Poniedziałek, 13 lipca 2020. Imieniny Danieli, Irwina, Małgorzaty

Tańce do rana albo... planszówki. Mieszkańcy Olsztyna wspominają zabawy noworoczne

2019-12-31 17:55:50 (ost. akt: 2019-12-31 12:09:43)

Autor zdjęcia: archiwum

Szalona impreza, elegancki bal, a może kameralna domówka? Albo sylwester we dwoje? O wspomnienia najbardziej wyjątkowych zabaw noworocznych poprosiliśmy mieszkańców Olsztyna.

Ewa Cichocka w KlimakteriumEwa Cichocka, wokalistka Czerwonego Tulipana, nigdy nie zapomni sylwestra z 1978 na 1979 roku. — Była wtedy zima stulecia – opowiada. — Miałam 18 lat i po raz pierwszy rodzice pozwolili mi iść na prawdziwą dorosłą zabawę. Był tylko ten jeden feler: okrutne zimno.

Ale jak ma się osiemnaście lat... — Przygotowałam sobie taką kreację: suknia bez pleców, do kostek. I narzucony na plecy płaszczyk. I oczywiście buty na obcasach — śmieje się na samo wspomnienie artystka.
Tylko że wtedy nie było jej do śmiechu. Nie było ani jednej taksówki, a ona miała do dawnego WDK-u (obecnie CEiIK) kawał drogi. Jednak była zdeterminowana. — I w tej sukience z odkrytymi plecami i butach brodziłam przez ten śnieg. Postanowiłam sobie, że dotrę na zabawę. I dotarłam!

Ewa Cichocka wspomina, że wyglądała jak sopel lodu. — Jak już wypiłam coś ciepłego, jak się rozgrzałam, to zabawa była szalona — opowiada. — To był wspaniały sylwester!

Najbardziej zadziwia ją to, że lekki ubiór nie pozostawił za sobą żadnych konsekwencji w postaci choroby. — To chyba się nazywa młodość — śmieje się.

Potem wielokrotnie występowała w sylwestra z Czerwonym Tulipanem i umilała innym zabawę. Teraz spędza ostatni dzień roku u boku swojego 7-letniego ciotecznego wnuka. — Dekorujemy wtedy pokój i bawimy się. I oczywiście szalejemy! Jest cudownie — podkreśla.

Paweł Pszczółkowski z żoną MonikąKameralny sylwester planuje Paweł Pszczółkowski, olsztyński lekkoatleta. — Moje sylwestry są spokojne, bo jestem wtedy w okresie treningowym — opowiada. — Mam wtedy czas, żeby z żoną przygotować jakieś pyszne, a przy okazji zdrowe dania. Stawiamy na potrawy bezglutenowe, z batatów i na słodycze wegańskie.

Nowy rok Paweł Pszczółkowski rozpocznie intensywnym treningiem. I choć dba o sprawność fizyczną, nie pożałuje symbolicznej lampki szampana. Oczywiście jest też czas na dobrą zabawę: — Tańczymy i śpiewamy, ale w domu. Jednak nie do rana. Wszystko z głową. Gramy też w planszówki.

Z kolei Przemysław Opalach, olsztyński bokser uważa każdy sylwester za wyjątkowy. Co będzie robił 31 grudnia? — Jeszcze nie wiem — śmieje się. — Tym razem decyzja zapadnie spontanicznie, bo mamy na głowie przeprowadzkę do nowego domu. Na pewno będzie to czas spędzony w gronie najbliższych. A to jest najważniejsze — mówi.

Wojciech Hieronymus  Borkowski dziękuje za nagrodęWojciech Hieronymus Borkowski, literat z Olsztyna, uważa, że sylwester jest jedynie umowną datą. — Dla mnie wtedy następuje po prostu zmiana daty — opowiada. — I chyba z tego powodu nie ma sensu robić jakiegoś większego zamieszania.

Dlatego na bal się nie wybiera. Spędzi ten dzień w domu, przy komputerze. Będzie pisał. Nie wzniesie nawet symbolicznego toastu, bo z powodów zdrowotnych nie może pić alkoholu. Z rozrzewnieniem jednak wspomina zabawy z lat 80. Wtedy sylwestry miały smak młodości i szaleństwa, a zdrowie dopisywało. — Choć byli tacy, którzy nie dali rady dotrwać do północy — uśmiecha się. — Ja jednak zawsze dawałem radę.

Inicjatorka i główna organizatorka corocznej imprezy w Szymonowie Ejtomikołajów - Agnieszka SkryckaZ kolei wokalistka Agnieszka Skrycka z Olsztyna najlepszego na świecie sylwestra spędziła... na porodówce. To było 13 lat temu. Na świat przyszły jej ukochane córki: Kornelia i Dominika.
— Urodziły się w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Ale jako że były wcześniakami i musiały zostać w szpitalu, to sylwestra spędziłyśmy w szpitalu. I był najpiękniejszy! Z okien szpitala patrzyłam na fajerwerki na niebie — opowiada wzruszona.

Zbigniew Staniszewski i Michał Żurek, Z kolei rajdowiec Zbigniew Staniszewski szykuje się na bal. Wie tylko tyle, że impreza odbędzie się na Mazurach. — Reszta już stanowi niespodziankę — uśmiecha się. — Żona wszystko organizuje. A ja się dostosuję!

Jakie najpiękniejsze sylwestrowe wspomnienie ma mistrz kierownicy? — To było siedem lat temu — opowiada Zbigniew Staniszewski. — Zabrałem wtedy ukochaną, a teraz już żonę do zamku w Rynie. Chciałem, żeby było inaczej, żeby miejsce było nietypowe. I jak wyszło? Po prostu przepięknie. Muzyka na żywo, rycerze, elegancja... Pyszne potrawy. Fantastyczne osoby. Do dziś mam niezwykłe wspomnienia z tamtego dnia.

Aleksandra Tchórzewska

Polub nas na Facebooku: