Poniedziałek, 19 sierpnia 2019. Imieniny Emilii, Julinana, Konstancji

Zawodowo bezrobotni, czyli fajne jest życie na socjalu

2019-08-13 18:30:37 (ost. akt: 2019-08-13 15:17:25)

Autor zdjęcia: Pixabay

Z zawodu można być… bezrobotnym. Bo kto bogatemu zabroni? Można w ten sposób żartować, ale wielu Polaków świadomie wyciąga rękę po świadczenia. I żeby żyć na państwowym garnuszku, rezygnuje z pracy w ogóle albo pracuje w szarej strefie.

Marek pracował kiedyś w Norwegii. Wyjechał tam z narzeczoną i dwójką dzieci. Na początku łapali się każdej pracy. Ona sprzątała, a on dorabiał u mechanika. Gdy trochę zarobili, coraz częściej przyjeżdżali do Polski do rodzinnego Olsztyna. Marek żartował wtedy, że żyje jak pan.

Gdy wracał na obczyznę, tęsknił za krajem jednak coraz bardziej. Bo z takim groszem w kieszeni dobrze mu się tu żyło. W Norwegii też nie było źle, ale tam nie był już panem. Był tylko Polaczkiem na dorobku. Aż w końcu po dziesięciu latach stwierdził, że ma dość tułaczki i wraca. Razem z narzeczoną oczywiście. Oboje dokładnie się do tego przygotowali.

W Norwegii postarali się o status bezrobotnych. Był jednak jeden haczyk — żeby pobierać tamtejszy zasiłek, nie można było opuścić kraju. Ale Marek wszystko dobrze rozplanował. Wiedział, że raz na jakiś czas tamtejsi urzędnicy będą wzywać ich na dywanik. Dlatego dogadali się z rodakami, którzy odbierali polecone z urzędu. Dawali Markowi cynk, żeby ten mógł zabukować bilety. A on w podziękowaniu za pomoc przywoził im papierosy z Polski. I cały czas żył jak pan. Bo norweski zasiłek wynosił wtedy w przeliczeniu około 10 tys. zł. Narzeczona dostawała nawet więcej — prawie 12 tys. zł.

Ale takie pieniądze zostały przyznane tylko na półtora roku, które szybko minęło. Wtedy Marek złapał się za głowę, bo kranik się zakręcił. Musiał szukać pracy.
Wymyślił, że będzie jeździł taksówką. Założył nawet działalność gospodarczą, ale nie za bardzo chciało mu się wozić pijanych klientów. Zaczął narzekać, że się nie wysypia, że paliwo za drogie i w ogóle „nie czuje tej pracy”. I skończył na bezrobotnym. Chociaż pomaga ojcu w warsztacie i dostaje pieniądze pod stołem. Narzeczona natomiast od dawna zapisana była w urzędzie. Żeby mieć ubezpieczenie. Z tym, że pracowała w domu. Upiększała koleżankom paznokcie i dorabiała rzęsy. Interes się kręcił, a fiskus nawet nie miał o tym pojęcia.

— Dobrze, że jest 500 plus. I to na dwoje dzieci. Polska to jednak dobry kraj — mówi za każdym razem Marek, gdy ludzie pytają go, jak żyje w Polsce po tylu latach w Norwegii.

— Po co właściwie mam iść do pracy? Mieszkam w lokalu komunalnym, na który dostaję dodatek mieszkaniowy, do tego na dzieci mam dodatek rodzinny i inne zasiłki. Dzieci mają darmowe obiady w szkolnej stołówce. Nie jest źle, bo jeszcze możemy sobie dorobić — mówi to tylko zaufanym.

Dziś Marek może nie żyje jak pan, ale na pewno na królewskich zasadach. Pieniądze wpływają na konto na czas. Zapewnia mu to ustawa. Na przyjemności sobie dorobi. Ojciec płaci mu pod stołem i nawet nie dziwi się, że syn „taki zaradny”. Sam też na tym oszczędza.

To nie jest odosobniony przypadek. Dużo osób w ten sposób sobie kalkuluje: z zapomóg i zasiłków dostaniesz więcej niż na etacie, a spędzisz miło czas, bez stresu, nie przemęczysz się. Takich osób w rejestrach nie brakuje, bo jako bezrobotni mogą liczyć na wsparcie z pomocy społecznej. Na Warmii i Mazurach zarejestrowanych jest ich 45,1 tys. Na jedną ofertę pracy przypada 14 osób.

— Według mnie ludzie chcą pracować, ale w Niemczech, w Wielkiej Brytanii czy w Norwegii. Chcieliby też zarabiać w Polsce, ale nie zawsze praca w rozumieniu kalkulacji domowej im się opłaca. Gdy rozmawiam z ludźmi, często słyszę te same argumenty: dostanę 1600 zł na rękę, ale będę musiała ponieść koszty dojazdu, dzieciaka dać do żłobka. Gdy to wszystko sobie dodam to jestem stratna. I chociaż średnia pensja w naszym województwie sięga czterech tysięcy brutto, to jednak na wielu stanowiskach oferuje się najniższą krajową. Dlatego gdy się tak ludzi słucha, to ich wybory wydają się racjonalne — zauważa Zdzisław Szczepkowski, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Olsztynie.
I dodaje: — Polityka socjalna niewątpliwie ma wpływ na nasze decyzje. Niestety w pewien sposób działa demotywująco, jeśli chodzi o podjęcie pracy.

Program 500 plus spowodował, że pobieranie zasiłków socjalnych wielu Polakom przestało się kojarzyć z upokarzającą jałmużną. Niektórzy uznali, że dla dodatkowego zasiłku warto rzucić słabo płatną pracę. Zanim rząd wprowadził wsparcie na każde dziecko, zakładał, że wypłacanych będzie średnio 1,9 mln różnego rodzaju zasiłków rodzinnych miesięcznie. Tymczasem liczba takich świadczeń nie spada poniżej 2,2 mln. Oznacza to, że na socjalu znalazło się o ćwierć miliona rodzin więcej niż się spodziewano. Trudno określić, czy dodatkowy zastrzyk gotówki na pierwsze dziecko to pogłębi. Co ciekawe, Polska znajduje się na szczycie zestawienia wydatków socjalnych w relacji do PKB. To wyliczenia międzynarodowej organizacji humanitarnej Oxfam, która zajmuje się walką z głodem na świecie. Wyprzedziliśmy pod tym względem Finlandię i Francję.

Elżbieta Skaskiewicz, dyrektor olsztyńskiego MOPS
Fot. Bartosz Cudnoch
Elżbieta Skaskiewicz, dyrektor olsztyńskiego MOPS


— Niestety zawsze będzie grupa osób, dla której świadczenia z opieki społecznej będą głównym źródłem dochodów. Ludzie przyzwyczajają się do takiego życia i taki wzorzec przekazują kolejnym pokoleniom. Sami zresztą nie mieli innego przykładu. Nicnierobienie jest więc często dziedziczone. Tacy ludzie są przyzwyczajeni do tego, że państwo im daje. Czekają na 500 plus, na świadczenia rodzinne, dodatek mieszkaniowy, świadczenia pomocy społecznej. Tylko czy rzeczywiście są to duże pieniądze? Nie są to wygórowane stawki. Być może wystarczą na przeżycie, ale na pewno nie jest to spokojne życie — twierdzi Elżbieta Skaskiewicz, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Olsztynie.
I podkreśla: — Widzę jednak spadek rodzin korzystających z naszej pomocy. To dobrze. Ludzie, którzy myślą o dobrej przyszłości swojej rodziny, pracują. Nie zmienia to faktu, że cały czas mamy do czynienia z rodzinami trudnymi.

— Ponad 800 tys. osób zdecydowało się żyć na koszt innych. Na koszt innych podatników. Konkretnie na koszt 12,4 mln Polaków pracujących w sektorze prywatnym. Absolutnie nie nazwałbym bezrobotnych żyjących na zasiłkach patologią, nierobami czy pasożytami. Te ponad 800 tys Polaków podjęło racjonalną decyzję — uważa Szymon Ziemba, finansista i bloger. — Uznali bowiem, że nie opłaca im się dalej pracować. Według danych GUS statystycznie są to osoby z podstawowym i średnim wykształceniem. Wielką rzadkością jest to, żeby ktoś był z natury ambitny, pracowity, lubił codzienny kierat, a dodatkowo jego praca była pasją. Polacy więc bez żalu przestają pracować i wyciągają rękę po socjal. Jak rząd rozdaje pieniądze, to czemu mają ich nie brać?


ADA ROMANOWSKA

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (27) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. młodzi #2777494 | 83.31.*.* 16 sie 2019 06:55

    A cała armia pasożytów w sutannach to z czego żyje ? Bóg im daje ? Płacisz na nich i nic nie gadasz . Armia wypasionych byków która za darmo nawet do Boga nie chce się modlić . Miliardy ! co roku wyłudzają od PAŃSTWA POLSKIEGO, i to to jest w porządku ? A na szpitale nie ma ! na edukacje nie ma ! itd. Ten co na socjalu to menel a ksiądz darmozjad to święty . Co za pogięty naród !

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Olaf 39 #2777314 | 5.173.*.* 15 sie 2019 13:11

    Zawsze rano sąsiedzi do roboty a ja w ciepłym luzeczku

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Asd #2777060 | 94.254.*.* 14 sie 2019 16:20

    500+ powinno być tylko dla osób pracujących i w formie bonow a nie pieniędzy (żeby nie szło na alkohol). A nie się zwalniają i robią sobie z tego źródło dochodu.

    Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Asd #2777058 | 94.254.*.* 14 sie 2019 16:17

      Biedny Mareczku skoro twierdzisz ze po co pracować to co Ty zrobisz jak kiedyś się zmieni rząd i skończy się rozdawanie pieniędzy na lewo i prawo?

      Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    2. § #2777034 | 37.201.*.* 14 sie 2019 15:25

      Juz przed latami jak sie staraam o pracownika do lekkiej pracy fizycznej w Urzedzie pracy to przychodzila rzesza mezczyzn , ale kazdy chcial zebym dala pieczatke i napisala , ze sie nie nadaje do pracy. Nawet to zglaszalam do urzedu . Takie pasozyty byly , sa i beda zwlaszcza jak teraz sie pieniadze rozdaje . Ale trzeba wiedziec , ze beczka pieknego dnia peknie .

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (27)