Poniedziałek, 18 listopada 2019. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Rowerowa Obwodnica Olsztyna (31): po bruku

2019-10-11 21:10:00 (ost. akt: 2019-10-16 13:17:16)

Autor zdjęcia: Igor Hrywna

Co może być porywającego w brukowanej drodze? To że nadal istnieje i biegnie przez las. I że prowadzi do pięknego drewnianego domu.

No to wsiadłem sobie do pociągu Olsztyn-Bydgoszcz do pustego przedziału rowerowego. Po chwili ktoś otworzył drzwi. - Dzień dobry - usłyszałem. Do przedziału weszła młoda mama z wózkiem i dziewczynką. Kiedy tylko siadła, nagle powiedziała radosnym głosem: - Zuziu, a ty się z panem nie przywitałaś. I Zuzia powiedziała mi dźwięczne: Dzień Dobry.
I potem aż do Starych Jabłonek mama rozmawiała ze swoją córeczką. Ba zacytowała jej Lokomotywę Juliana Tuwima. I zanuciła początek piosenki, która powróciła mnie na moment do podstawówki. To piosenka z filmu "Do przerwy 0:1" z 1969 roku, który opowiada o perypetiach grupki chłopców pragnących wygrać piłkarski turniej drużyn podwórkowych. Pozdrawiam pięknie panią i córeczkę, a państwu polecam:



1.Stare Jabłonki to mała wieś i wielki ośrodek wypoczynkowy. W młodych latach nie raz nocowało się w stojących nad Szelągiem domkach. A kiedy było trzeba maszerowało do restauracji zwanej "Meksykiem", która teraz stanowi część kompleksu hotelowego "Anders".



Najbardziej klimatycznym budynkiem w Jabłonkach jest XIX wieczna stacja kolejowa. Przez kolej mamy też dwa Szelągi: Mały i Wielki. Pociągi jadą bowiem sztucznym nasypem kolejowym, przez który prowadzi ponad 50 metrowy tunel wodny. Przystań wodna na Szelągu Małym zaczyna (lub jak kto woli kończy) szlak wodny Kanału Elbląskiego ( w Ostródzie twierdzą, że to Kanał Ostródzko-Elbląski;-)

W 1945 roku Rosjanie spalili we wsi kilka budynków. Rozstrzelali też rodzinę Stryjewskich, bo kilku czerwonoarmistów pochorowało się po przygotowanych przez głowę rodziny posiłku.

2. Tyle o Jabłonkach. Jadę przez Staszkowo w kierunku Tomaszyna. Kończy się asfalt, zaczyna bruk i las, który ciągnie się aż do Maniek. Bruku mam przed sobą jakieś 6 kilometrów, drogi lasami ponad 40. Bruk to pojawia się, to znika. Czasami zostało go na powierzchni niecały metr. Czasami zachował się w całości. To chyba najdłuższa zachowana brukowana droga w naszym regionie. Kilka lat temu jechałem kilka kilometrów taką brukówką pomiędzy Kamionkiem a Radziejami (pogranicze powiatów węgorzewskiego i kętrzyńskiego). Nie wiem jednak czy już nie położono tam asfaltu.



3.Stare Jabłonki to powiat ostródzki. Parwółki, które od Jabłonek dzieli kilka kilometrów, to już gmina Gietrzwałd, a więc powiat olsztyński. Wieś powstała w XV wieku na terenie ówczesnej Puszczy Taborskiej jako osada bartników. Dzisiaj zachowało się tam kilka domów.



4. Jakiś kilometr przed Tomaszynem ( to już gmina Olsztynek) bruk znika. Może go tam nigdy nie było. A może pochłonęła go już ziemia. Tak jak las pochłonął cmentarz ewangelicki, który leży (leżał?) przy szutrowej drodze z Tomaszyna do Maniek.




W 2013 roku udało mi się go jeszcze odnaleźć. A właściwie resztki, które z niego zostały czyli dwie czytelne tablice i resztki żeliwnego ogrodzenia. Teraz już nie. Na wzgórzu stoi za to nadal stara mazurska chałupa.



5. Szutrem (i ciągle lasem) jadę do Maniek. Nazwa wsi nie pochodzi od jakiegoś Mańka, tylko od imienia zasadźcy wsi z XIV wieku, Prusa Maneke. Na moment dotykam asfaltu na drodze Olsztynek - Łukta. I oto jestem przy kościele św. Mikołaja. Świątynię zbudowano w 1770 roku, drewniana wieża pochodzi z 1685 roku i jest jedyną pozostałością starszego, drewnianego kościoła. Kopia wieży znajduje się w Muzeum Budownictwa Ludowego w Olsztynku, jako typowy przykład mazurskiego budownictwa sakralnego.

Niestety w kościele zachowało się niewiele oryginalnego wyposażenia. Są to organy, malowidła na suficie oraz chór, na którym umieszczono nazwiska parafian, którzy polegli podczas I wojny światowej. Większość z nich nosiła polskie nazwiska.

Kościół po wojnie pozostał w rękach ewangelików. Po wyjazdach Mazurów w latach 50 i 60 przez 4 lata użytkowali go prawosławni Ukraińcy. Potem świątynia była zamknięta. W 1992 roku dzięki staraniom proboszcza z Sząbruka, ks. J. Misiaka, kościół został wyremontowany i przejęty przez katolików.

6. Na przykościelnym cmentarzu zachowało się kilka starych grobów. Najstarszy zachowany żeliwny krzyż pochodzi z 1878 roku. W rogu cmentarza kamień poświęcony 5 niemieckim żołnierzom, poległym w Mańkach (niem. Manchengut) w 1914 roku. Na głazie nieczytelny już napis: "Brüder • Ihr starbt • Für uns • 1914-1918".



Jest tam też pochowany pastor Józef Kułak, który opiekował się ewangelikami ze zborów w Mańkach, Łęgutach i Olsztynku na przełomie lat 50/60. Potem do końca życia mieszkał w Mańkach. Kiedy zmarł w 1987 roku pochowano go na przykościelnym cmentarzu.

W Mańkach w 2016 roku odbyła się niezwykła ceremonia żałobna. Zimą 1945 roku sowieccy żołnierze gwałcili przez cały dzień 23-letnią Christel Pakush. Potem zamordowali na oczach matki. Pochowano ją w pośpiechu obok domu, bez kapłana. W tym właśnie roku dzięki staraniom mieszkańców wsi Mańki oraz warszawskiej fundacji Turnitzmuhle Heritage Foundation Christel Pakush po 71 latach doczekała się prawdziwego pogrzebu z udziałem ewangelickiego pastora i grobu z krzyżem.

7. Wracam na szutr i lasem jadę do wsi Wymój. W Gębinach przecinam Pasłękę, która stanowi symboliczną granicę pomiędzy Warmią i Mazurami. Tuż przed Wymojem pojawia się asfalt. To coraz bardziej typowa miejscowość w naszym regionie, która ożywa latem i zamiera zimą. Dotyczy to zresztą nie tylko wsi letniskowych, ale i miasteczek takich jak Ryn czy Mikołajki.
Wymój był jedną z nielicznych wsi w ówczesnych Prusach Wschodnich, gdzie w plebiscycie 1920 roku więcej głosów padło na Polskę niż na Niemcy (116-51). W pobliskiej Stawigudzie było to już np. 96-386.



8. Asfaltem, ale ciągle lasem, jadę w stronę Stawigudy. Przejeżdżam pod obwodnicą Olsztyna i jadę kostką brukową. Skręcam przy kapliczce, a potem jadę ulicami Mazurską i Piaskową.



9. I tak dojeżdżam do drogi łączącej Stawigudę z drogą 598 (Olsztyn-Butryny). No i jadę sobie z górki i pod górkę w stronę Łańska, ale sam ośrodek mijam z boku. Po drodze podzbierałem nawet trochę grzybów.




10. Po drodze mijam Elektrownię Ustrych. To jeden z przystanków na kajakowym szlaku Łyny, którym można dopłynąć do Rusi a potem do Olsztyna. Odcinek do Rusi jest niezwykle malowniczy, bo rzeka ma charakter podgórski i płynie pomiędzy wysokim wąwozami. Łyna płynie w tym miejscu przez rezerwat Warmiński Las, dlatego na spływ trzeba mieć zgodę Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. W sumie do Olsztyna jest z tego miejsca Łyną jakieś 20 kilometrów.



11. No i teraz dalej asfaltem jadę sobie do drogi 598. Na chwilę zatrzymuję się przy kapliczce i potem już bez zatrzymywania się dojeżdżam do Galerii Warmińskiej.



12. Praktycznie cała trasa biegnie przepięknymi lasami. W sumie przejechałem ok. 60 kilometrów. Trasa: Stare Jabłonki-Staszkowo-Parwółki-Tomaszyn-Mańki-Wymój-Stawiguda-Olsztyn. Trasa przejechana w październiku 2019 roku.



Inne trasy: kliknij tutaj









Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. A dla mnie najdłuższa brukowana droga #2803237 | 37.8.*.* 11 paź 2019 22:18

    w tym województwie tzw. kocie łby to droga Zimna Woda-Muszaki = 9 km. No ale jak kto woli. Może i 6 jest większe od 9 ;)

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz