylko takie okoliczności staną się sprzyjające, należy wypełnić obowiązek spowiedzi i komunii św. Okres wielkanocny wskazany jest przez Kościół jako najbardziej stosowny dla tej praktyki, ale na pewno nie jako jedyny.

— Okres samego Triduum Paschalnego, ale również wcześniej i już po wielkanocnej niedzieli, był czasem w którym olsztyńskie media podjęły się transmitowania uroczystości kościelnych. Po liczbie obejrzanych transmisji i nagrań z nich widać, że z tej formy korzystały wielotysięczne rzesze parafian. Czy łączenie się ze sprawującymi ofiarę mszy świętej zastępuje w jakiś sposób osobiste uczestniczenie w liturgii?
— Na pewno nie można tych dwóch rzeczywistości utożsamić. Nie jest to to samo. Podkreślił to ostatnio papież Franciszek, mówiąc wyraźnie, że życia sakramentalnego nie da się przenieść do mediów. Kościoła nie da się przenieść do mediów, ponieważ jego naturą jest gromadzenie się w imię Pana. Łacińska nazwa Kościoła „ecclesia” znaczy zgromadzenie. To zgromadzenie to „koinonia” – wspólnota, która ma wymiar materialny a nie wirtualny. Łączenie się przez środki przekazu pozwala jedynie w pewien sposób łączyć się ze wspólnotą i w niej trwać, ale wiemy, że nie jest tym samym, co spotkanie bezpośrednie. Podobnie jak w życiu rodzinnym, służbowym czy towarzyskim.

— Sam jestem parafianinem u Świętego Jakuba. I z tej perspektywy mogę stwierdzić, że wśród kapłanów tej parafii można zauważyć jakąś formę prawdziwego zapału, coś w rodzaju jeszcze bardziej nabożnego podejścia, rozmodlenia, które naprawdę oddziałuje na wiernych. Czy przy okazji radzenia sobie z epidemią powstają nowe pomysły na sposoby ewangelizacji w naszym warmińskim kościele?
— Tak, i one, jak pan zauważył, już się objawiły. Przede wszystkim są to różne formy kontaktu online. Ten kontakt ma też swoją specyfikę. Służy zasadniczo innym celom niż przekaz treści religijnych, chociaż i to miało miejsce dotychczas. Obecnie jednak skala inicjatyw jest nieporównywalnie większa i pozwala nie tylko na szerszy dostęp do treści religijnych, ale znacząco ubogacona została także i forma przekazu. W dzisiejszym świecie to dobry owoc tego trudnego czasu. Przy
tej okazji pragnę podziękować wszystkim, duchownym i świeckim, którzy takimi inicjatywami się wykazali. Mam nadzieję, że ich zapał i pomysłowość zaowocuje i pociągnie innych.

— Od poniedziałku 20 kwietnia, w mojej parafii może być na mszy świętej do 100 osób. To takie „odmrażanie” możliwości korzystania z praktyk religijnych. Kiedy może być przywrócona pełna możliwość korzystania z nich?
— Wszyscy z nadzieją czekamy na odpowiedź na pańskie pytanie. Wiemy, że nie od nas ona zależy. Wszyscy mamy jakieś przemyślenia i obserwacje związane z zaistniałą sytuacją. Mamy własne pomysły i wiele rozwiązań. Musimy jednak zachowywać obowiązujące nas zasady. Jako duszpasterze, szczególnie my biskupi, jesteśmy pod ogromnym naciskiem wielu, często skrajnych, postaw, usiłujących wymusić na nas decyzje według własnych przekonań. Powtarzam, te oczekiwania są bardzo często skrajne: od całkowitego zawieszenia do całkowitego udostępnienia posług religijnych. Wszystkie one są na ogół głęboko motywowane i wzniośle uzasadniane: bądź odpowiedzialnością za życie fizyczne wiernych, bądź odpowiedzialnością za ich życie duchowe. Obie te wartości nas obligują. Musimy zatem kierować się prawdziwie chrześcijańską postawą miłości Boga i bliźniego. Jak każdy trudny czas, tak i obecny, jest sprawdzianem tej naszej postawy.

— Co z tegorocznymi bierzmowaniami i pierwszymi komuniami świętymi?
— Obecnie to najtrudniejsze do rozwiązania sytuacje duszpasterskie. Ponieważ w dającej się przewidzieć przyszłości obie te uroczystości nie mogą się odbywać w formule dotychczas praktykowanej, trzeba podjąć decyzje o ich zmianie. Niektóre diecezje zmieniają czas, aż będzie możliwa dotychczasowa celebracja. Inni pozwalają na nowe formy mieszczące się w obowiązujących przepisach. Ja w naszej warmińskiej diecezji postanowiłem nie narzucać odgórnie żadnej z form, prosząc jednak duszpasterzy, aby wszystkie decyzje podejmowali koniecznie po konsultacji i zgodzie rodziców. Przekonuje mnie do tego świadomość różnorodności, zarówno życiowych sytuacji, jak i oczekiwań. W obecnej sytuacji, na ile to tylko możliwe, należy wychodzić temu naprzeciw i podejmować decyzje najbardziej adekwatne. Są bowiem rodzice i dzieci, dla których przełożenie w czasie, szczególnie pierwszej komunii, nie stanowi problemu. Są jednak i tacy, dla których jest to bardzo trudny krok. I nie chodzi tu tylko o psychiczne nastawienie. To są często bardzo indywidualne życiowe sprawy i należy je wtedy także indywidualnie rozwiązywać. Duszpasterze są na to gotowi, i to nie tylko dlatego, że ich o to prosiłem, ale wielu z nich sami zadeklarowali taką dyspozycyjność.

— Zastanawiając się nad tym, która grupa osób najbardziej odczuła i odczuwa konsekwencje stanu zagrożenia epidemiologicznego, na pewno są to osoby ciężko chore, hospitalizowane z różnych powodów, lub umierające bez możliwości spotkania z bliskimi, czy przyjęcia sakramentów. Czy jest jakieś słowo pocieszania, które można wobec nich skierować? Również pocieszyć ich bliskich, którzy borykają się z myślą o cierpieniach i udrękach, którym są poddane te osoby?
— Dziękuję za to pytanie. Nietrudno się domyśleć, że to wyjątkowo ważny wymiar, nie tylko naszej duszpasterskiej dzisiaj posługi, ale także naszej chrześcijańskiej i czysto ludzkiej postawy nas wszystkich. Wszyscy ludzie dobrej woli mobilizują się dzisiaj, aby w zaistniałej sytuacji ograniczeń, mimo wszystko, nieść innym pomoc. Wiele osób, dotkniętych w różny sposób chorobą, ma nie tylko fizyczną potrzebę pomocy. Wielkim wyzwanie stała się także pomoc duchowa. Epidemia dotknęła nas dokładnie w czasie Wielkiego Postu, kiedy rozważamy tajemnicę męki Pana Jezusa. Dla nas chrześcijan, to rozważanie nad sensem cierpienia. Wiemy, że nasze cierpienie znajduje sens jedynie w zbawczym cierpieniu Chrystusa. Zadaniem duszpasterzy jest pomóc wiernym znaleźć i przeżyć ten związek. Pamiętamy jak czynił to swoim nauczaniem i życiem św. Jan Paweł II. W swoim liście do chorych o cierpieniu „salvifici doloris” (zbawcze cierpienie) przypomniał, że może mieć ono zbawczy wymiar, czyli przyczyniać się do naszego zbawienia i zbawienia innych, jeśli jest złączone z cierpieniem Zbawiciela. Cierpienie to doświadczenie każdego z nas. Różni nas jednak jego skala i okoliczności. Niosąc innym pociechę w cierpieniu, sami się już z nim mierzymy i wiele się o nim uczymy. Obecna sytuacja pozostawi wiele przykładów niemożności pomocy innym, ale i wiele wspaniałych przykładów empatii i poświęcenia wobec potrzebujących. To sprawdzian dla nas wszystkich z naszej ludzkiej i chrześcijańskiej postawy. Oby Pan Jezus, nasz Zbawiciel, był w tych dniach naszą siłą i pomógł nam zdać ten egzamin jak najlepiej.

Stanisław Kryściński


Czytaj e-wydanie


Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Codzienne e-wydanie Gazety Olsztyńskiej, a w czwartek i piątek z tygodnikiem lokalnym tylko 2,46 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl


W weekendowym (25-26 kwietnia) wydaniu m.in.

Romantyzmem w wirusa... rutyny
„Magdusia… Ty już wiesz co… Kocham Cię” — billboard z takim napisem pojawił się w Olsztynie. Nie wiemy, kto jest adresatką tych słów, kto nadawcą, nie wiemy nawet, czy nie jest to element jakiejś kampanii reklamowej. Ale można to traktować jako przypomnienie, że nawet w czasie kwarantanny romantyczne gesty się liczą.

Natalia DąbkowskaZdjęcie potrafi przenieść w czasie
Fotografia to pasja, uzależnienie, ten momentu „sekundę przed” i kiedy okazuje się, że wszystko układa się, tworząc piękny kadr. Obraz staje się prawdziwy. Czysta adrenalina. — Takiego uzależnienia życzę każdemu! — mówi Natalia Dąbkowska ze Szczytna.

Adrianna TrzepiotaKażdy z nas ma swojego anioła
Pisanie książek jest jej spełnieniem marzeń i życiową misją, a ostatnia "Zimowa Jutrzenka" podczas plebiscytu Książka Roku 2019 zajęła pierwsze miejsce.
— Zaczynać od nowa jest trudno, ale jeśli się podejmuje decyzje w zgodzie z sercem, to wychodzi się na prostą — przekonuje Adrianna Trzepiota.


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. ? #2911950 | 185.138.*.* 26 kwi 2020 13:58

    Coś mi się wydaje,że dzięki tej epidemii "owieczkom" otworzyły się oczy. Kościół działał jak "elektryczny pastuch" - dopóki był prąd to wszystko działało ale jak wyłączono prąd to im si.ę owieczko porozłaziły w poszukiwaniu lepszej trawy. Jak ponownie podłączycie prąd tu już żadna owieczka na wasze pastwisko nie powróci.

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. stan #2911867 | 62.227.*.* 26 kwi 2020 11:20

    Biskupie,to wiara w Chrystusa zbawia a nie spowiedz na ucho,sakramenty czy komunie!!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. anatol #2911858 | 88.156.*.* 26 kwi 2020 10:59

    nie sądzę

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz