Poniedziałek, 18 listopada 2019. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Dzieci odarte z prywatności w sieci...

2019-10-18 20:01:56 (ost. akt: 2019-10-18 15:45:26)

Autor zdjęcia: Pixabay.com

Antosiowi wyszedł pierwszy ząbek, mała Maja siedzi na nocniku, a Lena pięknie wyglądała w albie komunijnej. Internet jest pełen zdjęć naszych pociech. Są osoby, które bardzo czekają na te zdjęcia. Na przykład... pedofile.

Wiecie, co to jest sharenting? Wiecie, ze będąc rodzicami stajecie się stalkerami swego dziecka? Wiecie, że w sieci nic nie ginie i jeśli teraz publikujecie zdjęcie swego dziecka robiącego kupę, wygłupiającego się, w „zabawnej” sytuacji, to za kilka lat to może do niego wrócić i na przykład będzie hejtowany albo nie dostanie pracy/kredytu? — dziennikarka Karolina Korwin-Piotrowska nie przebiera w słowach. Na swoim profilu Facebookowym ostrzega, co może stać się, jeśli będziemy epatować wizerunkiem dziecka w internecie.

Sharenting to regularne publikowanie przez rodziców treści dotyczących ich dzieci, na przykład zdjęć. Termin powstał z połączenia dwóch angielskich słów: share (dzielić się/ udostępniać) i parenting (rodzicielstwo).

Określenie to stosowane jest w odniesieniu do zjawiska publikowania zdjęć swoich dzieci w mediach społecznościowych, głównie na Instagramie i Facebooku. Do bezrefleksyjnego epatowania wizerunkiem dziecka w Internecie. Jedzącego kaszkę, kąpiącego się w jeziorze, grymaszącego przy papce z brokuła. Dziecka przestawionego w sytuacjach intymnych lub kompromitujących.

Monika z Olsztyna, mama dwójki małych dzieci, nigdy o sharentingu nie słyszała. Za to, jak każda mama, pęka z dumy, kiedy jej dzieci zdobędą nową umiejętność. Czemu więc miałaby się nie podzielić tym z ze znajomymi? Na Facebooku ma profil publiczny, co oznacza, że każdy, kto natknie się na jej profil, może zobaczyć publikowane przez nią zdjęcia. Jej dzieci są już przedszkolakami, ale Monika z rozrzewnieniem ogląda na swoim profilu Facebookowym zdjęcia sprzed kilku lat, kiedy jadły pierwszą marchewkę, umorusały się watą cukrową czy ząbkowały. Na zdjęciach są zabawne miny, brzydkie grymasy, nagie brzuszki. Pod zdjęciami setki lajków i komentarzy. Nie wiadomo, czy dzieci Moniki nie będą miały jej tego za złe. Zaczną dojrzewać i mogą krępować je ich własne fotki z dzieciństwa. Zwłaszcza te kompromitujące. Nie wiadomo też czy nie postąpią jak 18- letnia Austriaczka, która wytoczyła proces rodzicom za to, że publikowali setki jej zdjęć na Facebooku.

Z kolei w Polsce kilka lat temu zapadł pierwszy w historii wyrok w sprawie ojca, który wrzucił do sieci zdjęcie 2-letniego syna. Chłopiec był nagi i w bardzo kompromitującej pozie. Do sądu ojca dziecka podała go jego była żona, mama chłopca. Nieodpowiedzialny tata został skazany na trzy miesiące prac społecznych.

Jak to jest przyjść na świat i na starcie być odartym z prywatności? Tak jak, Michałek, którego pierwsze zdjęcie opublikowane w Internecie jest jeszcze z życia płodowego. Jego mama koniecznie chciała się pochwalić, że urodzi dziecko, więc wrzuciła zdjęcie z USG. Potem udostępniała zdjęcia Michałka w pierwszej dobie życia, później jak skończył miesiąc... I tak dalej, i tak dalej. Czy dorosły Michał ucieszy się, że jego zdjęcia w pieluszce można znaleźć w internecie..?

Większość rodziców nie zadaje sobie tego typu pytań. Czterech na dziesięciu polskich rodziców przyznaje, że dzieli się w internecie zdjęciami i filmami dokumentującymi dzieciństwo ich dzieci. Rocznie każdy z tych rodziców wrzuca średnio 72 zdjęcia i 24 filmy z własnymi dziećmi w roli głównej. Taki wniosek płynie z raportu „Sharenting po polsku, czyli ile dzieci wpadło do sieci?" Norstatu na zlecenie agencji Clue PR.

Aż 81 proc. rodziców ocenia udostępnianie zdjęć własnych dzieci pozytywnie lub neutralnie. Z kolei 57 proc. deklaruje, że o prywatności dziecka decydują rodzice, zatem jeśli decydują się na wrzucanie do internetu zdjęć lub filmów z własnymi dziećmi, nie ma w tym nic złego. Natomiast 60 proc. dzieli się dokumentacją dzieciństwa własnych dzieci przynajmniej raz w miesiącu, a tylko około 25 proc. zapytało własne dziecko o zgodę na udostępnianie jego zdjęć. Z kolei 35 proc. rodziców twierdzi, że w zapisując zdjęcia dzieci w internecie prowadzi wirtualny pamiętnik z ich dzieciństwa i archiwizuje wspomnienia.

Znaczna większość, bo 75 proc. rodziców deklaruje, że dokumentuje specjalne okazje, czyli urodziny lub ważne wydarzenia w szkole. Powód? Matki i ojcowie podkreślają, że są po prostu dumni ze swoich pociech i chcą nimi się chwalić.

Niestety aż 39 proc. polskich rodziców nie ma obaw, jeśli chodzi o pokazanie miejsca pobytu dziecka czy jego szkoły — do sieci wrzucają filmy i zdjęcia pokazujące, gdzie w danym momencie przebywa dziecko.

Co grozi dziecku, które od małego jest w sieci? Eksperci wskazują kilka zagrożeń. Jednym z nich jest cyberbullying, czyli przemoc internetowa. Dane mogą wpaść w niepowołane ręce.
Dzieci mogą stać się celem oszustów, którzy wykorzystują udostępniane dane osobowe albo przestępców seksualnych. Pedofile swoje zasoby kolekcjonują właśnie dzięki zdjęciom z mediów społecznościowym. Ze zdjęć naszych pociech mogą też powstać memy. Sharenting może mieć także szkodliwy wpływ na emocje dorastającego dziecka. Może czuć się oszukane, wykorzystane. Albo nabawić się kompleksów.

Nie myślą o tym rodzice, dla których wizerunek dziecka to dla wielu także... źródło zarobku. Są rodzice-influencerzy, dla których prezentowanie dziecka z nowym modelem wózka czy w markowej sukience jest bardzo dochodowe.

— Biorąc pod uwagę monetyzowanie wizerunku dzieci w internecie, czy mówiąc prościej - zarabiania na tym przez prezentację marek i usług związanych z wychowaniem dzieci - trend wśród influencerów parentingowych nie będzie słabł. Jeśli chodzi o samych rodziców, deklarują oni w naszych badaniach, że ich motywatorem jest często duma i chęć pochwalenia się swoimi dziećmi i ich osiągnięciami, oraz pewnie w tle pokazanie swojej rodziny czy samych siebie jako wzorcowych. Tego typu przesłanki bywają na tyle silne, niezależnie od mód, że mogą być paliwem dla tego trendu jeszcze przez wiele sezonów. Liczę jednak na to, że wzrośnie świadomość zagrożeń związanych z udostępnianiem wizerunku dzieci w sieci i wskutek tego ograniczanie tej ekspozycji dla szerokiej, czyli nieznanej, publiczności — mówi Alicja Wysocka-Świtała partner zarządzająca Clue PR i współautorka badania.

Zapytaliśmy naszych internautów, co sądzą o dokumentowaniu każdej chwili swojego dziecka i wrzucaniu do mediów społecznościowych?
Natalia: — Mnie najbardziej oburzają zdjęcia w samych majteczkach, pampersach, strojach kąpielowych.
Ania: — Ja wolę kontakt osobisty. Ubóstwiam swoje dzieci i mam mnóstwo zdjęć ale, jak ktoś chce je zobaczyć, to niech mnie odwiedzi. Dzieci będą mogły poćwiczyć społeczne zachowania.
Marta: — A mnie dziwią mamusie blogerki. Miliony zdjęć swoich dzieci do oglądania dla wszystkich...

Zanim udostępnimy zdjęcie dziecka, zastanówmy się, czy nie zrobimy mu krzywdy na całe życie. Nastolatkowie przecież popełniają samobójstwa, bo ktoś wyśmiał ich w internecie albo rozpowszechnił w sieci kompromitujące zdjęcia.

AT

Art. 191a Kodeksu karnego mówi o tym, że przestępstwem jest umyślne rozpowszechnianie wizerunku osoby nagiej bez jej zgody. Grozi za to kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (5) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Jezuuuuuuu #2806715 | 91.160.*.* 19 paź 2019 16:21

    Dzieci są też w Reklamach. I co teraz?!

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. rod #2806609 | 80.53.*.* 19 paź 2019 10:27

    Wlasnie ludzie sa tepakami a pan pedofil tylko czeka na takie foty i potem sie trzepie pod takie zdjecie ludzie ogarnijcie sie jednokomurkowe gołokostkowce i tyle

    Ocena komentarza: warty uwagi (9) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Nick #2806498 | 37.201.*.* 18 paź 2019 22:13

    Czyli co pozostaje? Odrzucenie internetu i albumy wracaja do lask. Chyba lepiej jest spotkanie sie z rodzina, znajomymi w realu i pokazanie swoich fotek na CD albo jak kiedys w fotoalbumie.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    1. qwerty #2806460 | 83.5.*.* 18 paź 2019 20:55

      Nareszcie ktoś o tym publicznie powiedział.Brawa!

      Ocena komentarza: warty uwagi (20) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. białymiś #2806448 | 5.173.*.* 18 paź 2019 20:34

      Nie widzę żadnego sensu w udostępnianiu swoich zdjęć i informacji o sobie i swojej rodzinie na jakichś portalach. Nie rozumiem ludzi, którzy to robią a później narzekają na hejt i brak prywatności.

      Ocena komentarza: warty uwagi (23) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (3)