Piątek, 18 października 2019. Imieniny Hanny, Klementyny, Łukasza

Jesteśmy cukrowymi ćpunami?

2019-09-22 17:00:00 (ost. akt: 2019-09-20 13:47:11)
Zdjęcie jest tylko ilustracją tekstu

Zdjęcie jest tylko ilustracją tekstu

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Słodyczy w życiu nam nigdy za mało. I są na to dowody, bo statystyczny Kowalski zjada rocznie aż 51 kilogramów cukru. To grubo ponad 10 tys. łyżeczek! I z roku na rok je go coraz więcej. I co najgorsze, daje zły przykład swoim dzieciom.

Polska się zmienia. Nawyki żywieniowe też się zmieniają. Kiedyś matki poiły dzieci wodą z cukrem. Dzisiaj, gdyby im to zaproponować, popukałyby się palcem w głowę: że przecież cukier szkodzi. I wszyscy wiemy, że nie krzepi. Ale jednocześnie kupujemy pociechom mnóstwo słodyczy. W nagrodę lub jako przekąskę. Bartosz Guentzel, który jest przewodnikiem leśnych wypraw dla najmłodszych w okolicach Brodnicy, przeprowadził nawet mały eksperyment. Na jednej z leśnych wypraw poprosił dzieci, aby wyjęły z plecaków wszystkie spakowane przez rodziców przekąski. Następnie przeczytał etykiety produktów i sprawdził, ile znajduje się w nich cukru.

— Na wyprawie, która często trwa trzy godziny a dzieciaki mają zasoby cukru na dobre dwa tygodnie — zauważa pan Bartosz.

— Najmniej, bo 70 gramów cukru miała dziewczynka, która, oprócz paczki cukierków i wafelka, miała jako przekąski pokrojone owoce i orzechy, a do picia czystą wodę. Rekordzistką, która mocno nie odstawała od reszty grupy, była również dziewczynka z 340 gramami cukru. To jedna trzecia kilograma! I to dziecko przyswoiło całość zanim wróciliśmy z lasu. Cukier natychmiast dostaje się do krwi i wywołuje silne pobudzenie. Im go więcej, tym bardziej dzieciaki są nakręcone. Wręcz naćpane. To mocne słowo, ale kompletnie nie kontrolują swojego zachowania, puszczają im wszystkie hamulce i zdarza się, że zachowują się niebezpiecznie dla siebie samych i dla otoczenia. Myślicie, że chcą w takim stanie słuchać opowieści o ziołach, czy ptakach? Mniej więcej po godzinie organizm zaczyna sobie radzić i w miejsce euforii i nadmiaru energii wpada apatia połączona z rozdrażnieniem. Nasze małe ćpunki są na głodzie cukrowym, organizm chce kolejnego kopa i dopóki go nie dostanie, nie będzie marszu przez las, czy rozwiązywania leśnych zagadek, gdzie trzeba uruchomić szare komórki. Po szaleńczym cukrowym pędzie zaczyna się zjazd, marudzenie, konflikty. Na szczęście ktoś w grupie ma jeszcze paczkę żelkowych miśków i dzieciaki odkupują po kilka żelków za złotówkę lub dwa, byle jeszcze przyćpać i jakoś doczołgać się do końca tego koszmaru, który im zgotowałem zabierając do lasu.

Bartosz Guentzel zmierzył, ile cukru zjadają dzieci podczas wycieczek
Fot. archiwum prywatne
Bartosz Guentzel zmierzył, ile cukru zjadają dzieci podczas wycieczek


Niby odżywiamy się w coraz bardziej świadomy sposób. Niby czytamy etykiety. Niby wiemy, jaki wpływ na zdrowie i dobre samopoczucie ma nadmierne spożywanie cukrów. Niby staramy się go ograniczać w codziennej diecie.

A mimo to z danych GUS wynika, że statystyczny Polak zjada ok. 25 łyżeczek cukru nawet w ciągu dnia. A powinien, jak zaleca WHO, nie więcej niż pięć. Jemy dramatycznie dużo cukru — w restauracjach, w przetworzonej żywności, słodkich napojach. To samo podkreśla sondaż CBOS, który ujawnia, że w ciągu ostatniego roku 76 proc. Polaków nie stosowało żadnych diet. Dokąd więc zmierzamy? Takie pytanie zadała na Tweeterze dr Agnieszki Mastalerz-Migas, która kieruje Katedrą Zakładu Medycyny Rodzinnej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. Jej post skomentował Adam Niedzielski, pełniący obowiązki prezesa NFZ. Napisał, że "potrzebne są drastyczne ruchy, na przykład wprowadzenie wysokiego podatku od cukru, bo edukacja nie powstrzyma tych trendów". Najpierw podatkiem miałyby zostać objęte słodkie napoje i batoniki. Docelowo żywność słodzona cukrem. Wzory możemy czerpać z 25 krajów, które opodatkowały produkty słodzone cukrem. W latach 2015-2019 takie rozwiązania wprowadzono w 19 krajach, w tym w pięciu europejskich. Podatek może i zmniejszy spożycie cukru, ale nie jest to magiczna różdżka, która sprawi, że zniknie otyłość.
— Kiedyś nie zdawałam sobie sprawy, ile cukru zjadamy z produktami, które w domyśle nie powinny mieć cukru w składzie — twierdzi Marzena Kowalska z Olsztyna, mama dwójki dzieci.

— Nikt nie mówił mi tego w szkole, nikt nie tłumaczył, że cukier szkodzi. Że się od niego tyje. Sama miałam problem, żeby zgubić boczki. Ale gdy zaczęłam czytać etykiety, zrozumiałam, że ćwiczenia to syzyfowa praca.


Bo okazało się, że na przykład jogurt ma więcej cukru niż napoje typu cola! Mój ulubiony pitny ma w buteleczce aż dziewięć łyżeczek cukru! Piłam jeden, może dwa dziennie. Odstawiłam. I trochę schudłam.

Eksperci alarmują, że słodkie życie może nas kosztować sporo zdrowia i pieniędzy. W ostatnim raporcie Narodowego Funduszu Zdrowia oszacowano, że już 1,4 tys. zgonów rocznie to konsekwencja nadmiernego spożycia napojów słodzonych cukrem. Przez plagę otyłości do 2025 roku o 941 tys. ma zwiększyć się liczba pacjentów z cukrzycą, o 349 tys. — z nadciśnieniem, o 146 tys. — ze zwyrodnieniem stawu kolanowego. NFZ wylicza, że koszty leczenia chorób będących skutkiem nadmiernej wagi mogą się zwiększyć w ciągu najbliższych sześciu lat nawet o miliard złotych.

Mówi się, że "mózg pracuje na cukrze". To prawda — mózg potrzebuje glukozy, tak jak wszystkie komórki naszego ciała. Ale można czerpać ją na przykład ze zbóż, ryżu, ziemniaków. Za to nadmiar glukozy trafia do krwi i wchłaniają ją ściany naczyń krwionośnych. Niszczą je, sprzyjają powstawaniu skrzepów — prowadzą do zawałów serca i udarów mózgu.

— Trzeba być bardzo czujnym, bo producenci mają swoje patenty na to, by ukryć ilość cukru w produkcie. Często rozdzielają go na różne składniki. Na przykład trochę słodu jęczmiennego, trochę miodu, trochę syropu z agawy, trochę cukru, glukozy i sacharozy. I wtedy mamy sześć substancji słodzących rozrzuconych po składzie. Tyle, że jeśli pierwsze dwie linijki wyglądają super, nie oznacza to, że na tym mamy zakończyć skanowanie produktu. Tabela wartości odżywczych nie kłamie. Będzie widać w niej gołym okiem, że tego cukru jest dużo – tłumaczy Anna Makowska, która dietetyczka, która na swoim blogu doktorania.pl pomaga ludziom zmieniać nawyki żywieniowe. — Nadmiar cukru jest niekorzystny na każdym etapie naszego życia. Zbywamy temat tekstami typu: przecież nic się nie dzieje, przecież jestem szczupła, przecież dziecko normalnie wygląda, nie można sobie wszystkiego odmawiać, przecież tak ładnie prosi. Nie nabieraj się na to, że reklamowali coś w telewizji, że przecież napisane jest, że dla dzieci, że kolorowe opakowanie, że stoi na półce w aptece. To często jedynie marketing, bo musi nastąpić sprzedaż. Nic więcej.

I dodaje: — Dziecko naprawdę nie potrzebuje słodyczy do prawidłowego rozwoju. Jeśli chcesz wydać pieniądze, chcesz kupić jajko z niespodzianką, batonika czy żelki, pamiętaj, że w podobnej cenie są kredki, gazetki czy książeczki. Dlaczego są lepsze? Bo nie mają 6 łyżeczek cukru.

ADA ROMANOWSKA


Uzależniliśmy się od cukru i trzeba się wreszcie z tym rozprawić. Nie jest on już tylko źródłem energii. Stał się jak narkotyk. Bo jest wszechobecny.:
Tabliczka czekolady mlecznej: 7 łyżeczek cukru
Tabliczka białej czekolady: 11 łyżeczek cukru
100 g płatków śniadaniowych to 3 łyżeczki cukru
100 g ketchupu to 4,5 łyżeczki cukru
100 ml wody smakowej: 2.5 łyżeczki cukru
100 ml soku owocowego: 5 łyżeczek cukru
250 ml napoju typu cola: 7 łyżeczek cukru
250 ml napoju energetycznego: 7,5 łyżeczki cukru
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. hur #2794611 | 207.237.*.* 23 wrz 2019 03:49

    Autor powinien oddzielic: cukier jest z genetycznie modyfikowanego buraka (po jakiego wuja). Nie jest tez taki zly, jak go maluja w umiarze oczywiscie. Nie wspomoina autor o wysokofruktozowym syropie kukurydzianym, ktory po jakac chorobe zostal srowadzony do Polski i wporwadzony jako cukier. Atenze syrop robi total ne zniszczenie ukladu pokarmowego. To jest problem "cukru".

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Dziecko moje #2794604 | 81.190.*.* 23 wrz 2019 00:23

    dostaje do szkoły wafle kukurydziane na przekąskę, wykupione ma także obiady, do tego woda niegazowana. Słodycze?- Uwielbia, ale do szkoły ich nie dostaje, wie, że nie można, bo dzieci skupić się na lekcjach nie mogą po słodyczach, pieniędzy do szkoły nie zabiera, ma swoje, trzyma w domu, zbiera zawsze na jakąś zabawkę, co jakiś czas na inną, po kupieniu poprzedniej. Opowiada rzeczywiście, że "Zuzia znów w sklepiku czipsy kupowała", a "Lena batoniki do szkoły przynosi i dzieci jej wyżerają", ale po co to? Słodycze dziecko ma w domu, nie bronimy, kiedyś przemyciło do pokoju ponad kilogram cukierków, zwracanie było pół nocy i nie mamy teraz problemu, dziecko wie, że za dużo nie można, przychodzi i pyta, czy może czekoladki, czy już ma coś zjeść. A minęły już ze trzy lata. Samo nie ruszy słodyczy z barku, a w barku mamy tylko słodycze, ciągle pełny, nie ruszy nawet, gdy jest samo w domu, a czasem się zdarza pół godziny samopas. Nic nie zje, zadzwoni, gdy stoję w kolejce do kasy w sklepie obok i pyta, czy może czekoladkę. dziecko pierwsze słodycze i lody jadło mając trzy lata. Oczywiście wielokrotnie walczyłam z Teściową na ten temat, ale byłam nieugięta, jak je lody, to zwykle nie do końca, bo ma dość, słodycze uwielbia, ale ma umiar, leżą nawet na stole i nie ruszy, ja to nawet się czasem dziwię, bo ja w tym wieku to tylko z rodzeństwem czekałam, że Mama wyjdzie i już było myszkowanie po szafkach, gdzie są słodycze. Dziecko moje jest grzeczne, ale dużo z dzieckiem rozmawiamy, zawsze ma odpowiedź na każde swoje pytanie, zawsze jest czas na gry, szachy, puzzle, telefon i gry na nim uwielbia, ale woli coś robić rękami, rysowanie, plastelina, klocki, szachy. Energii ma więcej niż my dwoje naraz, nawet, jak pójdzie spać po 22ej, to już o 7ej nie śpi, cukier do szczęścia nie potrzebny, ma tysiące pomysłów na godzinę, a jednocześnie potrafi być grzecznym dzieckiem w szkole, w domu potem szaleje w zabawie. Staram się pisać bezpłciowo o dziecku, bo spotkałam się już ze stwierdzeniami, że "chłopiec musi się wybawić w domu", "dziewczynka w szkole grzeczniejsza". Nie, to zależy od nas, jak wychowamy dziecko, a słodycze nam wcale do szczęścia nie są potrzebne, chociaż celebrujemy chwile ze słodyczami.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Slodziak #2794563 | 37.47.*.* 22 wrz 2019 20:53

    Na śniadanie czy do kolacji robię sobie litrowy kubek herbaty słodzę go 8 stołowymi łyżkami cukru pycha mam wyjebane że nie zdrowe mam 36 lat 195 cm 85 kg wagi i wyniki jak młody Bog

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-2) ! - + odpowiedz na ten komentarz