Wtorek, 4 sierpnia 2020. Imieniny Dominiki, Dominika, Protazego

Marcin Cielecki: Chciałbym, żeby to, co piszę, dawało innym nadzieję [ROZMOWA]

2020-03-21 18:02:30 (ost. akt: 2020-03-20 21:01:52)
marcin cielecki

marcin cielecki

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Fundacja Identitas honoruje autorów najlepszych polskich książek. W tym roku laureatem jest Marcin Cielecki, poeta i eseista z Olsztyna. Fundacja nagrodziła zbiór jego esejów„Miasto wewnętrzne” i zafundowała nominowanym autorom pobyt w Arktyce.

— Spędził pan prawie tydzień w niezwykłym miejscu.
— Na wyspie Uloya.

— Jak się tam leci?
— Najpierw leci się do Norwegii do miasta Tromso i stamtąd jedzie się lub płynie na Uloyę. Na wyspie oddalonej o 1700 km od Oslo spędziłem sześć dni na przełomie lutego i marca.

— Wyspa leży za kołem podbiegunowym. Jaka mieliście pogodę?
— Właściwą. Niedaleko przepływa ciepły prąd, więc temperatura była jak za dawnych polskich zim — od 8 do 10 stopni mrozu.

— A ja myślałam, że zamarzały wam brody i wąsy.

— Nie, ale był wiatr więc temperatura odczuwalna jest niższa.

— To oryginalny pomysł, żeby pod hasłem „Tożsamość — warsztaty w Arktyce” wysłać pisarzy na takie odludzie . Oprócz pana było tam jeszcze pięć osób.
— Po tych warsztatach jurorzy przyznali nagrodę. I pomysłem organizatorów był właśnie wyjazd do sanktuarium przyrody.

— Rozumiem, że to sanktuarium to góry, śnieg, morze, fiordy i białe niedźwiedzie
— Niedźwiedzi akurat nie ma, ale widziałem orła. W styczniu można oglądać orki i wieloryby. My łowiliśmy dorsze i halibuty.

— I złowił pan jakąś ogromna tłustą rybę?
— Na szczęście nie! Byłby dylemat— zabijać, nie zabijać, jeść, nie jeść.

— A co robiliście na warsztatach?
— Dwie osoby dziennie prezentowały swoją twórczość, a my, pod okiem moderatorów, znęcaliśmy się nad nimi. Ale mieliśmy czas wolny. Można było iść z przewodnikiem w góry, można było iść na długi samotny spacer albo zamknąć się w pokoju.

— Polubił pan tę daleką północ?
— Tak, bardzo. Odpowiada mi taki krajobraz, przestrzeń, cisza, biel. Ludzi jest niewielu. To głównie miejscowi, a oni trzymają się na dystans. Organizatorzy chcą, aby w przyszłości, niezależnie od konkursu, twórcy mogli tam przyjeżdżać na tydzień lub dwa i pracować.

— Pan dostał nagrodę Idenditas za książkę „Miasto wewnętrzne”. Proszę o niej opowiedzieć.
— To zbiór esejów. Wychodzę w nich z założenia, że sztuka jest schronieniem, rodzajem miasta. Są takie jak Rzym, Jerozolima, Berlin czy Warszawa i takie jak Olsztyn. Ja piszę o mieście, które każdy z nas nosi w sobie. I eseje są jakby ulicami. Jedną z ulic poświęciłem Dostojewskiemu, inne postaciom popkultury, między innymi Jokerowi.

— Odniósł się pan do oscarowego filmu Todda Phillipsa?
— Nie tylko! Także do powieści graficznych, szukałem Jokera w średniowiecznych świętach głupców. Poświęciłem również esej historii Kortowa w 1945 roku.

— Nie pan pierwszy o tym napisał. To straszna historia.
— Straszna, ale i fascynująca. W Olsztynie funkcjonuje na zasadzie czarnej miejskiej legendy. Ale jednocześnie, choć od wydarzeń w szpitalu psychiatrycznym w Kortau minęło ponad 75 lat, żadne władze nie upamiętniły tego, co się stało. Nie ma ich w oficjalnej historii miasta, nie zadbał o o to UWM, choć uczelnia znajduje się na terenie byłego szpitala i cmentarzy. Nie ma tam żadnej ścieżki edukacyjnej.

— Co pana osobiście poruszyło w dziejach Kortau?

— To miejsce, gdzie panuje specyficzna atmosfera, metafizyczny lęk i gdzie temperatura spada o jeden stopień. Od dzieciństwa to czułem, a pod koniec studiów przeczytałem książkę Stanisława Piechockiego „Czyściec zwany Kortau”. I tak się moje życie ułożyło, że zamieszkałem naprzeciwko Kortowa. Wędrowałem tam i zacząłem układać sobie historię tego miejsca, sięgając do wierzeń Prusów, Warmiaków i Mazurów, do postaci takich jak tragarz duchów.

— Kim on jest?!
— Postacią z mazurskich baśni. To osoba, która urodziła się w niedzielę, jest obarczona darem czy też przekleństwem odprowadzania dusz — które jeszcze nie wiedzą, że umarły — na cmentarz. Często tragarze musieli robić to wielokrotnie, bo dusze wracały. I wydaje mi się, że my, mieszkańcy Olsztyna, jesteśmy takimi tragarzami dusz. Ale choć o Kortowie napisali Włodzimierz Kowalewski, Piechocki, Paweł Jaszczuk, Tomasz Białkowski, Kacper Kozłowski to Olsztyn jest na to wszystko głuchy. Ja podczas lekcji historii rozmawiam na ten temat z uczniami.

— I co młodzież na to? Jaka ona w ogóle jest?
— Zupełnie inna. Młodzież jest wolna od pamięci wojny i to jest piękne, ale ma inne problemy, których mu już nie rozumiemy. I przepaść, za którą stoi również technologia, powoduje, że przestajemy się rozumieć. Oczekujemy czegoś od nich, a oni nie nie wiedzą czego.

— Dla nich prehistorią są „Gwiezdne wojny” z 1977 roku. Podejrzewam, że maja swoją własną — właśnie filmowo-komiksowo-grową historię.

— Jednak nie do końca wiedzą, co chcieliby opowiedzieć. Są słabo zakorzenieni. I nie chodzi tylko o tak im bliski o świat wirtualny.

— To o co?
— O to, że oni generalnie nie chcą mieszkać w Olsztynie.

— A gdzie chcą?
— Gdziekolwiek, w Warszawie, Gdańsku, Londynie, Australii. Gdzie indziej, gdzie praca szuka człowieka, a w Olsztynie człowiek szuka pracy. I płaca jest niska.

— W tej sytuacji historie miasta, które chcą opuścić, nie bardzo ich pociągają.
— Ale akurat historia Kortowa mocno ich spina. To ich interesuje.

— To trochę taki horror.
— Tę historię dostaliśmy w spadku. Nie jest przyjemna, ale coś nią trzeba zrobić. Stała się poza nami, ale tu. Dla młodych ludzi ważne jest to, że odbywa się Kortowiada, że można się wykąpać. Jest to także cmentarz. Zbudowano na nim akademiki i stadion. Przeszłość Kortowa jest nieupamiętniona zupełnie. Są miasta, które swoją historię umieją opowiedzieć. Przykładem może być Łódź, gdzie getto upamiętniają graffiti i murale oraz zaznaczone granice. W Olsztynie nie ma woli, żeby coś w sprawie Kortowa zrobić. Kiedy obchodziliśmy 75 rocznicę wkroczenia Armii Czerwonej do Olsztyna zrobiłem w szkole happening na temat Kortau. W internecie wylała się na mnie fala hejtu. „Po co to ruszać?!” — pisali jedni, a inni: „Dobrze Rosjanie zrobili, bo to były świry”.

— Straszne!
— No, straszne. A w Polsce nie ma pomnika, który by upamiętniał chore psychicznie ofiary mordów eugenicznych. Olsztyn byłby pierwszy w Polsce. Co prawda niemiecki lekarz Runckel objeżdżał różne miejscowości Prus Wschodnich i pisał w czerwcu 1944 roku, że w Kortowie uśmiercanie osób chorych wykonywano niechętnie.

— Stanisław Piechocki twierdził, że takich wyroków w Kortau w ogóle nie wykonywano.
— Ustalenie faktów jest zadaniem historyków.

— Jakie są jeszcze ulice w pana „Mieście wewnętrznym”?
— Piszę o Jerzym Nowosielskim i jego sposobie traktowania zwierząt. On uważał, że zwierzęta są aniołami „w stanie uniżenia” i powtarzają czyn Jezusa, czyli składają się w ofierze. Ale malował też skrępowane, dręczone dziewczęta. Zastanawiam się również, czy popkultura jest współczesną Biblią pauperum.

— A jest?
— Moim zdaniem jest. Detektyw to dla mnie święty od morderców, święty bez aureoli, ukąszony zbrodnią, ale przywracający boski porządek rzeczy. Kryminały to współczesna wersji legend o świętych, którzy też przecież byli grzesznikami. Piszę o zombies, wilkołakach i wampirach i zastanawiam się, czy horror nie jest współczesną opowieścią o ojcach pustyni.

— Przyznam się panu, że tych żywych trupów nie znoszę.
— Ale publiczność fascynują kolejne sezony „Walking Dead”. Proszę zauważyć, że ta fascynacja występuje głównie w krajach, gdzie jest łatwy dostęp do broni, tak jak w Stanach Zjednoczonych. Myślę, że jest to też amerykańska reakcja na doświadczenie Holocaustu. Amerykanie widzieli tylko tysiące zdjęć i teraz wyobrażają sobie, jak z takim zagrożeniem poradziliby sobie.

— Czy jest pan osobą religijną?
— Dla mnie twórczość ma charakter sensotwórczy. Uważam, tak jak Dostojewski, że piękno zbawi świat. Pokrzepienia szukam właśnie w pięknie i chciałbym, żeby to, co piszę dawało innym nadzieję i jasność, a nie pogrążało ich w ciemności, której i tak jest sporo.

Ewa Mazgal



[quoteu]Fundacja Identitas od roku 2014 wspomaga humanistów stypendiami i co roku autorom najlepszej polskiej książki przyznaje Nagrodę Identitas. W tym roku otrzymał ją Marcin Cielecki. Inni nominowani to Tomasz Herbich, Marcin Makowski, Marcelina Szumer-Brysz, Radek Rak i Paweł Rzewuski. Warsztaty przeprowadzili: Dawid Jung, Mariusz Cieślik i Wawrzyniec Rymkiewicz oraz Michał Lorenc.
Wśród dotychczasowych laureatów i nominowanych do Nagrody Identitas znaleźli się m.in. Jarosław Marek Rymkiewicz, Maciej Pieprzyca, Jan Polkowski, Krzysztof Koehler, Anna Janko, Kazimierz Orłoś, Mariusz Urbanek i Przemysław Dakowicz.[/quote]


Kortowo/Kortau:

W latach 1941-1945 część szpitala psychiatrycznego przekształcono w lazaret wojskowy. Przebywali tu również jeńcy wojenni. W latach 1933-1945 wykonywano na pensjonariuszach zabiegi przymusowej sterylizacji zgodnie z ustawą z 14 lipca 1933 roku o zapobieganiu rozmnażania się dziedzicznie obciążonych. Od 1939 roku zakład został objęty tzw. akcją T-4 (pod tym kryptonimem kryła się eutanazja stosowana wobec psychicznie chorych). Eutanazji dokonywano poza Kortowem, wywożąc pacjentów do ośrodków psychiatrycznych w Saksonii i Brandenburgii. Wkraczający na przedmieścia Olsztyna w nocy z 21 na 22 stycznia 1945 r. żołnierze Armii Czerwonej wymordowali znajdujących się w szpitalu pensjonariuszy lazaretu, pacjentów zakładu, personel medyczny i przybyłych tu uciekinierów.



Czytaj e-wydanie
Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Codzienne e-wydanie Gazety Olsztyńskiej, a w piątek z tygodnikiem lokalnym tylko 2,46 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl

Wszystkie informacje nt. koronawirusa SARS-CoV-2 znajdziecie Państwo w specjalnym serwisie Gazety Olsztyńskiej.

Za sprawą Gazety Olsztyńskiej na Facebooku pojawiła grupa wsparcia:  Grupa Wsparcia, Koronawirus - Olsztyn, Warmińsko-Mazurskie


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Wandeczka #2891751 | 88.156.*.* 22 mar 2020 21:25

    Gratulacje, Marcin!!! Wielka rzecz!

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. byłyrodzic #2891245 | 83.6.*.* 21 mar 2020 21:50

    Gratulacje Panie Profesorze, byłam wielbicielką też Pana wierszy, pozdrawiam

    ! - + odpowiedz na ten komentarz