Poniedziałek, 18 listopada 2019. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Sonia Michalczuk, uczestniczka The Voice of Poland: Byłoby pięknie tak żyć z muzyki [ROZMOWA]

2019-10-13 16:03:20 (ost. akt: 2019-10-13 16:41:40)

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

SoniaM (Sonia Michalczuk) z muzyką jest związana od najmłodszych lat. Teraz wokalistka zachwyciła w The Voice of Poland. Czy dojdzie do finału? O tym przekonamy się w kolejnych odcinkach programu. Z SoniąM, wokalistką i kompozytorką rozmawia Andrzej Mielnicki.

— Dlaczego zgłosiłaś się do programu? Czy wcześniej próbowałaś swoich sił w muzycznych show?
— Od wielu lat tworzę muzykę i staram się ją prezentować publiczności. Współpracuję ze wspaniałymi muzykami. Starałam się jak mogę, by jak największa liczba ludzi usłyszała moją muzykę. Mój utwór stworzony z muzykami zespołu Ira był na liście Radia Olsztyn przez kilka tygodni na pierwszym miejscu. Stale koncertuję. Ale cały czas czegoś brakowało. W końcu stało się jasne, że muszę iść inną ścieżką. Do The Voice of Poland namówił mnie mój przyjaciel. Od początku nie wierzyłam w to , że się uda. Wydawało mi się, że zwyczajnie nie podołam presji. Na szczęście się myliłam. Co innego stać przed 3 tys ludzi na koncercie, a co innego gdy ogląda cię 2 miliony ludzi.


— W programie zaśpiewałaś utwór Rag'n'Bone Man- Skin. Dlaczego wybór padł akurat na tę piosenkę?
— Przede wszystkim w historii programu Voice of Poland, we wszystkich edycjach na świecie, tylko jedna dziewczyna śpiewała ten utwór. W Holandii. Nie miałam wątpliwości, że poza umiejętnościami wokalnymi, liczy się też element zaskoczenia, by odwrócić fotele. Postawiłam też na emocje. Tekst utworu jest mocny, piękny i bardzo wyrazisty. Lubię takie utwory. Z przesłaniem.

— Podczas Przesłuchań w ciemno odwróciły jurorzy odwrócili się w ostatnich sekundach. Miałaś obawę, że nikt się nie odwróci? Co czułaś będąc na scenie, o czym myślałaś?
— Przed wejściem na scenę miałam serce w gardle. To są takie emocje, że nie wiem czy kiedykolwiek coś takiego czułam. Chyba nigdy w życiu się tak nie bałam. To był strach. Nie stres. Strach, że gdy nikt się nie obróci - okaże się, że nie mam muzycznie nic do zaproponowania. Gdy zaczęłam śpiewać, wszystko minęło. Trzeba powiedzieć też, że publiczność w studio jest ogromnym wsparciem dla uczestnika. Właśnie dla niego. Oni nie są tam by oklaskiwać jurorów. Oni czynnie i bardzo mocno wspierają uczestników. Przed nagraniami, w trakcie i po nagraniach. Taka ilość sympatii i czystej miłości pomaga każdemu.

— Dołączyłaś do drużyny Michała Szpaka. Był to wybór spontaniczny to przemyślany? Dlaczego akurat Michał?
— Każdy z uczestników programu myślał kogo wybierze, gdy odwrócą się cztery fotele. Jeśli temu zaprzecza, kłamie. Taka nadzieja tliła się w każdym z nas. Ale nasze serca są zazwyczaj już ustosunkowane do wyboru. Lubię muzykę Michała i Margaret. On jest wspaniałym wokalistą i performerem. Czego by nie śpiewał, zawsze porywa tłumy. Małgosia to dla mnie wokalistka, która cudownie porusza się na rynku muzycznym i niejeden mógłby od niej uczyć się konsekwencji i prowadzenia linii melodycznej w utworach. To był trudny wybór. W moim przypadku to był wybór chwili. Bez głębszych przemyśleń. Ze sceny wydawało mi się, że on był pierwszy. Tak też wybrałam. Ale będąc u Margaret też byłabym szczęśliwa.

— Zanim odwróciły się fotele, Michał Szpak i Afromental myśleli, że na scenie śpiewa mężczyzna...
— Baron i Tomson przeprosili mnie, że nie odwrócili fotela. Mój głos, moja barwa nie kobieca. Dużo chrypy i dużo gruzu. Co nie znaczy, że nie potrafię śpiewać wysokich dzięków. Ale zdecydowanie nie odnajduję się w repertuarze, np. Ariany Grande. Mój głos posiada blues'owe naleciałości i czarne soulowe barwy. I te cechy ciężko dziś odnaleźć w trendzie wokalistek na rynku mainstreamowym. Często słyszę, że śpiewam jak czarna wokalistka lub że dobrze brzmię w męskich utworach.

— Jak wygląda udział w muzycznym show ,,od kuchni''?
— To bardzo ciężka praca. To osiemnaście, a czasem więcej godzin na planie. Jestem pełna podziwu dla całej ekipy Rochstar. Wykonują niesamowitą robotę. Trzeba zrozumieć, że każdy z uczestników to zupełnie inna jednostka. Każdy ma inne spojrzenie na swój wokal, każdy z nas ma inne potrzeby. Człowiek w stresie czy w zmęczeniu jest "ciężki" przy współpracy. A oni dla nas mieli tylko dobre słowo. Bez oceniania. Jestem przekonana, że gdyby nie oni, wiele występów nie byłoby tak spektakularnych jak widać to było w tv. Należą im się owacje na stojąco, nie mniejsze niż wokalistom.

— Jak oceniasz swój występ z perspektywy czasu, oglądając się w tv? Jesteś z siebie w stu procentach zadowolona, czy coś byś zmieniła?
— Ubranie. Przyszłam tam na luzie. A okazało się, że dziewczyny miały szpilki i sukienki. A ja w hipisowskich leginsach i t-shircie. Na bitwach już nie popełniłam tego błędu. A jeśli chodzi o śpiewanie. Dziś wiem, że powinnam się bardziej skupić na odpowiedniej wymowie angielskiego. Mówię po angielsku biegle, a przez skupienie na dziękach, to odpuściłam. To też poprawiłam na bitwach.

— Czy jest jakaś piosenka, która szczególnie chciałabyś zaśpiewać w programie?
— Tak. Sinead O'Connor - "Nothing Compares to You". Chciałbym pokazać, że potrafię śpiewać też lirycznie. Przejmująco. Mądrze.

— Jacy muzycy są dla ciebie inspiracją?
— Wielu. Etta James — moja guru. BB.King. Lady Gaga. Edyta Geppert. Bracia Cugowscy. James Arthur. Nieskończona liczba. Nie zamykam się na żadne style muzyczne. Na mojej półce z płytami są krążki O.S.T.R., jak i grupy Behemoth.

— Stawiasz na cięższe, rockowe brzmienia. Czy jesteś gotowa sprawdzić się w czymś innym? Czy jest gatunek muzyczny, w który nigdy byś nie weszła?
— Chyba jest. Mój singiel "I need You better" jest w wersji studyjnej dance'owy. To moja granica. Dalej bym się nie posunęła. Choć nie dyskryminuję żadnej muzyki. To wiem, w czym wokalnie czuję się najlepiej.

— Chciałbyś żyć tylko z muzyki?
— Byłoby pięknie, gdyby tak było. Ale to jeszcze nie ten etap. Jimmy Wales założył Wikipedię w wieku 35 lat. Ray Kroc założył McDonald's w wieku 52. Nie ma ograniczeń wiekowych na sukces. Można go osiągnąć w każdym wieku.



SoniaM (Sonia Michalczuk) pochodzi z Kozłowa koło Nidzicy. Mieszka i tworzy w Olsztynie. Od dziecka związana z muzyką. Już w wieku 12 lat była wokalistką w zespole w Domu Kultury. W wieku 23 lat rozpoczęła karierę jako wokalistka i autorka tekstów w zespole Ósmy Dzień. Z zespołem była związana przez dwa lata i właśnie w tym czasie, w roku 2009, doczekała się pierwszej radiowej emisji swojego utworu. Trafił on na listę niezależnych przebojów i utrzymał się na jej 1 miejscu przez rekordowe 13 tygodni. W 2010 roku wystąpiła na festiwalu MotoNoce, jak również rozpoczęła karierę wokalną w zespole Radiosound. Dziesiątki występów na jam sessions w różnych miastach Polski, ogromny odzew publiczności, a także wzrastająca fala sukcesów skłoniły ją do rozpoczęcia solowej kariery. Niestety, z powodu choroby, która uniemożliwiła jej dalsze tworzenie, kariera została zawieszona na pięć lat. Nie poddała się jednak, a miłość do muzyki zwyciężyła. Powróciła silniejsza i pewna tego, co robi i co kocha w życiu najbardziej.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. oj oj oj #2805618 | 83.12.*.* 17 paź 2019 14:02

    Natalio i tak wszyscy wiedzą czym się zajmujesz... i znajomi i rodzina

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)