Czwartek, 21 listopada 2019. Imieniny Janusza, Marii, Reginy

Pokolenie Y kontra X, czyli wymyślona wojna

2019-09-23 20:00:18 (ost. akt: 2019-09-23 12:27:20)

Autor zdjęcia: pixabay.com

Żyję już na tym świecie dobrych parę lat, może nawet dekad – a dopiero dziś dowiedziałam się, że należę do pokolenia X…! Bo urodziłam się między 1976 a 1985 rokiem. A potem to już jest pokolenie Y, pieszczotliwie zwane milenialsami…

Zasadniczo wszyscy urodzeni w 2. poł. XX w. – czyli przykładowo ja – to pokolenie X, bo takie niewiadomo jakie. X jako symbol niewiadomej. Czasem polscy socjolodzy obywateli urodzonych w latach 1961-1985 nazywają pokoleniem PRL, a czasem stosują jeszcze podział dodatkowy i tych urodzonych w latach 1966-1975 nazywają pokoleniem przełomu, natomiast jako właściwe pokolenie X traktują tych z liczbami od 76 do 85 na początku PESEL-a. Tak czy siak – cześć pieśni, pokoleniem X jestem jak stąd do Acapulco, generalnie nie wiem, dokąd zmierzam, gubię się, a może nawet już zgubiłam w bezmiernej otchłani współczesności, wciąż szukam odpowiedzi na trudne pytania oraz sensu własnej egzystencji – ale poszukiwania te nader natrętnie pchają mi przed oczy obraz smętnego Don Kichota i jego bezsensowną walkę z wiatrakami…!

No nic, trudno. Jakoś przeboleję, odchoruję i dalej toczyć będę tę moją nierówną walkę z losem… Tak mi już przypadło…!

Co innego milenialsi… Ci dopiero pożyją…!
Urodzeni w latach 1985-2000, nazywani też „pokoleniem milenium”, „następną generacją”, a także „pokoleniem cyfrowym” – stąd zamiast igreka często określa ich litera C. Jak zwał tak zwał – grunt, że na zasadzie całego przeciwieństwa do mnie, niestraszne im wszelkie nowinki technologiczne, wszystkie bez wyjątku technologie cyfrowe i media to dla milenialsów chleb powszedni i łykają je jak powietrze, światu i ludziom patrzą w twarz śmiało i niestraszne im najbardziej nawet zuchwałe, dalekosiężne czy krew w żyłach mrożące wyzwania losu. To także pierwsza generacja wychowana w czasach globalizacji oraz powszechnego dostępu do komputerów i Internetu. Dodatkowo w Polsce to pierwsze pokolenie wychowane w warunkach kapitalizmu i wspomnienie półek sklepowych, na których pięknie wyeksponowany stał wyłącznie ocet – to dla nich absolutna abstrakcja.

Słowem – taki milenials może i żyje na krawędzi, ale żyje pełnią życia, oddycha całą piersią i gdzież mu tam do moich egzystencjalnych rozterek…!

Czy aby na pewno…?
Że tą zuchwałością i śmiałym patrzeniem w oczy losu milenialsi już na wstępie nie zyskują sympatii u starszych pokoleń – to pewne.
Dalej, rynek pracy patrzy na nich dość sceptycznie, bo ufni we własne nieograniczone talenty, niespożytą energię i nadludzkie możliwości – mają wobec pracodawców takież wymagania, przy czym wiara w tym wypadku niekoniecznie czyni cuda…

Skutkiem czego ich zarobki nie rosną tak skokowo, jakby chcieli – za to odwrotnie proporcjonalnie przybywa im lęków, frustracji i skutek powoli zaczyna być taki, że millenialsi mogą być pierwszym pokoleniem, którego stan zdrowia jest gorszy niż ich rodziców…!

Jakiś czas w pokoleniu Y wielkie nadzieje upatrywały większe i mniejsze marki handlowe, dedykując im wyłącznie całe serie produktów, niestety jednak, milenials jeden z drugim na wędki marketingowe nie dał się złowić i taka linia lotnicza Joon, trzy lata temu założona specjalnie dla igreków przez Air France, została na początku tego roku zlikwidowana, bo marketingowcy słusznie uznali, że jej koncepcja była niejasna dla klientów, pracowników i inwestorów. Jakiś czas na rynku radził sobie całkiem nieźle Scion – samochód dla milenialsów specjalnie od Toyoty. Pomysł chwycił i wszystko szło gładko, po czym okazało się, że aż 88 proc. modeli Scion nabyli iksy — bo też chcieli podkreślać swoją nietuzinkową osobowość…! Ponieważ z roku na rok średnia wieku nabywców rosła w zastraszającym tempie, a za to spadała sprzedaż — Toyota zakończyła produkcje Sciona w 2016 r.

Przypadek naoczny


Traf chciał, że od kilku miesięcy z jednym milenialsem pozostaję w nader ścisłym kontakcie. Rocznik 1996, w niniejszym artykule pragnie występować pod wdzięcznym imieniem Paweł. Do wczoraj nieświadoma, że wspólnie z Pawłem prezentujemy dwa skrajnie odmienne pokolenia – dziś próbuję dociec tych różnic oraz dokładnie zmierzyć głębokość przepaści, jaka rzekomo nas dzieli. Rzekomo – bo choć on jest Y, a ja X, choć kiedy on się rodził, ja beztrosko trawiłam czas w liceum – jakoś wielkich odmienności między nami nie dostrzegam, a naprawdę się staram…! Może ja wciąż młoda duchem jestem – a może on jest dojrzalszy na swoje lata? A może te podziały na iksy, igreki i zety – to wielka ściema marketingowców…?

#Obywatel


— Kto jest dla ciebie autorytetem? Szukasz autorytetów w ogóle…? — pytam bez ogródek.
— Ciężko powiedzieć, ale na pewno szukam — mówi Paweł po głębokim namyśle. — Najczęściej szukam wśród osób, które już coś osiągnęły, ale nie ograniczam się wyłącznie do własnego otoczenia. Biorę też pod uwagę choćby osoby znane mi wyłącznie z Internetu. Ludzi, którzy coś osiągnęli w biznesie, popkulturze i mediach społecznościowych. Czytam też często artykuły i publikacje internetowe o ścieżkach kariery, jakimi przeszli inni — tak, bym mógł dążyć podobnie i do podobnych celów.

— A czym jest dla ciebie patriotyzm? Bierzesz udział w wyborach, referendach?
— W wyborach biorę udział, ale jeszcze nigdy nie udało mi się poznać kandydata, który na 100 proc. wspierałby swoim programem lub choćby nawiązywał do życia i przyszłości ludzi młodych i bardzo młodych. A patriotyzm? W dzisiejszych czasach patriotyzm ma jakby dwie twarze. Owszem, czuję się patriotą, myślę o Polsce i wiem, co to słowo dla mnie znaczy. Ale wiem też, że sam wiele razy po prawdziwe pieniądze wyjeżdżałem za granicę, by w Polsce żyć godnie. A czasem myślę, że w innym kraju żyłbym po prostu łatwiej i lepiej…

— Jak postrzegasz siebie na tle swoich rówieśników, a jak wobec starszych od ciebie?
— Pytanie – gdzie jest granica pomiędzy tymi, których mogę określić jako swoich rówieśników, a tymi starszymi. Wiele razy sam siebie złapałem na określaniu osób w wieku ok. 30 lat jako starszych, mniej kompetentnych i mniej internetowo zorganizowanych ode mnie. Generalnie jednak na tle swoich rówieśników czuję się jednym z wielu. Mam świadomość, że osoby z mojego pokolenia mogą dokonać naprawdę wielu zmian w świecie. Natomiast uważam, że te stanowiska pracy, które dziś zajmują moi znajomi w wieku 30+, za parę lat przestaną istnieć – po prostu postęp technologiczny doprowadzi niektóre z nich do likwidacji. I ja dziś widzę siebie za tę parę lat i wiem, że to ja będę musiał dostosować się do tych nowych stanowisk, a w odróżnieniu od osób starszych ode mnie o kilkanaście lat – nie będę pracował ani na jednym stanowisku, ani nawet w jednej branży. Wraz z postępem zmuszony będę stale uczyć się nowych umiejętności. Na 99 proc. jestem pewien, że w przeciwieństwie do pokolenia moich rodziców, nie dam rady pracować 20-25 lat na tym samym stanowisku.

#(Współ)Pracownik


— No właśnie. Praca. Czy wysokie mniemanie o swoich umiejętnościach, przekonanie o własnej wyjątkowości, nadmierne oczekiwania oraz silna awersja wobec krytyki – to wszystko o tobie…?
— Zdecydowanie nie! Jestem świadom swoich zalet, ale i swoich wad. Mimo swoich wysokich umiejętności internetowych wciąż nie czuję się ani lepszy, ani gorszy od innych. Świat zmierza ku postępowi technicznemu i nie chodzi o to, by być we wszystkim najlepszym – ale żeby rozumieć zmiany. Jednocześnie jestem świadom, że za kilka, kilkanaście lat to ja będę tym pracownikiem, który nie będzie rozumiał wszystkich zagadnień z postępem związanych. Jako osoba młoda wiem już dziś, że na rynku pracy fala postępu nie może mnie stratować – ale że muszę iść razem z nią. Trzeba używać i korzystać z technologii – nie bać się jej. Nie chciałbym powielać wzorców, jakie wypracowały starsze ode mnie pokolenia – to znaczy rezygnować z nowych rzeczy, bo niby czemu miałbym z nich nie skorzystać. Najlepszy przykład? Hulajnoga elektryczna i elektryczne pojazdy w ogóle! Mnie, człowieka z pokolenia Y, dziwi strach osób starszych przed nową technologią i niezrozumienie faktu, że ona daje wiele udogodnień.

— Stabilizacja w pracy – to twój cel czy wręcz przeciwnie?
— Nie jest dla mnie aż tak ważny – o wiele bardziej zależy mi na stabilizacji w życiu. Chcę wiedzieć, jaki będzie mój los w najbliższych latach, gdzie będę żył i mieszkał, czy w Polsce, czy poza nią…? Tu pojawia się wiele pytań, na które dziś nie znam jeszcze odpowiedzi… Z pracą jest zresztą podobnie. Nie wiem, na jakim stanowisku będę pracował za kilka lat. Nie wiem też, w jakiej firmie. Ale wiem, że praca dla ludzi młodych i do pracy chętnych, mających dość szerokie spektrum umiejętności – zawsze się znajdzie. Poszukuję stabilizacji w jednej firmie, ale musi to być miejsce, gdzie będę miał stale szanse rozwoju i realny wpływ na jego rozwój.

#Konsument


— Czy jako konsument oczekujesz ofert skierowanych wyłącznie do pokolenia Y?
— Nie, nie oczekuję, że producenci różnych towarów będą traktować mnie szczególnie, dawać specjalne zniżki tylko dlatego, że jestem milenialsem. Wszystkim i niezależnie od wieku należy się równe traktowanie. Wymagam jednak, by te towary spełniały oczekiwania moje i ludzi mojego pokolenia, żeby potrafiły im sprostać. Przykładowo, zdaję sobie sprawę, że większości osób dostęp do Internetu w czasie jady pociągiem nie jest potrzebny, ale chciałbym, żeby taka usługa była jednak dostępna, bo wiele by mi to ułatwiło, w czasie podróży dało poczucie komfortu. Wiem też, że niektóre produkty powstaną z dedykacją dla ludzi młodych i starsi ludzie mogą uznawać je za zbędne, banalne, a nawet głupie gadżety, ale dzięki takim produktom ja czuję satysfakcję, mogę czerpać rozrywkę, a nawet korzyści. Choćby aplikacje na smartfony dedykowane milenialsom. Niektóre rzeczywiście nie mają sensu, ale wiele z nich jeśli nie dziś to jutro wpłynie na naszą kulturę, życie towarzyskie, sprawy społeczne i zdrowie.

#Pacjent…!


— Podobno wcale nie dbacie o zdrowie, a nie jest z nim wcale tak różowo…
— Wiem, że wiele osób z mojego pokolenia cierpi na różne schorzenia, a z drugiej strony średnio o swoje zdrowie dba. Ja jednak wiem, na jakie słabości cierpi mój organizm, staram się o nich pamiętać i zapobiegać niektórym przypadłościom. Nie raz i nie dwa widziałem zdziwienie na twarzy lekarza pierwszego kontaktu, gdy prosiłem o skierowanie na podstawowe badania laboratoryjne, bo chcę na bieżąco monitorować stan swojego zdrowia.

— A czy w ogóle dzielisz ludzi na pokolenia? Czy mnie postrzegasz jako przedstawicielkę pokolenia X? Jeśli tak – to czy to jakoś wpływa na twoje traktowanie mnie, nasze relacje?
— Tak, dzielę ludzi na pokolenia, ale choć zdaję sobie sprawę, że jesteś z pokolenia X – nie wpływa to na moje traktowanie ciebie. Staram się też rozumieć inne pokolenia, choć jednocześnie wiem, że one często nie rozumieją i nie chcą rozumieć mojego.

Magdalena Maria Bukowiecka
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Mark Z. #2795108 | 213.73.*.* 24 wrz 2019 12:07

    Roczniki - 77- 83 stworzyły erę cyfrową a wy piszecie że to pokolenie X, co boi się technologii? To oni sprawili, że komunikatory internetowe ziastniały, że FB stał się popularny, że smartphony, smsy itp itd.

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

    1. Profesor #2795046 | 83.5.*.* 24 wrz 2019 08:50

      To nie wojna między A i B czy X i Y tylko to jest czysty krwisty kapitalizm, gdzie sąsiad obedrze ze skóry sąsiada aby zarobić pieniądze. Czy tego ludzie chcą ??? Chyba nie.

      Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. Troche starszy Y #2795001 | 5.132.*.* 24 wrz 2019 01:44

      Z mojego punktu widzenia cos jest na rzeczy z tym podejsciem do pracy u obu pokolen. Pracuje juz kilka lat, w roznych firmach, srednio 1,5 roku do 2 lat. Zmieniam z roznych powodow, przy czym zawsze na moje zyczenie, czesto ku zaskoczeniu pracodawcy. Stawiam na rozwoj i wspolprace a spotykam sie z checia dominacji i probami podporzadkowania przez nieco starszych wspolpracownikow (oczywiscie nie zawsze). Z mlodszymi nie ma takiego problemu. W szkole przygotowywano mnie i innych do wzajemnej wspolpracy. W pracy zaczalem sie spotykac z konkurowaniem miedzy soba. Tylko po co, skoro razem tworzymy zespol? To moim zdaniem psuje zdrowie i zaburza efekty. Jestem z rocznika 86. Artykul bardzo ciekawy, utozsamiam sie z jego trescia. Pozdrawiam

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

      1. Adaś mondra glowa #2794974 | 91.160.*.* 23 wrz 2019 22:14

        Ja jestem pokolenie G

        Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz