Czwartek, 21 listopada 2019. Imieniny Janusza, Marii, Reginy

Jak rewers i awers

2019-09-27 14:15:40 (ost. akt: 2019-09-27 14:33:51)
W ostatni dzień wakacji w Warszawie przebywała na wycieczce grupa dzieci z sołectwa Rybaki-Pluski. Młodzież spotkała się z powstańcem warszawskim Janem Rybakiem ps. „Tarzan”. Obok stoi Rafał Szczepański

W ostatni dzień wakacji w Warszawie przebywała na wycieczce grupa dzieci z sołectwa Rybaki-Pluski. Młodzież spotkała się z powstańcem warszawskim Janem Rybakiem ps. „Tarzan”. Obok stoi Rafał Szczepański

Autor zdjęcia: Archiwum prywatne

Odkrył Warmię i zakochał się w niej. Tu też inwestuje, tu angażuje się społecznie, bo to ma już we krwi, w jego rodzinie było wielu społeczników. — Już tacy jesteśmy — mówi Rafał Szczepański, społecznik i przedsiębiorca.

Kiedy jeszcze jako licealista przyjeżdżał na wakacje na Warmię z wędką, nawet nie przypuszczał, że kiedyś tu będzie mieszkał, miał swój dom. To była też inna Warmia, jak wtedy cała Polska. — Jedno się jednak nie zmieniło — uważa Rafał Szczepański. — Ludzie, którzy są solą tej ziemi.

Rafał Szczepański to przedsiębiorca. Jest z Warszawy, tam się urodził, tam wychował, ale mówi, że zakochał się w Warmii. Kilka lat temu zbudował osiedle całorocznych domów w Pluskach koło Olsztyna, które łączy nowoczesność i tradycję. Osiedle zostało pięknie wkomponowane w otoczenie, za co zresztą inwestycja została wyróżniona w plebiscycie „Gazety Olsztyńskiej” na „Inwestycję 25-lecia na Warmii i Mazurach” w kategorii przyjaznej środowisku. Zwykle warszawiacy, którzy mają tu swoje domy, na Warmii i Mazurach żyją na uboczu, nie angażują się w życie lokalnej społeczności. Miejscowi niewiele wiedzą, kto mieszka za ich płotem. Szczepański jest inny. Ma duszę społecznika i angażuje się w lokalne życie.

— Już taki jestem, co ja na to poradzę — śmieje się. — Myślę, że każdy z nas musi zdecydować, czy tylko „mieć” czy też „mieć i być”? Dlatego nie patrzę tylko na siebie, ale lubię pracować na rzecz społeczności lokalnej, w której żyję. A że dzielę swoje życie między Warszawę i Pluski, to zależy mi na tym, by wieś się rozwijała, tętniła życiem. Dlatego jako spółka Rezydencje Warmińskie wsparł ocieplenie kościoła w Pluskach. Kupił łódź strażakom czy pomógł w remoncie sali sołeckiej. Nie tylko Pluski oczarowały Szczepańskiego. Wielkie wrażenie zrobił na nim kościół w pobliskim Orzechowie. W kościele są stare organy, ale instrument przez lata był popsuty. Dziś rozbrzmiewa pięknymi dźwiękami.

— Bo aż serce bolało, że przepiękne organy są tylko niemą ozdobą świątyni — mówi Rafał Szczepański. Trudno się temu dziwić zwłaszcza, że Szczepański jest z wykształcenia muzykiem, gra na fortepianie. Dlatego wsparł finansowo remont starego instrumentu.

Dziś ma dom w Pluskach. I z dumą mówi o sobie „pluszczak”. Szczepański jest też obecnie prezesem Stowarzyszenia Miłośników Południowej Warmii „Kocham Pluski”.

— Jako stowarzyszenie chcemy się skupić na ścisłej współpracy ze sołectwem, bo są nowe wyzwania — mówi Szczepański. — Chodzi o rozwój wsi, o pozyskiwanie środków zewnętrznych dla wsi na edukację dzieci i pomoc osobom starszym. Celem jest też modernizacja drogi powiatowej z Rybak, poprzez Pluski, Stawigudę do Wymoju.

— Równie istotną kwestią jest także rewitalizacja Jeziora Plusznego — uważa — Chcemy doprowadzić do tego, żeby jezioro znowu było pełne ryb, tak jak to było kiedyś. Przypomnę tylko, że największy szczupak złowiony na wędkę w Plusznem ważył 24 kilogramy. Jako stowarzyszenie będziemy zabiegać o budowę gazociągu do Plusek i Rybak. W tej sprawie mamy poparcie mieszkańców naszego sołectwa. Na Pluski patrzy jak na swoją małą ojczyznę, na Warmię — jak na skarb. Bardzo sobie ceni Odznakę Honorową „Za zasługi dla Województwa Warmińsko-Mazurskiego”, którą został wyróżniony przez marszałka województwa.

— Dużo jest pięknych miejsc na Warmii, ale Pluski są wyjątkowe, tu jest historia, tu jest polskość, tu jest klimat, tu jest jakaś magia, która przyciąga człowieka — mówi warszawiak. Dlaczego wybrał Warmię?

Ktoś, kto stoi za jedną z największych ostatnio w kraju inwestycji deweloperskich, Złotą 44 z najwyższym w Europie apartamentowcem, śmiało może inwestować wszędzie, a pięknych miejsc w Europie niemało.

— Tu jest potencjał — tłumaczy inwestor. — Warmia to region, w którym można wieść dobre życie. Ale też potrzebujemy tu nowych inwestycji. — Mamy piękną przyrodę. I to jest nasz wielki atut, dzięki czemu możemy przyciągnąć do nas turystów, a jednocześnie dać pracę naszym mieszkańcom — przekonuje prezes Szczepański. — Ale potrzebna jest baza hotelowa, która odstaje od standardów w górach i nad morzem. Musimy to zmienić, inwestując w zgodzie z ekologią. Chyba że chcemy zostać jakimś skansenem, ale jeżeli się nie rozwijasz, to się zwijasz. A wtedy Warmia i Mazury wymrą, bo młodzi ludzie stąd będą uciekać.

Niedawno ukazała się książka „Ludzie dnia wczorajszego” Augusta Klemensa Popławskiego, rdzennego Warmiaka, którego rodzina żyje na Warmii od wieków. August Klemens jest synem Augusta Popławskiego, działacza plebiscytowego, który walczył o powrót Warmii do Macierzy. Jego imieniem został nazwany skwer w podolsztyńskich Pluskach. Z inicjatywą nazwania skweru wystąpił zresztą Rafał Szczepański, który ma też ogromny wkład w ukazanie się wspomnień nieżyjącego Augusta Popławskiego. — Mamy na Facebooku fanpage Miłośników Plusk, który polubiło już ponad 10 tys. osób. To właśnie tam poznałem Ryszarda Popławskiego, który obecnie mieszka w Kanadzie. Okazało się, że jest wnukiem Augusta Popławskiego, którego imieniem nazwaliśmy skwer w Pluskach — mówi.

— Często ze sobą rozmawiamy. Pewnego razu opowiedział mi o wspomnieniach swego ojca Augusta Klemensa. O tym, jak on i jego brat Jerzy marzyli, aby ukazały się drukiem. — Myślę, że na tę książkę trzeba też patrzeć w kontekście czasów, w których dziś żyjemy — dodaje prezes Szczepański. — Widać, że obecni mieszkańcy regionu chcą więcej wiedzieć o ludziach, którzy tu kiedyś żyli, o ich losach, jakże często dramatycznych. I ta książka mówi o tych polskich korzeniach Warmiaków i południowej Warmii. To buduje naszą tożsamość, dumę, wiąże silnie z tą ziemią. Pomaganie jest w naturze Szczepańskiego. Jest wiceprezesem Fundacji Polskich Kawalerów Maltańskich „Pomoc Maltańska”, która niesie pomoc ubogim, chorym, potrzebującym. W naszym regionie fundacja wspiera szpital w Barczewie i ośrodek pomocy w Szyldaku. Już 19 października w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej w Olsztynie odbędzie się II Charytatywny Koncert Maltański, z którego dochód zostanie przekazany pomoc potrzebującym.

— Uważam, że czynienie dobrych rzeczy jest jak zasiane ziarno, z którego wyrastają kolejne dobre dzieła — mówi Szczepański. To ile w nim pluszczaka, a ile warszawiaka? — Każda moneta ma dwie strony, ja też mam dwie, z jednej strony jestem pluszczak, a z drugiej warszawiak, ale wartość kruszcu jest jedna, człowiek — zauważa Rafał Szczepański.

Tylko społecznych funkcji Rafał Szczepański ma więcej, bo jest też prezesem Fundacji Pamięci o Bohaterach Powstania Warszawskiego. Fundacja była inicjatorem budowy pomnika żołnierza AK i powstańca warszawskiego gen. Zbigniewa Ścibor-Rylskiego, który 2 sierpnia został odsłonięty w warszawskim parku marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego. Ostatnio fundacja odsłoniła na warszawskiej Woli tablicę upamiętniającą gen. Ścibor- Rylskiego, tam gdzie generał walczył na barykadzie, gdzie zniszczył czołg. I za swoje męstwo otrzymał Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari.

— Środowisko powstańców jest mi bardzo bliskie. W mojej rodzinie, jak też żony, byli powstańcy warszawscy— mówi Szczepański. — Musimy kultywować pamięć o tych ludziach, o tych bohaterach, którzy mieszkają również na Warmii i Mazurach i często też potrzebują pomocy.

Bliska jego sercu jest Warszawa. Na początku września w Warszawie odbyła się prezentacja książki „Plan zagłady Warszawy”, opartej na sensacyjnym, tajnym niemieckim raporcie z początku II wojny światowej pozyskanym przez Rafała Szczepańskiego. To materialny dowód zbrodniczych planów Hitlera, których celem było zabicie cywilów, niszczenie obiektów niewojskowych, w tym dworców, szpitali czy Zamku Królewskiego. A niszczycielskie ataki na Warszawę dokonywane były również z Prus, bo przecież z lotniska w Gryźlinach we wrześniu 1939 roku ruszały na Warszawę bombowce nurkujące Junkers Ju-87 Stuka.

— Te unikalne materiały kupiłem na jednym z niemieckich portali aukcyjnych — tłumaczy prezes Fundacji Pamięci o Bohaterach Powstania Warszawskiego. Fotografie wykonano tuż po zakończeniu walk we wrześniu i październiku 1939 roku. Zniszczenia Warszawy należy traktować jako działania terrorystyczne, mające wprowadzić zniszczenie i chaos zarówno wśród cywili, administracji, jak i wojska. Ich precyzja potwierdzona raportem, nie pozwala oceniać zniszczeń Warszawy w1939 roku jako przypadkowych.

— To był przemyślany plan zagłady stolicy Polski — ocenia Rafał Szczepański. — O tym Polacy powinni wiedzieć i pamiętać.

AM


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Artykuł #2800111 | 188.147.*.* 5 paź 2019 21:18

    Sponsorowany :)

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Pluszniak #2796583 | 95.160.*.* 27 wrz 2019 16:28

    Kolejny artykuł sponsorowany, niedługo wyjdzie z lodówki

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz