Poniedziałek, 18 listopada 2019. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Uzdrawianie ludzi jak codzienność!

2019-10-12 09:00:00 (ost. akt: 2019-10-17 14:09:54)

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Do Jana Pawlika trafiłam z bólami mięśni i stawów. Bo miałam do wyboru: albo kompletnie zniszczyć żołądek tabletkami przeciwbólowymi, dodatkowo zostawiając fortunę w aptece — albo pozbyć się bólu raz na zawsze, choćby najmniej konwencjonalną metodą…

Tak, to była moja ostatnia deska ratunku. Grunt, że trafiłam i zyskałam o wiele więcej.

— Trafiają do mnie pacjenci, którzy najczęściej zaczęli od poszukiwania pomocy w medycynie akademickiej, ale tam jej nie znaleźli — mówi mgr Jan Pawlik, bioenergoterapeuta i uzdrowiciel z Olsztyna, czym potwierdza, że dla swoich problemów zdrowotnych znalazłam właściwy adres. — Tacy pacjenci są już na tyle zdeterminowani, by wyzdrowieć, że łatwo otwierają się przede mną. I to z pewnością znaczący powód tak wielu moich sukcesów w leczeniu i uzdrawianiu. A moje działania to nie tylko przekaz energii — to tak naprawdę cały proces. Psychoterapia, refleksoterapia, masaże — wiele różnych form. Czasem praca nad sobą i własnym umysłem, nierzadko zmiana stylu i trybu życia, diety, ziołoterapia. Choroba nie powstaje z dnia na dzień, rozwija się najczęściej przez wiele lat. Praktycznie nie ma znaczenia, czy w moje uzdrawianie ktoś wierzy, czy nie. Najlepszym przykładem są małe dzieci, zwierzęta…

Kim jest Jan Pawlik

— Pochodzę z rodziny uzdrowicieli — moja babcia była uzdrowicielką i zielarką, dożyła 96 lat i zmarła śmiercią naturalną, właściwie do końca zachowując energię, witalność, a choroby do ostatnich dni omijały ją szerokim łukiem. Podobnie mój tata, który zmarł w wieku lat 93 — a też uzdrawiał. Zatem dla mnie od dziecka uzdrawianie było czymś bardzo naturalnym. Zawodowo jestem absolwentem Akademii Rolniczo-Technicznej. Studiowałem na Wydziale Ochrony Wód i Rybactwa Śródlądowego. Jednak tak naprawdę ciągnęło mnie ku dziennikarstwu, od tej mojej ochrony środowiska znacznie bardziej pasjonowała mnie fotografia — po studiach współpracowałem z wieloma redakcjami jako fotoreporter: zdobyłem kolejny zawód, potwierdzony dyplomem najpierw czeladnika, potem mistrza fotografii. Ale od dziecka, idąc za przykładem babci i taty, uzdrawiałem i bardzo mnie do tego ciągnęło. Pamiętam czasy swojego ogólniaka, kiedy koleżankom pomagałem na migrenowe bóle głowy, na omdlenia i nerwobóle, na bezsenność. A jak się ktoś porządnie potłukł — to też dotykałem i przestawało boleć, a guz znikał zanim się zdążył pojawić. Podobnie było w czasie studiów — też pomagałem koleżankom, choć wychowany w środowisku uzdrowicieli i w duchu uzdrawiania — traktowałem swoje umiejętności jako coś najbardziej naturalnego. Uzdrawianie jak codzienność…!



— Kto może szukać Pana pomocy?

— Gdy człowiek nie uzyskuje skutecznej pomocy ze strony medycyny akademickiej i ciągłe przyjmowanie leków nie tylko nie pomaga, ale wręcz pogarsza stan chorego — wtedy przychodzi do mnie. Skutecznie pomagam na depresje i nerwice, bezsenność, wszelkiego rodzaju choroby przewlekłe i cywilizacyjne: cukrzycę, miażdżycę, łuszczycę, choroby serca, nadciśnienie i astmę… Pomaga też nie tylko moja energia — moi pacjenci mawiają o mnie „wymagający uzdrowiciel”, bo oni też w proces leczenia i zdrowienia muszą się angażować, aktywnie włączyć. Zero bezmyślnego łykania tabletek. I to klucz do długotrwałego sukcesu. O skuteczności moich działań świadczy to, że pacjenci wracają po 10-15 latach, a nie po miesiącu. Dziękują i dziwią się czasem, że pamiętam, kiedy i z czym u mnie byli. A pragnę zaznaczyć, że wracają, by podziękować lub z jakimś innym problemem. Albo przyprowadzają kogoś bliskiego. Nigdy z powodu odnowienia tego schorzenia, z którym trafili do mnie pierwszy raz.

Rzadko kiedy w codziennej gonitwie zajęć i myśli pamiętamy, że choroba nie wybiera: dopada biednych i bogatych. Dopada też bez względu na wykonywany zawód i zakres odpowiedzialności — wszystkich po równo. Jakby tego było mało, miażdżyca, arytmia, żylaki, nadciśnienie, za wysoki cholesterol — choroby kiedyś kojarzone wyłącznie z osobami w naprawdę podeszłym wieku — dziś skutecznie dopadają 30-, 40-latków. Coś boli? No to się bierze jakąś przeciwbólową tabletkę i po sprawie. Poza tym na wszystkie schorzenia znajdzie się jakiś suplement diety. I to nieważne, że na jedno pomaga, a na kilka innych narządów szkodzi. Co tam, żyjemy niebezpiecznie, a w razie potrzeby pod ręką jest zawsze dr Google…!

— Ja docieram do ludzi i ich problemów różnymi metodami — nie ma jednego utartego schematu , każdy jest inny— mówi Jan Pawlik. — A tak w ogóle to ludzie są w stanie uzdrawiać się sami: muszą tylko tego nauczyć. Tak jak ja, odkąd nauczyłem uzdrawiać sam siebie, od ponad 35 lat nie choruję. Nie wiem co to jest katar , przeziębienie… Od tylu też lat nie byłem na zwolnieniu lekarskim.
Czy muszę mówić, że o wszelkich stawowych bólach zdążyłam zapomnieć…?
Magdalena Maria Bukowiecka

Fakty:
Jan Pawlik od ponad 20 lat należy do czołówki polskich uzdrowicieli. W 1998 r. w rankingu miesięcznika „Uzdrawiacz” zajął zaszczytne V miejsce wśród 55 tys. uzdrowicieli praktykujących w Polsce. Rok później w plebiscycie na „ Najlepszego Uzdrowiciela” pod względem skuteczności w przywracaniu zdrowia, został sklasyfikowany na III miejscu w kraju. Natomiast w 2000 r. za całokształt swojej pracy uzdrowicielskiej został uhonorowany najwyższym odznaczeniem — medalem „Promień Nadziei”.
Jest dyplomowanym Mistrzem Bioenergoterapii od 1988 r. Posiada certyfikaty międzynarodowych stowarzyszeń United World Institute of National Medicine of the USA oraz National Federation of Spirituals Healer.
Swoją wiedzę i doświadczenie zdobywał w różnych częściach świata, m.in. w Indonezji, Chinach, Indiach, Hawajach, Republice Południowej Afryki, Krajach Afryki Północnej, Ameryki Południowej i Środkowej. Uzdrawiał też wielokrotnie w USA i Kanadzie.
Autor książki „I ty możesz uzdrowić siebie” — skarbnicy wiedzy o tym, jak uzdrawiać siebie w oparciu o ponad 35-letnie doświadczenie. Wspólnie z Elżbietą Tomczyńską nagrał też płytę CD z utworami „ Jak uzdrawiałem siebie” oraz „Wybieram Zdrowie”. Dzięki niej pacjenci uczą się relaksować, uzdrawiać, odstresować, odprężać — uczą się korzystać z energii zakodowanej w tej płycie.
Od 10 lat Jan Pawlik ma podpisany kontrakt z NFZ na zabiegi w zakresie rehabilitacji. Posiada też jedyną w województwie komorę krioterapii — 140 st. C. Zatrudnia lekarzy i dyplomowanych magistrów rehabilitacji.


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. xxxx #2803475 | 37.47.*.* 14 paź 2019 09:27

    Jadą jadą dochtóry ludziska uciekajta

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Czary mary #2803448 | 88.156.*.* 14 paź 2019 08:46

    Naciągacz niezły.... A ludzie naiwni i głupi płacą mu...

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. gusla #2803428 | 89.228.*.* 14 paź 2019 08:12

    naciaganie naiwnych, pamietam czasy z tv i butelka z woda hehe, jaja jak berety

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. ziom #2803364 | 83.21.*.* 13 paź 2019 23:53

    a wiela kosztuje Pan znachor

    ! - + odpowiedz na ten komentarz