Poniedziałek, 6 lipca 2020. Imieniny Dominiki, Jaropełka, Łucji

Ireneusz Dawidowicz: Rodzice zbyt zajęci, dzieci zbyt samotne

2019-12-15 10:24:00 (ost. akt: 2019-12-13 21:45:48)
Ireneusz Dawidowicz

Ireneusz Dawidowicz

Autor zdjęcia: arch. prywatne

Dziś nie mamy czasu, może chęci i siły, by dać naszym dzieciom prawo do głosu. Z Ireneuszem Dawidowiczem, pastorem i psychologiem, rozmawia Katarzyna Janków-Mazurkiewicz.

— Dziś są dostępne różne poradniki, jak mądrze wychowywać dzieci, do naszej dyspozycji jest też wielu specjalistów. A więc skąd wciąż bierze się przemoc?
— Skłonność do przemocy jest w każdym z nas. To naturalna reakcja na frustrację, która rodzi smutek, rozczarowanie, bezradność, gniew, agresje i przemoc w różnej postaci, począwszy od gestów, po przez słowa i na krzywdzących uczynkach kończąc. Problem nie w tym, że ta skłonność jest w nas, lecz w tym, że nie potrafimy lub nie chcemy nad tym panować.

— Chcemy za to wciąż panować nad dziećmi. Kiedyś popularne było powiedzenie "dzieci i ryby głosu nie mają". To wciąż pokutuje?
— W pewnym sensie tak, tylko zmienia swoją formę. Kiedyś po prostu nie dawano prawa głosu dzieciom, nie słuchano ich. Dorośli wychodzili z założenia, że dzieci muszą się dostosować do warunków, w jakich się znajdują. Czasem w niewielkim stopniu przygotowywano je do dorosłego życia, ale z reguły kierowano się opinią, że życie ich samo nauczy. Dziś przybiera to inną formę. Nie jest tak, że nie dajemy dzieciom prawa głosu, ale raczej nie mamy czasu i może chęci albo nawet siły, by je wysłuchać. Wychodzimy często z założenia, że jeśli dajemy żywność, ubranie i dach nad głową, to już wystarczy, bo nie jeden z rodziców twierdzi, że i tak miał gorzej. Dzieci dziś często nie czekają na pozwolenie zabrania głosu, one mówią, ale nie zawsze w tradycyjny, werbalny sposób. Ich zachowanie, reakcje, działania z pozoru są niezwiązane z problemem, który je trapi. Doświadczają aktywizacji mechanizmu obronnego, jakim jest sublimacja – przeniesienie swojej frustracji na inny obiekt i formę zachowań. Wtedy my, dorośli, gubimy się, bo zmysłowo odbieramy zachowanie to, które widzimy. To nas frustruje i czasami forsujemy się nie z rzeczywistym problemem naszych dzieci, co z ich zastępczą reakcją. Tracimy przy tym energię, powiększamy dzielący nas dystans, a dzieci i tak toną w swoich rozterkach.

— Czy, gdy wychowujemy nasze dzieci, zdarza się, że powielamy błędy naszych rodziców?
— Oczywiście, i to czasem jesteśmy tego świadomi, a czasem nie. Rodzice zawsze są modelem różnych postaw i zachowań. I choć w dzieciństwie zarzekamy się, że nie będziemy postępować, jak nasi rodzice, to jednak w naszej dorosłości zdarza się, że łatwiej jest powielić model zachowania, który dobrze znamy. Dopiero świadoma refleksja nad własnym zachowaniem pozwala na dokonanie korekty i zmianę zachowania.

— W jaki sposób wychowanie ma wpływ na rozwój osobowości dziecka?
— Ma kluczowe znaczenie. Dom rodzinny i najbliższe środowisko pełni rolę biernego wpływu na rozwój osobowości. Dziecko samo nie potrafi weryfikować zachowań, a im bliższa jest mu dana osoba, tym łatwiej poddaje się jej wpływom. Zatem, stosując dobre wzorce, można pozostawić dobre ślady w osobowości, a można też zniekształcić charakter.

— Czy ten wpływ może być nieodwracalny?
— Nieodwracalne mogą być wspomnienia. Pozostałe doznania można zmienić pod warunkiem, że dana osoba jest świadoma potrzeby i chce zmienić złe nawyki.

— Z czym rodzice dziś mają największy problem?
— Wydaje mi się, że przede wszystkim z możliwością poświęcenia czasu na wychowanie dzieci. Dziś rodzice są bardzo zajęci pracą zawodową, samodoskonaleniem, karierą, a niejednokrotnie mają osobiste rozterki lub problemy z przystosowaniem do wymagań codzienności. Z tego wyłania się stres, który kładzie się cieniem na wszystkie dziedziny oddziaływania na dziecko.

— Co więc robić? Jak powinno wyglądać mądre wychowanie?
— Jest wiele propozycji. Chciałbym zwrócić uwagę na takie zagadnienia jak: obecność, inspiracja, wyrozumiałość i wsparcie. Nie ma dobrego wychowania bez obecności i zaangażowania w życie dziecka jego wychowawcy.

— Mówi się, że najwięcej problemów z dziećmi mają niekonsekwentni rodzice. Najpierw ustalają zasady, a potem pozwalają dzieciom na wszystko. To zły kierunek?
— Niewątpliwie tak. Potrzeba równowagi pomiędzy wymaganiami a przywilejami, pochwałą i skarceniem, kontrolą i swobodą dziecka. Brak konsekwencji jest drogą chaosu.

— Chaos prowadzi też do braku komunikacji w rodzinie?
— Na pewno tak, ale należy zwrócić uwagę, że komunikacja wymaga spełnienia określonych warunków, aby okazała się dobra. Aby była dobra, każda ze stron musi mieć w sobie gotowość, by poświęcić swój czas, mieć umiejętność słuchania i posiadać w sobie chęć do zrozumienia i współdziałania.

Ireneusz Dawidowicz:
pastor, teolog, etyk, pedagog i psycholog. Pastor I zboru Kościoła Baptystów w Białymstoku od 1988 do 2008 roku. Założyciel i pastor zboru "Droga Zbawienia" II zbór Kościoła Chrześcijan Baptystów w Białymstoku od 2009 roku. Współzałożyciel i wiceprezes Stowarzyszenia Ku Dobrej Nadziei w Białymstoku. 2 grudnia o tym, jak style wychowania wpływają na rozwój osobowości dziecka opowiadał w Szkole Podstawowej w Dywitach. Spotkanie było częścią projektu "Bądźmy w kontakcie".


Czytaj e-wydanie
Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Roczna prenumerata e-wydania tylko 199 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. mega #2835807 | 81.190.*.* 15 gru 2019 11:12

    Teraz dużo dzieci wychowywane są przez komputer, smartfon. Rodzice cieszą się, bo wiedzą, gdzie jest ich pociecha; siedzi cichutko przed ekranem - jest spokój.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz