Quantcast

środa, 23 września 2020. Imieniny Bogusława, Liwiusza, Tekli

Miejski Szpital Zespolony w Olsztynie: Robimy wszystko, aby nasi pracownicy i pacjenci czuli się bezpieczni

2020-03-29 17:01:48 (ost. akt: 2020-03-29 16:06:56)

Autor zdjęcia: Fot. Miejski Szpital Zespolony w Olsztynie

Szpitale w całej Polsce proszą o pomoc. W obliczu zagrożenia epidemicznego organizowane są zbiórki, m.in.: na środki ochrony osobistej dla personelu czy sprzęt. O tym, jak wygląda sytuacja w Miejskim Szpitalu Zespolonym w Olsztynie opowiada Jacek Zachariasz, Z-ca Dyrektora ds. Administracyjno-Eksploatacyjnych.

— Kilka dni temu Wasz szpital apelował o wsparcie finansowe na zakup środków ochrony osobistej oraz środków dezynfekujących. Jak dzisiaj wygląda sytuacja?
— W funkcjonowanie szpitala w dobie panującego kryzysu epidemicznego zaangażowanych jest wiele osób na czele z Panem Prezydentem Piotrem Grzymowiczem, dzięki któremu dostarczane są do nas środki do dezynfekcji, maseczki, fartuchy ochronne oraz testy paskowe które są artykułami pierwszej potrzeby na linii frontu z koronawirusem. Za przykładem idą inne instytucje miejskie tak jak np. MPEC. Pomagają także lokalni przedsiębiorcy. Z dnia na dzień zgłaszają się do nas kolejne instytucje, które wspierają placówkę. Udało nam się zdobyć niezbędne środki. Jednak w dobie kryzysu epidemicznego personel medyczny potrzebuje i będzie potrzebował środków ochrony osobistej, takich jak odpowiednie kombinezony, półmaski twarzowe z filtrem, maski chirurgiczne i fartuchy barierowe.

— Czy można powiedzieć, że macie zapas?
— Tak, obecnie mamy odpowiednie zabezpieczenie, ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć w jaki sposób rozwinie się epidemia i jakie będą potrzeby związane z tą sytuacją. Jeśli będzie to przebiegać tak, jak na południu Europy i tych zachorowań będzie dużo to wiadomo, że tego sprzętu będą potrzebne niesamowite ilości. Jeżeli jednak będzie to przebiegało tak, jak do tej pory, to myślę, że bylibyśmy w stanie sobie już z tym radzić. Zgodnie z zasadami, w ciągu doby na jedną osobę, która zajmuje się pacjentem podejrzanym o zakażenie koronawirusem potrzeba około 4 kombinezonów. W tej chwili mamy zapas, który pozwoliłby nam sprawnie funkcjonować przez miesiąc.

Zobacz także: Nasze firmy pomagają teraz szpitalom Nasze firmy pomagają teraz szpitalom Polacy szyją maseczki, firmy, instytucje i znani sportowcy przekazują szpitalom pieniądze i sprzęt. A te wcale nie kryją, że mają braki. I wciąż apelują...
Zobacz także: Szpital Miejski w Olsztynie apeluje: Potrzeba pieniędzy na maski i kombinezony! Szpital Miejski w Olsztynie apeluje: Potrzeba pieniędzy na maski i kombinezony! Personel medyczny Miejskiego Szpitala Zespolonego w Olsztynie potrzebuje środków ochrony osobistej oraz środków dezynfekujących. Zbierane są także fundusze...
— Skąd pozyskujecie środki?
— Otrzymujemy pomoc od darczyńców, ale staramy się także pozyskiwać środki własnym sumptem. Zdobyliśmy dużą ilość masek chirurgicznych, masek z filtrem hepa i kombinezonów. Obecnie czekamy na dostawę z Chin 10 tys. masek chirurgicznych i tysiąca kombinezonów. Robimy wszystko, aby nasi pracownicy czuli się bezpieczni i byli wyposażeni tak, jak należy.

— Wasz szpital zbiera też fundusze na zakup specjalistycznego sprzętu medycznego, czyli analizatora do diagnostyki genetycznej. Cel zbiórki to kwota 600 tys. zł. Jak przebiega akcja?
— Społeczeństwo naprawdę zareagowało wspaniale. Jestem bardzo zadowolony, że jest taki duży oddźwięk tej akcji. Zebraliśmy już ponad 50 tys. złotych na portalu zrzutka.pl. Ale zgłaszają się do nas także pojedynczy sponsorzy. Dzisiaj odebrałem telefon i jeden ze sponsorów zadeklarował wpłatę 100 tys. zł. Dostaliśmy także dużą darowiznę od firmy Wipasz - ponad 200 tys. zł. Pozwoliło nam to zakupić respirator, który będzie wykorzystywany w izolatce Izby Przyjęć, w przypadku, kiedy przyjedzie pacjent w ciężkim stanie i oczekując na kolejne badania będzie musiał być poddany terapii respiratorem. Dodatkowo z tych pieniędzy kupiliśmy dwa urządzenia do wspomagania oddychania. Część pieniędzy z tej darowizny przeznaczyliśmy także na doposażenie Szpitala zakaźnego w Ostródzie - dodatkowy moduł do analizatora, który umożliwi wykonywanie większej ilości badań. Moduł ten został przekazany w ubiegły piątek.

— Skąd pomysł na taką akcję?
— To była oddolna inicjatywa pracowników. Uznaliśmy, że najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie zakupienie analizatora do badań molekularnych PCR, który pozwoli w przeciągu 1,5 godziny uzyskać wiarygodną odpowiedź, czy pacjent jest chory na COVID 19, czy nie. Taka wiedza ma duże znaczenie chociażby dlatego, że w momencie przyjęcia osoby z podejrzeniem koronawirusa nie trzeba będzie zamykać na kilkanaście godzin Izby Przyjęć. Badanie próbek w sanepidzie często trwa kilka lub nawet kilkanaście godzin. W momencie, kiedy mieliśmy dwóch podejrzanych pacjentów musieliśmy Izbę Przyjęć zamykać. Analizator pozwoli także zwiększyć pulę wykonywanych badań w terenie. Diagnostyka koronawirusa u pacjentów z podejrzeniem zakażenia ma duże znaczenie w kontekście ograniczania zasięgu epidemii. Dlatego zakup analizatora do diagnostyki genetycznej w technice PCR do wyrywania SARS-CoV-2 to nasz priorytet.

— Kiedy analizator pojawi się w szpitalu?
— Analizator mamy już zamówiony. Sprzęt może do nas przyjechać w każdej chwili, ale wciąż czekamy na testy. Mamy gwarancję amerykańskich producentów stałości dostaw testów.

— Patrząc w przyszłość, kiedy już skończy się epidemia koronawirusa w Polsce, czy ten analizator będzie nadal użyteczny?
— Oczywiście. Ten analizator służy do badań molekularnych, badań tzw. genetycznych w kierunku gryp i mikrobiologii. Posiadanie takiego analizatora jest niezbędne w nowoczesnym szpitalu. A prawda jest taka, że epidemie takie jak koronawirus, tylko na mniejsze skale pojawiają się na świecie co kilka lat. Analitycy podkreślają, że niestety sytuacja będzie mogła się znów powtórzyć w przyszłości. Więc ten analizator to nasze zabezpieczenie na przyszłość. Sprzęt będzie mógł być wykorzystywany do bieżącej pracy szpitala. To jest przyszłość diagnostyki.

— Miejski Szpital Zespolony w Olsztynie, w czasie epidemii, otrzymał także dodatkowe zadania. Jakie?
Łączna kwota zbiórki to 600 tys. zł. Zbiórka na stronie >>> https://zrzutka.pl/rv59jm
— Zostaliśmy wyznaczeni jako szpital do porodów między 33, a 37 tygodniem oraz szpital dla osób chorych wymagających interwencji torakochirurgicznej. Do takich działań też jesteśmy przygotowani. Zostały wydzielone odrębne bloki operacyjne i personel. Sprzęt i środki ochrony osobistej, takie jak np. kombinezony i przyłbice zostały zapewnione. Ostatnio zamówiliśmy również tzw. pełne maski dla operatorów, aby jeszcze bardziej zmniejszyć ryzyko zachorowania. Naszym celem jest przede wszystkim ratowanie zdrowia i życia ludzkiego.

— O czym przede wszystkim powinni pamiętać pacjenci?
— Przede wszystkim chciałbym, żeby ludzie dbali o samych siebie i o innych. Żeby nie oszukiwali lekarzy i mówili prawdę jeżeli mają kłopoty z oddychaniem, kaszel czy gorączkę. To podstawa która ułatwi niesienie pomocy medycznej. W Izbie Przyjęć Szpitala Miejskiego personel jest przygotowany na każdą sytuację. Jeśli pacjent powie nam prawdę to jesteśmy w stanie całą prawidłową procedurę zachować tak by ochronić przed zakażeniem innych. Lekarze są w stanie się ubrać, pacjenta odizolować, wykonać badania i ten pacjent albo zostanie dalej hospitalizowany w szpitalu, albo, w przypadku zakażenia, zostanie przekazany do szpitala zakaźnego. To bardzo istotne, aby mówić prawdę i izolować się.

Milena Siemiątkowska


Czytaj e-wydanie


Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Codzienne e-wydanie Gazety Olsztyńskiej, a w czwartek i piątek z tygodnikiem lokalnym tylko 2,46 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl



W weekendowym wydaniu polecamy m.in.

W czterech ścianach cieszymy się sobą
Od dwóch tygodni dzieci nie chodzą do przedszkola, a ja do pracy. Spędzamy ten czas razem, w domu. Bawimy się, uczymy, gotujemy, czasem wychodzimy się przewietrzyć. Z nikim się jednak nie spotykamy. Wiemy, że tak trzeba i nie narzekamy.

Agata z suczką GrandiTłumaczyć język psi na ludzki
Agata Jastrzębska to behawiorysta zwierzęcy. Potrafi odczytać język, który dla przeciętnego człowieka jest niedostrzegalny, a zwierzęta do nas mówią. Musimy się tylko na nie otworzyć. Jeżeli nie będziemy znali podstaw tej komunikacji, to nic nie wskóramy.

By ofiary przemocy nie milczały...
Hasło "zostań w domu" powinno się kojarzyć z bezpieczeństwem i komfortem. Niestety dla wielu kobiet oznacza piekło. Przemoc domowa w czasie pandemii bardzo nasiliła się w Chinach. Czy czarny scenariusz czeka też Polki?



Polub nas na Facebooku:

Zobacz także